Otóż postanowieniem z 12 stycznia 2026 r. Sąd Rejonowy w Giżycku oddalił wniosek o podział majątku małżonków, bo wyrok w ich sprawie rozwodowej nie istnieje. A to dlatego, że w składzie orzekającym zasiadał sędzia, który uczestniczył w procedurze nominacyjnej przed Krajową Radą Sądownictwa ukształtowaną w trybie określonym przepisami ustawy z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw. Nie ustała więc przesłanka istnienia majątku wspólnego.
Pojawiły się komentarze wybitnych prawników (bo z pewnością tylko wybitni pytani są o opinię przez fachowe gazety, „lub czasopisma” a nawet portale prawnicze), że „prawem konstytucyjnym każdego obywatela jest to, by jego sprawa nie tylko została rozpoznana w sposób sprawiedliwy i jawny, oczywiście bez nieuzasadnionej zwłoki, ale też – co jest istotne w tym przypadku – przez niezależny, niezawisły i właściwy sąd”.
Czytaj więcej
- Ta sprawa pokazuje coś bardzo niepokojącego - napisał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek k...
To teraz wyobraźmy sobie, że któreś z tych małżonków, albo nawet oboje, po orzeczeniu rozwodu zawarło związek małżeński. W art. 206 Kodeksu karnego stoi jak wół, że „kto zawiera małżeństwo, pomimo że pozostaje w związku małżeńskim, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2”.
A przecież oni pozostawali w związku małżeńskim jak nic. Bo wyrok rozwodowy nie jest wyrokiem, bo sędzia, który go wydał, nie jest sędzią – więc i rozwód nie był rozwodem.