Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego, mimo rosnącej sprzedaży ilościowej, wartość europejskiego rynku AGD spada.
  • Jak rosnąca dominacja azjatyckich firm po raz pierwszy w historii zmieniła układ sił w branży.
  • Z jakimi wyzwaniami mierzą się producenci w Polsce w obliczu erozji cen i presji kosztowej.

Europa jest największym rynkiem AGD na świecie, a od dekad to lokalni producenci odpowiadali za siłę sektora i jego innowacyjność. Teraz się to zmienia – w 2025 r. już za 44 proc. odpowiadali już azjatyccy producenci, po raz pierwszy notując wyższy udział w rynku niż europejskie firmy.

Foto: APPLIA Polska

Coraz więcej sprzedaży, coraz mniej zysków

Sytuacja europejskich producentów robi się coraz trudniejsza, choć na rynku nie jest źle. Dane sprzedażowe za ostatnie 12 miesięcy do końca marca 2026 r. wskazują, że w tym okresie w ujęciu rocznym spadnie sprzedaż jedynie płyt kuchennych, a i tak jedynie 1,1 proc. Za to w ujęciu wartościowym sytuacja jest odwrotna – spadki notują niemal wszystkie sektory, tracąc po kilka procent. Na plusie o 4,7 proc. są jedynie suszarki do ubrań.

W Polsce sytuacja jest podobna, producenci mówią o 5 proc. spadku cen w ostatnich dwóch latach i to mimo rosnących kosztów surowców czy wynagrodzeń. Wszystko to sprawia, że produkcja AGD w Europie staje się coraz mniej opłacalna.

Czytaj więcej

Światowy koncern zamyka fabrykę słodyczy. Powodem jest spadek popytu

– Jako jeden z ostatnich dużych europejskich producentów AGD, posiadający 5 fabryk w Polsce, widzimy, że utrzymanie konkurencyjności produkcji AGD w Europie staje się coraz trudniejsze. W części kategorii ceny sprzedaży spadają lub nie rosną mimo wzrostu kosztów energii, pracy, surowców, finansowania oraz dostosowania do nowych regulacji – mówi Dominika Kosman, rzeczniczka Electrolux w regionie. – Jednocześnie producenci działający w Europie muszą konkurować z importem spoza UE, który nie zawsze podlega równie skutecznej kontroli i egzekwowaniu tych samych wymogów środowiskowych, bezpieczeństwa czy odpowiedzialności producenta – dodaje, podkreślając, że europejscy producenci potrzebują przede wszystkim równych warunków konkurencji, tak, aby wszystkie produkty trafiające na rynek UE, niezależnie od kraju pochodzenia, podlegały tym samym standardom i skutecznym kontrolom. Branża oczekuje także działań wzmacniających konkurencyjność przemysłu, w tym niższych kosztów energii, większej przewidywalności regulacyjnej oraz wsparcia dla inwestycji w nowoczesną i zrównoważoną produkcję.

– Erozja cen jest efektem bardzo silnej konkurencji na rynku, która zbiegła się z rosnącą presją kosztową po stronie producentów. Z jednej strony konsumenci nadal kupują sprzęt AGD, z drugiej – producenci mierzą się z wyższymi kosztami energii, pracy, finansowania i regulacji, których rynek nie pozwala w pełni przenieść na ceny – mówi Michał Grzeliński, country director Beko Poland. – W efekcie marże maleją, a możliwości inwestowania i dalszego rozwoju europejskich fabryk stają się coraz bardziej ograniczone. Dla firm produkujących w Polsce oznacza to konieczność ciągłego szukania oszczędności i poprawy efektywności, aby utrzymać konkurencyjność, mimo że wiele kosztów pozostaje od nas całkowicie niezależnych – dodaje.

W efekcie w pierwszym kwartale eksport AGD z polskich zakładów na rynki unijne spadł wartościowo aż o 10 proc., a w tym czasie chiński wzrósł o 7 proc. i kraj ten ilościowo odpowiada już za 35 proc. rynku.

