Kilkunastu obecnych i byłych urzędników administracji twierdzi, że funkcjonariusze składali fałszywe zeznania, a najwyżsi przedstawiciele administracji Donalda Trumpa mieli przedstawiać opinii publicznej nieprawdziwy obraz wydarzeń jeszcze przed zakończeniem śledztw. W proteście z urzędu odeszło kilkunastu prokuratorów federalnych.

Według relacji CNN początkiem kryzysu była rozpoczęta pod koniec 2025 r. operacja „Metro Surge”, w ramach której do Minneapolis skierowano tysiące funkcjonariuszy ICE, Straży Granicznej oraz innych służb federalnych. Już przed rozpoczęciem działań doświadczeni agenci Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ostrzegali lokalnych prokuratorów, że sprowadzenie do miasta funkcjonariuszy wyspecjalizowanych w działaniach na granicy może doprowadzić do eskalacji przemocy.

– Straż Graniczna nie jest przygotowana do prowadzenia miejskich operacji imigracyjnych. To będzie brzydkie – miał ostrzegać jeden z agentów HSI.

Obawy szybko się potwierdziły. W styczniu z rąk federalnych funkcjonariuszy zginęli 37-letnia Renee Good oraz pielęgniarz Alex Pretti.

Prokuratorzy: agenci wielokrotnie składali fałszywe relacje

Jednym z głównych bohaterów reportażu CNN jest dowódca Straży Granicznej Gregory Bovino, który kierował częścią operacji. Według prokuratorów podczas spotkania z przedstawicielami prokuratury domagał się agresywnego ścigania protestujących i zapowiadał siłowe podporządkowanie miasta.

– Ci ludzie są wariatami. Nie będziemy tego uspokajać, tylko zwiniemy całe miasto – miał powiedzieć.

Według rozmówców CNN największym problemem były jednak nie same ostre wypowiedzi, lecz jakość materiałów przekazywanych przez agentów federalnych.

Czytaj więcej

Atak na siedzibę FBI w Nowym Jorku. Sprawca miał broń i fajerwerki

Prokuratorzy twierdzą, że wielokrotnie otrzymywali zgłoszenia o rzekomych napaściach na funkcjonariuszy, które po analizie nagrań z monitoringu i telefonów komórkowych okazywały się niezgodne z prawdą.

– Agenci mnie okłamywali. Twierdzili, że zostali zaatakowani, a nagrania pokazywały coś zupełnie innego – powiedział CNN były prokurator Tom Calhoun-Lopez.

Według śledztwa właśnie utrata zaufania do relacji agentów sprawiła, że prokuratura zaczęła wymagać materiałów wideo praktycznie w każdej sprawie kierowanej przez służby federalne.

Śmierć Renee Good i fala rezygnacji

Przełomowym momentem była śmierć Renee Good, która została postrzelona przez agenta ICE Jonathana Rossa podczas operacji w Minneapolis.

Administracja Trumpa niemal natychmiast przekonywała, że kobieta próbowała rozjechać funkcjonariusza i działał on w obronie własnej. Donald Trump oraz sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem publicznie przedstawili Good jako osobę atakującą agentów jeszcze przed zakończeniem śledztwa.

Według rozmówców CNN nagrania oraz wstępne ustalenia śledczych nie potwierdzały jednak tak jednoznacznej wersji wydarzeń. Część prokuratorów uważała, że użycie broni mogło być nieuzasadnione i rozpoczęła standardowe dochodzenie dotyczące możliwego naruszenia praw obywatelskich ofiary.

Czytaj więcej

Trump wskazał kandydata na nowego szefa ICE. Stawia na weterana służb

Wkrótce – jak opisuje CNN – z Waszyngtonu zaczęły napływać polecenia, by zmienić kierunek śledztwa i skupić się na badaniu samej Renee Good pod kątem napaści na funkcjonariusza federalnego.

Dla wielu prokuratorów było to nie do zaakceptowania.

– To było moralnie nie do obrony – wspomina jeden z nich.

W efekcie w ciągu kilku dni z pracy zrezygnowali najwyżsi rangą prokuratorzy federalni w Minnesocie, a następnie kolejni urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości. Według CNN część z nich uznała, że administracja próbuje wpływać na prowadzone śledztwa i chronić funkcjonariuszy przed odpowiedzialnością.

Administracja USA odpiera zarzuty, ale kontrowersje narastają

Biały Dom i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego odrzucają zarzuty przedstawione przez rozmówców CNN. Administracja podkreśla, że działania służb były zgodne z prawem i miały na celu egzekwowanie przepisów imigracyjnych oraz zatrzymywanie osób przebywających w USA nielegalnie.

Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson zapewniła, że administracja pozostaje „zaangażowana w egzekwowanie federalnego prawa imigracyjnego”, natomiast rzecznik DHS odrzucił sugestie, jakoby funkcjonariusze Straży Granicznej nie byli odpowiednio przygotowani do prowadzenia operacji poza granicą państwa.

Do największych kontrowersji doszło 24 stycznia, kiedy agenci Straży Granicznej śmiertelnie postrzelili pielęgniarza Alexa Prettiego.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek zapowiada nowych ruch ws. Zbigniewa Ziobry. Sąd przyspiesza

Według administracji Trumpa mężczyzna próbował zabić funkcjonariuszy i dopuścił się „terroryzmu wewnętrznego”. Taką ocenę publicznie przedstawili m.in. doradca Białego Domu Stephen Miller oraz sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem.

Rozmówcy CNN twierdzą jednak, że nagrania nie potwierdzają tej wersji wydarzeń. Według nich Pretti został wcześniej obezwładniony, odebrano mu legalnie posiadaną broń, a mimo to został wielokrotnie postrzelony przez agentów federalnych.

– To była egzekucja. To była pozasądowa egzekucja i tyle – ocenił jeden z byłych prokuratorów cytowanych przez CNN.

Śledztwo w sprawie śmierci Prettiego prowadzą FBI i DHS. Jak podkreśla CNN, po kilku miesiącach od zdarzenia nikomu nie postawiono zarzutów, co – zdaniem byłych przedstawicieli Departamentu Sprawiedliwości – jest kolejnym dowodem na polityczne naciski towarzyszące postępowaniu.

Czytaj więcej

Donald Trump zwolnił Kristi Noem. Ogłosił nazwisko jej następcy

Byli urzędnicy przekonują, że administracja stopniowo odchodziła od wieloletniej praktyki pozostawiania decyzji procesowych zawodowym prokuratorom.

– Upolityczniono pracę wydziału. Zerwano z zasadą, że najważniejsze decyzje procesowe podejmują doświadczeni prokuratorzy kierujący się wyłącznie prawem – powiedział jeden z byłych pracowników Departamentu Sprawiedliwości.

CNN zaznacza, że swoje ustalenia oparła na rozmowach z kilkunastoma obecnymi i byłymi przedstawicielami administracji, z których większość zgodziła się rozmawiać wyłącznie anonimowo, obawiając się konsekwencji zawodowych. Administracja Trumpa konsekwentnie odrzuca przedstawione zarzuty i utrzymuje, że działania funkcjonariuszy były zgodne z prawem.