Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pieniądze Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zostały zablokowane w sporze, którego agencja nie jest stroną.
  • W jaki sposób spór państwa z koncernem farmaceutycznym może zagrozić flocie narodowego przewoźnika.
  • Jakie mechanizmy prawne pozwalają na zajmowanie samolotów za długi nieprzekraczające kilku tysięcy euro.
  • Którzy czołowi europejscy przewoźnicy musieli negocjować z komornikiem na pokładzie swoich maszyn.

Chodzi tu o ponad 5 mld zł, czyli ponad 80 proc. przychodów agencji. Tyle że PAŻP nie jest stroną postępowania z Pfizerem. Skarb Państwa w Polsce nie ponosi zobowiązań za PAŻP i odwrotnie – PAŻP za Skarb Państwa. To instytucja finansowo niezależna, sama finansuje swoje zobowiązania i działalność. Ale część zarabianych przez nią pieniędzy jest wpłacana do kasy Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol), zrzeszającej europejskie służby nawigacyjne. I dlatego stanowi łatwy kąsek dla sądów i komorników.

Czytaj więcej

Polska wyda miliardy na odpowiedź na Starlinka. Oto IRIS2

Teoretycznie takim samym łatwym celem dla blokowania aktywów w sporze Pfizera z polskim rządem mogą być samoloty LOT-u. We flocie narodowego polskiego przewoźnika jest dzisiaj ponad 90 maszyn, z czego 14 ma na własność LOT, który jest spółką Skarbu Państwa. Wśród nich są także Dreamlinery, wprawdzie nie są całkiem nowe, ale nadal warte kilkaset milionów dolarów.

Duże linie miały także uziemione samoloty. W ich przypadku chodziło o zwłokę z wypłatą należnych odszkodowań. A aresztowanie cywilnych maszyn z powodu zadłużenia, zasądzone przez zagraniczny sąd nie jest w branży lotniczej niczym nadzwyczajnym. Są to jednak ich własne nieuregulowane zobowiązania, a nie długi państwowe.

Takie sytuacje dotknęły znane linie lotnicze – w tym największego w Europie – Ryanaira, ale również Wizz Aira, amerykańską Deltę, pakistańską PIA, oraz nieistniejącego już słoweńskiego przewoźnika, Adria Airways.

Dlaczego lotnictwo jest łatwym celem wierzycieli?

Ostatnio zdarzyło się to w marcu 2026 r., kiedy jego Boeing 737 MAX miał odlecieć z austriackiego lotniska w Linzu. Pasażerowie już byli na pokładzie, kiedy pojawił się tam również komornik i przedstawił kapitanowi dokument nakazujący natychmiastową zapłatę zasądzonego przez sąd długu wobec pasażerki linii, która leciała tą linią w przeszłości. Chodziło o 892,87 euro zasądzonego odszkodowania za opóźniony rejs z 2024 r. Jej lot z Palma de Mallorca do Wiednia był opóźniony o 13 godzin, więc skorzystała z przysługującego jej prawa (EC-261) i kupiła bilet w konkurencyjnej linii, a rachunek wysłała do Działu Reklamacji Ryanair. Irlandzka linia uznała jej roszczenia tylko częściowo, zwracając pieniądze jedynie za niewykorzystany bilet na własne połączenie i odmówiła pokrycia różnicy w wydatkach. To rozwścieczyło pasażerkę, która postanowiła dochodzić swoich praw w sądzie austriackim, znanym ze skuteczności w odzyskiwaniu długów. Sprawę wygrała i Ryanair musiał nie tylko zwrócić jej pieniądze, ale i pokryć koszty procesu.

Czytaj więcej

KE dała zielone światło na przejęcie właściciela TVN przez Paramount

Kapitan chciał uregulować dług natychmiast własną kartą kredytową, ale austriaccy komornicy akceptują wyłącznie gotówkę. Odlecieli z kabiną specjalnie odznaczoną dokumentem stwierdzającym, że samolot został formalnie zajęty (Pfändungsmarke), ale może być eksploatowany. Dokument nazywany również „kukułczą nalepką” sankcjonuje możliwość przejęcia maszyny, gdyby dług nie został uregulowany. Ryanair wywiązał się z tego obowiązku 3 dni później.

Również w 2024 r. 149 pasażerów czekało ponad 5 godzin na uregulowanie należności przez Ryanaira – już po odprawie zawrócono ich z płyty lotniska w drodze do samolotu odlatującego z lotniska w Bordeaux-Mérignac na Stansted.

Jak podała wtedy BBC, chodziło o subsydia wypłacone Ryanairowi przez francuskie lotnisko Angoulême w 2008 i 2009 r. Ta pomoc została w 2015 r. uznana za niezgodną z prawem przez Komisję Europejską, ponieważ naruszała zasady uczciwej konkurencji. Pasażerowie tego rejsu po 5-godzinnym oczekiwaniu odlecieli do Londynu innym samolotem. Ryanair obdarował ich voucherami na posiłki wartymi 5 euro, a dług zwrócił.

Od Ryanaira po PIA. Głośne zajęcia samolotów za długi

Za długi wobec pasażerki na londyńskim lotnisku Heathrow zatrzymany został także samolot amerykańskich Delta Airlines. Chodziło o 3,4 tys. dol. Z wypłaceniem tego odszkodowania największa linia amerykańska zwlekała kilka lat. Pasażerka nie dała za wygraną, poszła do sądu, który zezwolił na zajęcie aktywów przewoźnika, uznając, że może to być np. samolot.

Kiedy komornicy pojawili się na Heathrow, personel lotniska natychmiast wstrzymał odprawę samolotu Delty, ale jednocześnie zapytał swojego szefa, czy legalne jest zajęcie samolotu wartego setki milionów dolarów za dług w wysokości nieco ponad 3 tys. dol. Ostatecznie szef personelu naziemnego wyjął własną kartę kredytową i zapłacił dług Delty, ponieważ w Wielkiej Brytanii komornicy przyjmują tę formę płatności. Samolot Delty odleciał za Atlantyk z ponad godzinnym opóźnieniem.

Najpoważniejszym przypadkiem aresztowania samolotu za niespłacony dług jest nadal przypadek pakistańskich linii PIA. Ich B777 został zatrzymany na lotnisku w stolicy Malezji Kuala Lumpur, gotowy do odlotu z pasażerami na pokładzie. Wyrok w tej sprawie wydał sąd w Londynie, ponieważ PIA przez 4 lata nie płaciła za tę maszynę rat leasingowych AerCap Holdings, największej firmy leasingowej na świecie. Chodziło o 4 mln dol. Wkrótce potem malezyjscy komornicy zatrzymali kolejnego Boeinga PIA. A łączna kwota do zapłaty sięgnęła 14 mln dol. PIA zaskarżyła wyrok londyńskiego sądu, a postępowanie nadal toczy się przed sądem w Kuala Lumpur. Oba samoloty stoją nadal w Malezji.