Politycy w Japonii zastanawiają się, czy taki styl pracy i komunikowania o pracy jest stosowny dla przywódcy państwa – pisze dziennik „The Mainichi”.

Premier Japonii Sanae Takaichi pisze o tym, jak bardzo jest zapracowana

Premier Japonii 20 lipca napisała w serwisie X, że w weekendy, poczynając od początku lipca, musiała „czytać grube pliki materiałów od rana do później nocy”, w tym dokument o nazwie „Podstawowe kierunki zarządzania gospodarką i finansami publicznymi oraz reform na 2026 rok” zawierający ramy polityki gospodarczej, które są podstawą przy przygotowywaniu budżetu. Premier opisywała jak przebijała się przez sterty dokumentów zaniedbując sen. 

Pisząc o swojej pracy w ostatni weekend Takaichi napisała, że aż do wczesnych godzin rannych „była przygnieciona pracą, czytając ostateczne wersje dokumentów i zajmując się kilkoma tysiącami zaległych maili”. Jak dodała, odkąd została premierem, normą jest, że dziennie śpi od „0 do 3 godzin”.  

Czytaj więcej

Pierwszy taki przypadek w historii Japonii. Burmistrz idzie na urlop macierzyński

Jednocześnie Takaichi zaznaczyła, że 20 lipca była wreszcie w stanie po raz pierwszy od dawna przespać pięć godzin. Dodała, że po południu tego dnia miała trochę czasu dla siebie – i spędziła go na zaległym prasowaniu oraz szyciu. 

Lider partii opozycyjnej pyta, czy zadaniem szefa rządu nie jest delegowanie zadań?

Post premier, który skupiał się na niedoborze snu szefowej rządu, wywołał krytykę ze strony polityków partii rządzącej i opozycji. Yuichiro Tamaki, przewodniczący opozycyjnej Demokratyczna Partia dla Ludu na konferencji pasowej z 21 lipca pytał czy „rozdzielanie obowiązków, tak aby lider mógł skupić się na zadaniach, które może wykonać tylko przywódca, nie jest w pewnym sensie również częścią bycia przywódcą?”.

- Sądzę, że powinna więcej odpoczywać. Dlaczego jej otoczenie nie udzieli jej więcej wsparcia, aby stworzyć warunki, w których może podejmować ważne decyzje mając świeży umysł? - pytał wskazując m.in. że premier mogłaby zlecić komuś wykonywanie prac domowych. 

Anonimowy przedstawiciel kierownictwa jednej z partii opozycyjnych dziwił się, że premier kraju „obnosi się z tym, że nie śpi”. 

Z kolei przedstawiciel rządzącej krajem Partii Liberalno-Demokratycznej, której liderką jest Takaichi stwierdził, że „historia oceni jak pracowała premier”, ale dodał też, że „ważne będzie, czy będzie miała wystarczająco wielu doradców, którym może zaufać i powierzyć im pracę”. 

Sanae Takaichi jest pierwszą w historii kobietą, która stanęła na czele rządu.