Tomasz Pietryga: Zakaz sprzedaży alkoholu. Między wolnością a świętym spokojem

Wprowadzenie „dywanowej” prohibicji jest groźne dla wolności obywatelskich. W Krakowie postanowiono obrać drogę na skróty.

Publikacja: 18.05.2023 16:48

Tomasz Pietryga: Zakaz sprzedaży alkoholu. Między wolnością a świętym spokojem

Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Po tym, jak krakowscy radni uchwalili zakaz sprzedaży w sklepach alkoholu w porach nocnych, rozgorzała dyskusja na temat wprowadzania takich ograniczeń w całym kraju. Wykracza to poza prawno-administracyjny spór, gdyż bezpośrednio dotyka sfery praw i wolności obywatelskich. Tych za to nie należy sprowadzić wyłącznie do swobody wyboru. W pojęciu wolności kryje się też prawo do bezpiecznego i spokojnego życia mieszkańców. To zderzenie praw jest nierozstrzygalne.

Warto zatem do sprawy podchodzić z precyzją skalpela, spór bowiem nie jest czarno-biały, ma wiele odcieni. Radni, wprowadzając restrykcje, kierowali się niewątpliwie głosem mieszkańców, swoich wyborców, którzy w pijaństwie na ulicach widzą zagrożenia dla swoich praw. Kalkulacja polityczna pchnęła ich w kierunku pójścia na całość: objęcia zakazem całego miasta.

Czytaj więcej

Będzie nocna prohibicja w całym Krakowie. Już od wakacji

I w tym miejscu można dyskutować z tym „dywanowym” podejściem. Dlaczego nie ograniczono sprzedaży alkoholu do stref szczególnie narażonych na zachowania sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, czyli śródmieścia? Czy w tym przypadku ingerencja w wolności turystów, ale też samych krakowian ( którym też prawa ograniczono), nie jest zbyt duża?

Jakiś czas temu z podobną historię, acz w mniejszej skali, mieliśmy w Warszawie. Chodziło o spożywanie alkoholu na nadwiślańskich bulwarach. Próby wprowadzania zakazów, argumentowane komfortem życia lokatorów i zarządców pobliskich nieruchomości, wywołały ogromne emocje, a zakazy upadły przed sądami. I słusznie, gdyż bulwary były strefą wolności warszawian, a zarazem miejscem, w których koncentrowało się rozrywkowe nocne życie, co naturalnie ograniczało jego rozprzestrzenianie się w inne miejsca. No cóż, można powiedzieć: pokrzywdzeni hałasem też mieli prawo wyboru, a nabywając nieruchomość w takim miejscu, powinni liczyć się z panującymi uwarunkowaniami. Kreowanie wolności wyłącznie pod swój komfort życia było błędnym rozumieniem wolności i słusznie upadło przed sądem.

Oczywiście skala problemu w Krakowie jest inna, ale źle przemyślana strategia miejscowych włodarzy również może okazać się dla nich strzałem w stopę. Tego rodzaju „dywanowe” zakazy, jak pokazuje historia, mają ciemną stronę, a raczej szarą strefę. Alkohol będzie sprzedawany w sposób pokątny, a to wiąże się przecież również z zagrożeniem dla zdrowia publicznego. Co może obrócić się przeciwko miastu i ludziom. Punktowe zakazy w najbardziej uciążliwych dla mieszkańców miejscach mogą być uzasadnione. „Dywanowe” podejście to zła droga, zwłaszcza że są lepsze. Najprostsza to egzekucja obowiązującego prawa przez straż miejską i policję. W Krakowie chyba jednak postanowiono obrać drogę na skróty.

Po tym, jak krakowscy radni uchwalili zakaz sprzedaży w sklepach alkoholu w porach nocnych, rozgorzała dyskusja na temat wprowadzania takich ograniczeń w całym kraju. Wykracza to poza prawno-administracyjny spór, gdyż bezpośrednio dotyka sfery praw i wolności obywatelskich. Tych za to nie należy sprowadzić wyłącznie do swobody wyboru. W pojęciu wolności kryje się też prawo do bezpiecznego i spokojnego życia mieszkańców. To zderzenie praw jest nierozstrzygalne.

Pozostało 85% artykułu
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Opinie Prawne
Krzysztof Nędzyński: System patentowy jest przestarzały