Ostatnio parlamentarna komisja sprawiedliwości zadecydowała, że zbada kwestię wprowadzenia klauzuli o wyrażeniu zgody na seks.

Uchwalenia ustawy o zgodzie obu stron na akt seksualny domagały się od dawna organizacje kobiet. Teraz jednak zabierają głos ci, którzy na początku opowiadali się kategorycznie przeciw wpisaniu przyzwolenia na seks do legislacji.

Debatę o gwałtach ożywiły spektakularne wyroki sądowe uniewinniające pozwanych, co wywołało uliczne manifestacje i protesty.

W ubiegłym miesiącu powszechne zbulwersowanie wzbudził uniewinniający wyrok sądu w Lundzie. 27-letni mężczyzna twierdził, że sposób, w jaki dziewczyna kilkakrotnie protestowała i mówiła „nie", stanowił część seksualnej gry. Nie pojął, że oznacza odmowę.

W innym procesie ze stycznia pozwany został uniewinniony od oskarżeń o gwałt kobiety, która miała 2 promile alkoholu we krwi. Tu dylemat polegał na tym, że mężczyzna nie rozumiał, na ile ona była pijana.

W 2012 r. zgłoszono na policję 6322 gwałtów. Jedynie w 151 przypadkach sąd uznał winę sprawcy. I choć liczba meldunków wzrosła w kraju dramatycznie, liczba pozwanych ogłoszonych winnymi utrzymuje się na stałym poziomie, mniej niż 200 rocznie. Mimo wielokrotnych obostrzeń prawa o przestępstwach seksualnych. Wszyscy mówią jednak, że statystyka nie pokrywa się z rzeczywistością. Więcej sprawców mogłoby być sądzonych, gdyby ofiary miały odwagę zgłosić meldunek o napadzie seksualnym.

W ustawie o zgodzie na seks chodziłoby o wymianę rekwizytów. Obowiązujący dziś warunek występowania przemocy i gróźb przemocy, które decydują o zakwalifikowaniu przestępstwa jako gwałtu, wymieniono by na brak zgody na seks.

Według Olgi Persson, sekretarza Szwedzkiego Związku Dyżurów dla Kobiet i Dziewcząt, oparciem dla nowej ustawy byłoby przekonanie, że oboje partnerzy uczestniczący w „seksualnej aktywności" działają dobrowolnie. Oznaczałoby to możliwość postawienia w procesie osobie inicjującej seks pytania, w jaki sposób upewniała się, że ma przyzwolenie na seks. Czy zgoda istniała „cały czas" i czy była „racjonalna".

Eksperci twierdzą, że wprowadzenie prawa konsensusu na seks nie przełoży się na większą liczbę wyroków, które uznają winę podejrzanych o gwałt osób. Legislacja może jednak spowodować, że będzie mniej samych gwałtów. Stworzy bowiem nową normę, a to implikuje nowy rodzaj odpowiedzialności. Dzięki imperatywowi zgody wpoi się mężczyźnie, że musi być przekonany, że partnerka na pewno życzy sobie uprawiać z nim seks. W przeciwnym wypadku podejmuje wielkie ryzyko, mając np. stosunek seksualny z pijaną kobietę.

Problem tkwi jednak w tym, czy prawo legitymujące zgodę na seks zmieniłoby coś w praktyce.  W akcie seksualnym uczestniczą bowiem dwie osoby i każda z nich w procesach o gwałt ma swoją narrację do przekazania. Pytanie o przekonanie, czy partnerka pragnęła tego samego co partner, nie da nigdy jednakowej odpowiedzi obu stron. Słowo jednej osoby będzie zawsze ważyło przeciwko słowu drugiej. Rozwiązaniem dylematu byłoby może filmowanie aktów seksualnych albo odbywanie ich przy świadkach...

Innowacyjni i pragmatyczni Szwedzi rozważają też inną opcję: wprowadzenia do legislacji nowej kategorii gwałtu przez niedbalstwo. Czy można jednak zgwałcić, nie zdając sobie z tego sprawy?

Autorka jest publicystką, wieloletnią korespondentką „Rz" w Szwecji