W ramach dyskusji o przywracaniu praworządności znowu mi się oberwało za niepraworządne nieuctwo polegające na kwestionowaniu dogmatu o konieczności wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów przez sędziów. Niedawno Sąd Najwyższy (skład Izby Karnej) orzekł, że tzw. neosędziowie w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej nie tworzą Sądu Najwyższego właśnie z tego powodu, że zostali powołani z udziałem tzw. neo-KRS, której członkowie spośród sędziów nie zostali wybrani przez sędziów. Więc KRS nie jest KRS, sędziowie nie są sędziami, wyroki nie są wyrokami, a uchwały – uchwałami.
Czytaj więcej
Albert Einstein był wielkim uczonym i autorytetem. Bo potrafił się przyznać do błędu. Uczonym w prawie to się nie zdarza.
Na czym polega dogmat o racjonalnym prawodawcy
To sięgnę do innego dogmatu, jakim jest domniemanie racjonalności prawodawcy. Mówiąc slangiem prawniczym, i to w dodatku łacińskim, to praesumptio iuris ac de iure, czyli niewzruszalne domniemanie prawne. Prawodawca jest racjonalny, mimo że na każdym kroku udowadnia, że nie jest. Ale domniemania, że jest, nie można obalić dowodem na to, że nie jest. Dotyczy to chyba także prawodawcy konstytucyjnego – czyli ustrojodawcy.
Jestem tak stary, że pamiętam różne projekty konstytucji. Wielu obrońców praworządności jest równie starych, a nawet starszych (nie wytykając wieku nikomu), ale chyba tych projektów nie pamiętają. To ja przypomnę.
Projekt konstytucji prezydenta Lecha Wałęsy zakładał, że KRS będzie się składać m.in. z „pięciu członków wybieranych przez zgromadzenia ogólne sędziów, spośród sędziów, według trybu określonego przez ustawę”. Byłoby, jak uzgodniono przy Okrągłym Stole – na co powołują się obrońcy praworządności. Że członków KRS spośród sędziów powołują sami sędziowie. Pięciu członków miało być jeszcze powoływanych przez prezydenta i pięciu przez Senat – ale za to większością 3/5 głosów. Co wymagałoby konsensusu politycznego – jakże wskazanego w takiej sprawie.
W pozostałych projektach określenie składu KRS było pozostawione ustawodawstwu zwykłemu – tak jak to było przed uchwaleniem konstytucji.
Czytaj więcej
W przyszłym tygodniu Sejm rozpocznie prace nad ministerialnymi projektami tzw. ustawy praworządnościowej oraz noweli ustawy o KRS. – Wierzę, że uch...
Wybór sędziowskiej części KRS, a konstytucja
Więc broniąc swojego stanowiska w sprawie KRS pozwolę sobie zadać pytanie, dlaczego ten ustrojodawca – racjonalny przecież – rozpoznając kilka projektów konstytucji, zdecydował się nie zastosować zaproponowanego przez prezydenta mechanizmu wyboru członków KRS spośród sędziów „przez zgromadzenia ogólne sędziów”, tylko odesłał do trybu określonego przez ustawę. Zwykłą ustawę. Właśnie dlatego, żeby to ustawa określała, kto ma wybierać członków KRS spośród sędziów. Nie ma inaczej. Nie da się przyjąć, że zapomniał. Albo że z tego, co napisał jasno wynika, że sędziów wybierają koledzy sędziowie i tego, że są oni wybierani „przez zgromadzenia ogólne sędziów” – jak stanowił projekt Wałęsy – nie trzeba dodawać.
Czytaj więcej
Okazuje się, że bardziej represjonowani mają być nie ci sędziowie, których powołał prezydent na wniosek KRS powołanej nie tak, jakby sobie sędziowi...
A trzeba było dodać. Oczywiście, jeśli taki był rzeczywisty zamiar. Moim zdaniem dobrze, że takiego zgodnego zamiaru nie było. Zgromadzenie Narodowe spieszyło się z uchwaleniem konstytucji przed wyborami w 1997 r., bo co prawda to nie „ZChN zbliżał się” – jak ostrzegał Kukiz w popularnym utworze muzycznym – tylko AWS się zbliżał, ale oczywiste było, że w nowym parlamencie większość nie będzie już większością konstytucyjną. I ten pośpiech wyszedł nam na dobre. Bo „chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem. Więc należy to zmienić.