Tomasz Pietryga: W oczekiwaniu na zajęcie Zaolzia

Równie dobrze jak o polsko- -ukraińskiej federacji można debatować o zajęciu Zaolzia. Jest to tak samo abstrakcyjna dyskusja, a jej jedynym efektem jest wpisywanie się w propagandę Kremla.

Publikacja: 21.04.2023 02:00

Tomasz Pietryga: W oczekiwaniu na zajęcie Zaolzia

Foto: AdobeStock

Nie ma dnia, aby rosyjskie media nie informowały opinii publicznej o podstępnych planach Warszawy wobec zachodniej Ukrainy. W ubiegłym tygodniu rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa po raz kolejny ogłosiła na Telegramie, że „resztki Ukrainy zostaną wchłonięte przez Warszawę”. Z kolei wpływowa gazeta „Izwiestia” poinformowała czytelników, że Polska zalewa zachodnią Ukrainę swoim personelem wojskowym w celu późniejszej aneksji Lwowa i okolic.

Jednym słowem, Polska, wykorzystując sytuację w regionie, chce sięgnąć po „historyczne terytoria”, a wszystko podstępnie, małymi kroczkami, pod płaszczykiem pomocy i humanitaryzmu. Rosyjska propaganda, utrwalając taki przekaz, realizuje dwa cele. Pokazuje społeczeństwu rosyjskiemu, że Polska jest państwem agresywnym, a jej prawdziwym zamiarem jest rozbiór państwa ukraińskiego.

Drugi cel propagandowy skierowany jest do społeczeństwa ukraińskiego. Chodzi o podkopanie zaufania do najbliższego sojusznika i partnera, odkurzenie nacjonalizmów, szczególnie w zachodniej części Ukrainy.

Czytaj więcej

Sankcje za współpracę z Rosją: bez przebaczenia

Niestety, w rytm tej mało wyrafinowanej propagandy grają też niektórzy polscy publicyści i eksperci, którzy debatują nad potencjalną powojenną federalizacją Polski i Ukrainy. Jest to bardzo szkodliwe i uwiarygodnia rosyjską propagandę. Bo skoro o tym się mówi i pisze w Polsce, to coś musi być rzekomo na rzeczy. Polskie publikacje są zresztą często cytowane w rosyjskich mediach, co ma sprawić wrażenie, że nad Wisłą toczy się jakaś poważna dyskusja na ten temat.

Tymczasem w Polsce nikt z przedstawicieli klasy politycznej nigdy nie podniósł tej kwestii. Ten temat nie istnieje w żadnej poważnej debacie politycznej. Równie dobrze można dyskutować o przyłączeniu do Polski Zaolzia, tylko po co, skoro nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Toczy się natomiast inna dyskusja – o przyszłości Ukrainy w UE i NATO. Warto zatem zdobyć się na odrobinę refleksji, zanim rozpocznie się jakieś futurystyczne dywagacje.

Nie ma dnia, aby rosyjskie media nie informowały opinii publicznej o podstępnych planach Warszawy wobec zachodniej Ukrainy. W ubiegłym tygodniu rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa po raz kolejny ogłosiła na Telegramie, że „resztki Ukrainy zostaną wchłonięte przez Warszawę”. Z kolei wpływowa gazeta „Izwiestia” poinformowała czytelników, że Polska zalewa zachodnią Ukrainę swoim personelem wojskowym w celu późniejszej aneksji Lwowa i okolic.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Nadprokurator Roman Giertych. Czy prokuratura będzie już zawsze milczeć?
Opinie Prawne
Hermeliński, Nita-Światłowska: Kto orzeka o zgodzie na inwigilację?
Opinie Prawne
Leszek Kieliszewski: Skutki uboczne sądowej „kuchni”
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ubezpieczają się naiwniacy? Tak można sądzić po słowach Mateusza Morawieckiego
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Opinie Prawne
Marek Isański: NSA świadomie zachęca fiskusa do okradania zwykłych obywateli
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Fundusz nieprawidłowości. Ktoś za to odpowie, ale czy ci, którzy powinni?