– Mam nadzieję, że pan prezydent podpisze ustawę, jest ona bowiem neutralna, to znaczy nie zmienia ani tym bardziej w żaden sposób nie ogranicza praw konsumentów, natomiast umożliwia sprawniejsze rozpatrywanie takich spraw sądom w sytuacjach, w których stan prawny jest absolutnie jasny – mówiła nam w czwartek dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, która pilotowała ustawę.

– Wbrew temu, co pojawia się w przestrzeni publicznej, sprawy frankowe wciąż stanowią duże obciążenie dla wymiaru sprawiedliwości. Szczególnie dla sądów apelacyjnych, choć także w okręgach wciąż stanowią ok. ¼ spraw. Wejście w życie ustawy, która usprawni postępowania frankowe, spowoduje, że wszystkie pozostałe sprawy również będą rozpatrywane szybciej – wskazywała dr Wiewiórowska-Domagalska.

Najważniejsza zmiana polega na tym, że samo doręczenie pozwu ma powodować skutek w postaci zawieszenia obowiązku spłacania kolejnych rat. Nie będzie już trzeba składać wniosku o zabezpieczenie. Choć wnioski te są, co do zasady, uwzględniane, to ich rozpoznawanie trwa, a ponadto są one zaskarżane do sądów apelacyjnych. Szacuje się, że nawet 70 proc. wszystkich spraw cywilnych w sądach apelacyjnych, to sprawy frankowe, do czego dochodzą jeszcze sprawy zażaleniowe dotyczące zabezpieczenia. Skutek w postaci zabezpieczenia z mocy prawa nie tylko zatamuje napływ nowych tego typu spraw, ale także spowoduje natychmiastowe odciążenie sądów apelacyjnych od konieczności rozpoznawania tych już zawisłych. Sądy apelacyjne będą mogły więc skupić się na sprawach głównych.

Szansa na skasowanie tysięcy zbędnych postępowań

Zgodnie z art. 17 ust. 3 pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego (bo taka jest pełna nazwa tzw. ustawy frankowej) postępowanie wszczęte i niezakończone przed wejściem w życie nowych przepisów podlega umorzeniu z mocy prawa bez konieczności wydawania postanowienia w tym przedmiocie.

Poza tym ustawa przewiduje np. możliwość rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych (nawet jeśli strony będą żądały rozpoznania jej na rozprawie), a także możliwość przesłuchania stron na piśmie. Przesłuchanie świadka natomiast będzie mogło być przeprowadzone w trybie zdalnym, nawet jeśli strona złoży sprzeciw.

Czytaj więcej

Senat przyjął ustawę korzystną dla frankowiczów i banków

Ponadto ustawa wydłuża czas na wniesienie powództwa wzajemnego (które umożliwia rozstrzygnięcie o wzajemnych roszczeniach w ramach jednej sprawy) aż do zamknięcia rozprawy przed sądem pierwszej instancji, a jeżeli sprawa podlega rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym, aż do wydania wyroku przez sąd pierwszej instancji. Na zasadach ogólnych z pozwem wzajemnym można wystąpić najpóźniej wraz z wniesieniem odpowiedzi na pozew.

– Ustawa wyposaża sędziów w instrumentarium, które pozwoli na sprawniejsze rozpoznawanie spraw frankowych, które na tym etapie po licznych orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości UE, nie sprawiają żadnych trudności orzeczniczych. Jedyne trudności mogą dotyczyć przypadków, w których status kredytobiorcy jako konsumenta jest wątpliwy. Gdyby ta ustawa nie weszła w życie, to załatwienie tysięcy spraw, które czekają na rozstrzygnięcie potrwałoby dwa razy dłużej – prognozuje dr Wiewiórowska-Domagalska.

Mimo to część frankowiczów (stowarzyszenie Społeczny Nadzór Bankowy) apelowałó do prezydenta o weto, wskazując na „uprzywilejowanie banków” w postaci właśnie wydłużenia terminu na wniesienie powództwa wzajemnego czy zwrotu połowy opłaty w przypadku cofnięcia np. apelacji czy skargi kasacyjnej w ciągu pierwszych pół roku od wejścia w życie ustawy.

Nie ma powodów do weta, ale przydałby się większy bat na banki

 – Nie dostrzegam żadnych poważnych argumentów przemawiających za tym, aby konieczne było zawetowanie tej ustawy. Kontrowersje mogły budzić projektowane pierwotnie regulacje rozszerzające możliwość dokonywania wzajemnych potraceń, ale one zostały usunięte. Ustawa w uchwalonym brzmieniu ani nie jest jakimś przełomowym aktem, który w jakiś magiczny sposób usprawni postępowania, ale też nie zawiera żadnych złych rozwiązań, które by uzasadniały weto – mówi dr Jacek Czabański z kancelarii Czabański Wolna-Sroka, reprezentującej frankowiczów.

– Oczywiście w pewnym zakresie spowoduje ona usprawnienia postępowania, dzięki temu, że wstrzymanie obowiązku spłaty rat kredytu będzie następowało automatycznie z chwilą wniesienia pozwu bez konieczności występowania z wnioskiem o zabezpieczenie. Także wydłużenie czasu na wniesienie powództwa wzajemnego może ułatwić sytuację kredytobiorcom i uprościć wzajemne rozliczenia. Być może w jakimś stopniu pomogą też drobne zmiany dotyczące możliwości rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych czy rozszerzenie kompetencji referendarzy, którzy będą mogli wydawać postanowienia o umorzeniu postępowania na skutek cofnięcia pozwu. Generalnie rzecz ujmując, ustawa nie rozwiązuje jednak najważniejszego problemu – mówi dr Czabański.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy przeciwko pomijaniu marży banku przy przeliczaniu franka ze złotym

A tym, zdaniem adwokata, nie jest czas rozpatrywania spraw w I instancji, lecz to, że banki (pomimo iż coraz częściej proponują ugody) wciąż w bardzo wielu sprawach wnoszą apelacje. – Mimo że, łaskawie szacując, 99 proc. są to apelacje przegrane, to czas oczekiwania na wyroki sądów II instancji jest coraz dłuższy. Dlatego moim zdaniem należałoby szukać rozwiązań, które by powodowały większe koszty dla banków w przypadku przegranej apelacji, co by mogło je zniechęcać do zbędnego przedłużania postępowań – mówi dr Czabański.

