Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego atak na rosyjski e-commerce okazał się jednym z najkosztowniejszych dla gospodarki Rosji.
  • Dlaczego zmiana umowy pozbawiła tysiące rosyjskich sprzedawców szans na odszkodowanie.
  • Jaki był strategiczny cel ataku na pozornie cywilną infrastrukturę logistyczną.
  • Jak systemowe ataki na logistykę mogą wpłynąć na inflację i nastroje społeczne w Rosji.

Atak 18 lipca na centra logistyczne Wildberries w obwodach moskiewskim i tambowskim, w wyniku którego spłonęły doszczętnie magazyny o powierzchni 350 tys. mkw., może stać się jednym z najkosztowniejszych dla Rosji ataków Sił Zbrojnych Ukrainy. Cel był starannie wybrany.

Chmura dymu rozciągnięta na 250 km

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził, że ataki na Wildberries miały charakter celowy. Stwierdził, że składy te „służyły zapewnieniu dostaw objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów i sprzętu nawigacyjnego”.

Uderzenie w ogromne magazyny było tak potężne, że według danych NASA dymy pożarów rozciągnęły się na 250 km i doszły aż do granic obwodu orłowskiego. Eksperci szacują, że odbudowa obiektów zajmie od roku do dwóch lat. Źródła poinformowały „The Bell”, że utrata pojemności magazynowej firmy szacowana jest na około 15 proc.

Według Siergieja Siemko, czołowego analityka Data Insight, oprócz dwóch centrów, których wartość szacuje się na około 30 mld rubli (1,45 mld zł), pożary zniszczyły również towary tam przechowywane o wartości co najmniej 150 mld rubli (7,27 mld zł). Siemko podkreśla, że są to „ostrożne szacunki”: wartość spalonego towaru może sięgnąć nawet 230 mld rubli (11,14 mld zł)

O skali strat świadczy porównanie przytaczane przez „The Moscow Times”. Jeżeli całkowite straty spowodowane pożarem, według najniższych szacunków, wyniosą 180 mld rubli, to jest to kwota przekraczająca roczne budżety 53 rosyjskich regionów, wśród których znajdują się: obwód omski (178,6 mld rubli), obwód biełgorodzki (177,3 mld rubli), Udmurcja (172,6 mld rubli) i obwód tulski (169,6 mld rubli).

Straty spowodowane pożarem dwukrotnie przewyższają roczny budżet obwodu iwanowskiego (88,5 mld rubli), trzykrotnie obwodu orłowskiego (61 mld rubli). Są blisko sześciokrotnie większe od budżetów najbiedniejszych regionów Rosji – Kałmucji (35,3 mld rubli), Nienieckiego Okręgu Autonomicznego (30,5 mld rubli) i Żydowskiego Obwodu Autonomicznego (28,1 mld rubli).

Rosyjscy sprzedawcy nie dostaną odszkodowań

Według „Forbesa” wypłata odszkodowań tysiącom sprzedawców, którzy stracili towar w pożarach, wymagałaby kwoty porównywalnej z całym rocznym zyskiem Wildberries: w ubiegłym roku wyniósł on 175 mld rubli (dziś to 8,48 mld zł). Do tego 7 lipca – dwa tygodnie przed atakiem – weszła w życie zaktualizowana umowa o współpracy z Wildberries. W niej firma odmawia odpowiedzialności za straty w produktach spowodowane atakami dronów, pociskami i inną amunicją.

Szanse sprzedawców, którzy przyjęli ofertę, są minimalne, mówi prawnik Konstantin Stiepanow. Platforma określiła ataki dronów jako siłę wyższą, a powoływanie się w sądzie na jednostronną zmianę umowy jest trudne, ponieważ umowę uznaje się za przyjętą przez sprzedającego.

Aleksandr Tarasenko, partner zarządzający kancelarii prawnej Prawowaja Pomoszcz, zwraca uwagę, że informacje o zapasach, które znajdowały się w spalonych magazynach, po prostu zniknęły z kont sprzedawców, a to właśnie te dane miały dać im nadzieję na otrzymanie odszkodowania.

We wtorek 21 lipca założycielka firmy Tatiana Kim oświadczyła, że platforma nie jest prawnie zobowiązana do wypłacania rekompensat sprzedawcom za utracone towary, ale opracowuje mechanizm płatności i inne środki wsparcia finansowego. Jeżeli wsparcia nie będzie, oznacza to bankructwo dziesiątków tysięcy małych biznesów w Rosji. Zagrożenie dostrzeżono już na Kremlu. Reżim najbardziej obawia się dalszego wzrostu niezadowolenia społecznego, które pojawiło się w związku z kryzysem paliwowym.

„Sytuacja jest naprawdę trudna, biorąc pod uwagę straty poniesione zarówno przez samą spółkę, jak i przez małe i średnie przedsiębiorstwa” – powiedział Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Jekaterina Własowa, główna ekonomistka ds. Rosji w Bloomberg Economics, zwraca uwagę, że systematyczne rozszerzanie ukraińskich ataków na rosyjskie centra logistyczne może zapowiadać „wyraźnie negatywne” długoterminowe konsekwencje dla gospodarki Rosji. Firmy będą musiały wydać więcej na bezpieczeństwo, dystrybucję zapasów i nowe powierzchnie magazynowe, co ostatecznie wpłynie na ceny dla konsumentów, a w konsekwencji przyspieszy inflację i znacząco pogorszy nastroje w rosyjskim społeczeństwie. Przez cztery lata wojny nie odczuwało ono jej wymiernych skutków. Teraz przekonuje się je codziennie.