Proces trwał od 2017 r. Syn sławnego żołnierza wyklętego początkowo domagał się miliona złotych zadośćuczynienia, a później rozszerzył swoje roszczenie do 10 milionów zł. Swoje roszczenia opierał na podstawie przepisów tzw. ustawy lutowej, która pozwala uznać za niebyłe orzeczenia z lat 1944–1989, skazujące działaczy niepodległościowych.

W środę Sąd Okręgowy w Nowym Sączu oddalił roszczenie, wskazując na okoliczności, które – jego zdaniem – uniemożliwiają przyznanie rekompensaty na podstawie obowiązujących przepisów. Wśród nich wymieniono między innymi ocenę działalności „Ognia” wobec ludności żydowskiej oraz odpowiedzialność dowódczą za działania części podkomendnych. W uzasadnieniu przypomniano, że po wojnie Józef Kuraś uczestniczył w organizowaniu Milicji Obywatelskiej oraz pełnił funkcję kierowniczą w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu.

Pełnomocniczka Zbigniewa Kurasia zapowiedziała złożenie apelacji od wyroku.

Czytaj więcej

Śmierć „Ognia” na wokandzie. Syn domaga się 10 mln zadośćuczynienia

Kim był Józef Kuraś „Ogień”

Jak pisał na łamach „Rzeczpospolitej” Wojciech Tumidalski, Józef Kuraś „Ogień” to dla jednych bohater, dla innych – bandyta. Przed wojną żołnierz KOP, potem podhalański partyzant AK, oficer Batalionów Chłopskich, po wojnie szef Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu. Zdezerterował z UB i z podkomendnymi utworzył grupę żołnierzy wyklętych. Mieli na koncie akcje odbijania więźniów, ale też kontrowersyjne zabójstwa.