W 25-minutowym orędziu wygłoszonym 16 lipca wieczorem (w nocy z 16 na 17 lipca czasu polskiego) Trump skoncentrował się na kwestii bezpieczeństwa procesu wyborczego, co stanowi dowód, iż zamierza on uczynić z tego tematu centralną polityczną kwestię w Stanach Zjednoczonych, przed zaplanowanymi na jesień wyborami połówkowymi (midterms), których stawką będzie utrzymanie przez Partię Republikańską większości w Kongresie (jest wybierany w całości) i Senacie (wybierana jest 1/3 jego składu). 

Z dokumentów ujawnionych przez Donalda Trumpa nie wynika, że doszło do ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2020 roku

Prezydent ogłosił, że odtajnia informacje poufne, które dowodzą, że Chiny nielegalnie od 2020 roku prowadziły „największą ingerencję w dane wyborcze w historii” przez co weszły w posiadanie danych dotyczących 220 mln amerykańskich wyborców, w tym ich nazwisk, adresów i innych danych wykorzystywanych do zarejestrowania się do udziału w wyborach. - Ta utrata danych jest bezprecedensowym koszmarem dla bezpieczeństwa USA – mówił amerykański prezydent. 

Według prezydenta USA przedstawiciele amerykańskiego wywiadu celowo zatajali informacje na temat skali działań Chin. 

Czytaj więcej

Donald Trump publicznie cieszy się ze śmierci byłego szefa FBI

Słowa Trumpa stoją w sprzeczności z odtajnionym raportem wywiadu USA z 2021 roku, z którego wynika, że nie znaleziono żadnych przesłanek wskazujących, iż jakikolwiek aktor zewnętrzny próbował zmienić lub zmienił „jakikolwiek aspekt techniczny” prezydenckich wyborów w 2020 roku. Raport został przygotowany pod okiem Johna Ratcliffe'a, ówczesnego dyrektora Wywiadu Narodowego w administracji Donalda Trumpa, który obecnie stoi na czele CIA. 

Trump po przegranej w wyborach prezydenckich w 2020 roku wielokrotnie podważał ich wynik, przekonując, iż Joe Biden wygrał wybory w wyniku oszustwa – nigdy jednak nie przedstawił wiarygodnych dowodów na potwierdzenie tych słów. Trump twierdził również, także bez przedstawiania dowodów, że możliwość głosowania korespondencyjnego, która istnieje w USA, jest okazją do oszustw, maszyny do głosowania są podatne na zewnętrzne ingerencje oraz że powszechne jest w USA oddawanie głosów przez osoby, które nie są amerykańskimi obywatelami. 

Czytaj więcej

USA, Chiny i „pułapka Tukidydesa”. Tak Xi Jinping ostrzegał Donalda Trumpa przed wojną

Wygłaszając orędzie Trump stwierdził, iż odtajnione przez niego materiały ujawniają „szokujące luki w zabezpieczeniach infrastruktury wyborczej”. Jednak – jak zauważa Reuters – wiele z odtajnionych dokumentów dowodzi czegoś przeciwnego lub w ogóle nie jest związanych z infrastrukturą wyborczą w USA. Trump odtajnił m.in. dokument CIA z ubiegłego miesiąca mówiący o obawach dotyczących uczciwości wyborów w Wenezueli. „Według naszej oceny manipulowanie systemami liczenia głosów na skalę wystarczającą do wpłynięcia na wynik wyborów byłoby trudne” – czytamy w innym dokumencie.

Trzeci dokument – przygotowany przez CIA – opisuje działania chińskiego wywiadu wymierzone w kampanię wyborczą Joe Bidena. Z tego dokumentu wynika, że Pekin „nie ma zamiaru obecnie potajemnie ingerować lub próbować wpłynąć na wynik wyborów”, choć jego autorzy zastrzegają, że Chiny mogą się na to zdecydować w późniejszym czasie. 

– Szokujące „rewelacje” Trumpa na temat Chin są całkowicie wyssane z palca – oświadczył senator Partii Demokratycznej Mark Warner, wiceprzewodniczący komisji ds. wywiadu Senatu. – Faktem jest, że nasze agencje wywiadowcze jednogłośnie stwierdziły, iż Chiny nie próbowały wpłynąć na choćby jeden głos w wyborach z 2020 roku – dodał. 

Oskarżenia Donalda Trumpa zagrożą relacjom Chin z USA?

Przed orędziem Trumpa niektórzy przedstawiciele Białego Domu – jak informował Reuters – wyrażali obawy, że ujawnianie informacji na temat Chin może być mylące dla amerykańskiej opinii publicznej. 

Jeszcze przed wystąpieniem Trumpa rzecznik chińskiej ambasady w USA, Liu Chang, proszony o komentarz w sprawie ewentualnych oskarżeń stwierdził, iż „Chiny nigdy nie ingerowały, ani nigdy nie będą ingerować w wybory prezydenckie w USA”. 

Reuters zauważa, że ostry język, jakiego Trump użył w orędziu wobec Chin, może zagrozić relacjom Waszyngtonu z Pekinem, które ustabilizowały się po wojnie handlowej z 2025 roku. 

ABC News, NBC i CNN nie transmitowały orędzia Donalda Trumpa. Prezydent USA chce odebrania im koncesji

Przed wygłoszeniem przez Donalda Trumpa orędzia kongresmeni Partii Demokratycznej zasiadający w stałej komisji ds. wywiadu wysłali list do p.o. dyrektora Wywiadu Narodowego Billa Pultego, a także do dyrektorów FBI, CIA i NSA, ostrzegając ich, by nie pozwolili Trumpowi wykorzystać informacji wywiadowczych do wsparcia „fałszywych oskarżeń na temat bezpieczeństwa wyborów”. 

Dwie z trzech dużych sieci telewizyjnych w USA (ABC News i NBC), a także CNN zdecydowały się nie transmitować orędzia Trumpa na głównych kanałach. Trump stwierdził, że stacje te powinny stracić koncesje. – Nie podoba im się ten temat. Wiedzą, jak skorumpowany jest nasz system, i nie chcą tego ujawniać – oświadczył prezydent USA. 

W orędziu telewizjom, które nie transmitowały jego wystąpienia Trump zarzucił, że „są częścią spisku”. – Z jakiegoś powodu chcą, aby to oszustwo trwało nadal. Chcą je podtrzymywać. Chcą chronić radykalną lewicę – mówił. – Oszustwo tego rodzaju powinno skutkować odebraniem im koncesji. Korzystają z publicznych częstotliwości wartych miliardy dolarów, nie płacąc za to nic. (...) Jedyne, czego chcemy, to uczciwość naszych wyborów i rzetelność w przekazywaniu informacji – dodał.