Import wygrywa z europejską produkcją

– Europa potrzebuje dziś konkretnej polityki przemysłowej, która pozwoli utrzymać miejsca pracy, zakłady produkcyjne i kompetencje technologiczne w regionie. Potrzebne są pilne i zdecydowane działania – mówi Dominika Kosman. – Procesy decyzyjne na poziomie europejskim są długotrwałe, podczas gdy presja konkurencyjna stale rośnie. Bez szybkich działań istnieje ryzyko dalszej utraty mocy produkcyjnych, inwestycji i kompetencji przemysłowych, które stanowią fundament długoterminowej konkurencyjności przemysłu – dodaje.

Robert Stobiński, prezes Grupy Amica wskazuje, że w większości segmentów rynku AGD od trzech lat nie widać wzrostu cen, co biorąc pod uwagę inflację oznacza tak naprawdę ich erozję. – Pytanie dziś nie brzmi więc: „Czy Europa potrzebuje działań wspierających przemysł, redukujących nierówną konkurencję importu z Chin?”, a: „Czy nie jest już za późno?” – podkreśla.

Jeśli nie zostaną podjęte decyzje teraz, za kilka lat europejski przemysł AGD utraci znaczenie w kwestii innowacji i rozwoju produktów, znacznie ograniczając produkcję i w konsekwencji dziesiątki tysięcy miejsc pracy. – Skala importu z Chin uniemożliwia bardziej zdecydowane działania w kwestii ceł czy podatków. Musimy mieć świadomość, że już dzisiaj niemal co drugi sprzedawany w Europie sprzęt AGD jest importowany – podkreśla szef Amiki. – Nie ma w Europie dostępnych mocy produkcyjnych, aby wypełnić tę lukę, co oznaczałoby przeniesienie tych kosztów na klientów i w efekcie wzrost cen. Przy nadal słabym rynku mogłoby to doprowadzić do dalszego spadku popytu – dodaje. Jego zdaniem dużo skuteczniejsze byłoby wprowadzenie działań propopytowych, np. wsparcia dla zakupu sprzętu AGD, jednak z zastrzeżeniem, że dotyczy ono jedynie produktów wytwarzanych w Europie. Oprócz działania propopytowego, poprzez wymianę sprzętu na nowy, bardziej energooszczędny, ograniczylibyśmy zużycie energii elektrycznej i emisję CO2.

– Z perspektywy europejskich producentów sytuacja jest rzeczywiście wyzwaniem. Statystyki faktycznie pokazują, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat nastąpiła erozja średnich cen małego i dużego AGD. Jednak są to dwa nakładające się na siebie efekty, które nie są widoczne w uśrednionej statystyce – wskazuje Andrzej Maślak, rzecznik BSH w Polsce, sprzedającego marki Bosch czy Siemens.

Pierwszym efektem jest sytuacja pocovidowa, czyli przede wszystkim wysoka inflacja, która spowodowała zmiany struktury wydatków konsumenckich gospodarstw domowych. Przełożyło się to na dużą skłonność do wysokich wydatków na cele turystyczne i poszukiwanie oszczędności w obszarze dóbr trwałego użytku. – Drugim efektem są rzeczywiście obniżki cen już dostępnych na rynku modeli. Producenci europejscy muszą mierzyć się z wysokimi cenami energii i silną niestabilnością cen surowców – dodaje.  Oprócz tego unijne przepisy wprowadzane w ramach Zielonego Ładu nakładają dodatkowe obciążenia finansowe na producentów AGD wewnątrz UE. – Takich obciążeń nie ponoszą importerzy gotowych produktów. To uderza bezpośrednio w równe zasady konkurencji na rynku. Problem pogłębia również subsydiowanie eksportu do UE oraz sztucznie podtrzymywane osłabienie lokalnej waluty, jak chiński juan – mówi Andrzej Maślak.

Już w 2025 r. zostanie wyprodukowanych w Polsce 26 mln urządzeń AGD, w tym ponad 23 mln sztuk dużego sprzętu. Będzie to oznaczać 4-proc. spadek. To efekt  słabego popytu w Europie oraz zamknięcia w Polsce kilku fabryk. Pracę straci kilka tysięcy osób.