Gdyby takie rozwiązania istniały, to banki proponowałyby lepsze warunki ugód i ostatecznie mniej spraw trafiałoby do sądów. Jak podkreśla, mimo że już teraz przepisy pozwalają zasądzać odsetki za opóźnienie w podwójnej wysokości w przypadku nadużywania prawa procesowego, sądy w ogóle z tego nie korzystają. – A przecież jest to idealny przykład nadużycia prawa procesowego przez stronę, która nie zamierza wygrać apelacji, ponieważ orzecznictwo jest ukształtowane i z góry można przewidzieć rozstrzygnięcie. W takich sytuacjach wniesienie apelacji czy skargi kasacyjnej stanowi tylko narażanie konsumentów na dodatkowe koszty i dłuższy stan niepewności prawnej. Wyjątkiem pozostają co najwyżej sprawy, w których są wątpliwości, czy kredytobiorcy przysługuje status konsumenta czy nie, ale to dotyczy może 1 proc.  przypadków i ujawnia się już w toku postępowania w I instancji – dodaje mec. Czabański.

Przepisy dobre, choć spóźnione

– Cieszy fakt, że ustawodawca pochylił się nad tym tematem, mniej, że dzieje się tak późno. Największa kumulacja spraw, w której sędziowie mieli po średnio po 1,5 tys. spraw w referacie jest już za nami. Dziś średnio w referacie sędziowie mają już poniżej tysiąca spraw – mówi sędzia Paweł Krekora, zastępca przewodniczącego tzw. wydziału frankowego w Sądzie Okręgowym w Warszawie.  – Niemniej jednak ustawa przewiduje kilka pozytywnych rozwiązań, jak rozszerzenie kompetencji referendarzy czy umorzenie ex lege spraw zabezpieczeniowych, co odciąży sądy drugoinstancyjne. Natomiast trudno definitywnie stwierdzić, że ustawa zrewolucjonizuje postępowania frankowe – mówi sędzia.

Jego zdaniem, takie rozwiązania, jak możliwość przesłuchania stron na piśmie mogą pomóc w mniejszych sądach, ale w takich ośrodkach, gdzie spraw są dziesiątki tysięcy, wysyłanie list pytań, oczekiwanie na odpowiedzi i ewentualne uzupełnienia będzie trwało dłużej niż klasyczne przesłuchanie na rozprawie.

 – Plusem jest możliwość wyrokowania na posiedzeniach niejawnych, choć obecnie rzadko kiedy rozprawa trwa godzinę, ponieważ okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia da się ustalić znacznie szybciej. Poza tym będzie to miało sens tylko, jeśli jednocześnie dowód z przesłuchania stron będzie przeprowadzony na piśmie – dodaje sędzia Krekora.

Co ciekawe, o ile w ostatnich miesiącach do wydziału frankowego wpływa coraz mniej spraw frankowych, to obserwowany jest wzrost pozwów dotyczących kredytów w euro. Rozwiązania przewidziane w ustawie frankowej nie będą mogły jednak być zastosowane do spraw dotyczących kredytów w innych walutach niż frank szwajcarski.

Opinia dla Rzeczpospolitej

dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich

Wiele dobrych rozwiązań zawartych w projekcie tej ustawy, które miały usprawnić wymiar sprawiedliwości poprzez znaczne zmniejszenie liczby pozwów, zostało niestety usuniętych na etapie prac sejmowych. Chodzi m.in. o przepisy umożliwiające podniesienie zarzutu potrącenia aż do czasu zakończenia postępowania w II instancji. Te rozwiązania mogłyby skutecznie zapobiec mnożeniu pozwów. W rezultacie, nawet po wejściu w życie ustawy, dalej będzie generowane dwa razy więcej spraw, niż to zakładali projektodawcy. Dlatego z punktu widzenia sektora bankowego ustawa w większości straciła sens. Po usunięciu z niej rozwiązań dotyczących potrącenia czy wzajemnego powództwa – rozwiązań korzystnych nie tyle dla banków, co dla wymiaru sprawiedliwości, z punktu widzenia którego zasadnicze znaczenie ma to, czy pozwów jest dwa razy więcej czy o połowę mniej – los tej ustawy jest dla nas obojętny. Niestety jest to efekt skrajnie niekorzystnego lobbingu części kancelarii frankowych, które obawiały się utraty rynku. Bo jeśli można reprezentować klienta w dwóch sprawach (z powództwa kredytobiorcy i z powództwa banku) zamiast z jednej, to zysk jest dwa razy większy. Z pewnością nie jest to korzystne ani dla konsumenta, ani dla wymiaru sprawiedliwości w szczególności, ani też dla banków. Jedynymi podmiotami, którym na tym zależy, były kancelarie prawne i odszkodowawcze. Nawiasem mówiąc, tak niestandardowy sposób procedowania tej ustawy w parlamencie, w której kancelarie prawne nierejestrujące się na podstawie ustawy o działalności lobbingowej występowały na posiedzeniach parlamentarnych komisji pod szyldami organizacji konsumenckich, moim zdaniem powinien być przedmiotem zainteresowania odpowiednich służb.