Reklama
Rozwiń
Reklama

Prokurator w sidłach ministra

Publikacja: 29.04.2015 08:40

Tomasz Pietryga

Tomasz Pietryga

Foto: Fotorzepa/Rafał Guz

Toczy się śledztwo w sprawie nielegalnych pozwoleń na broń. Pojawia się w nim nazwisko ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. Prowadzący je prokuratorzy podlegają prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Seremetowi, o którego losie z kolei decyduje pośrednio sam Grabarczyk. Obecna sytuacja jaskrawo pokazuje, jak poważną dysfunkcję mamy w relacjach między dwiema teoretycznie niezależnymi instytucjami.

Prokurator generalny każdego roku do końca marca musi przedstawić premierowi sprawozdanie z rocznej działalności instytucji, którą kieruje. Jest ono wcześniej opiniowane przez ministra sprawiedliwości.  Negatywna opinia, choć nie jest wiążąca, może być impulsem dla premiera do wszczęcia procedury odwołania szefa prokuratury przez Sejm.

Stało się już tradycją za czasów urzędowania Donalda Tuska, że decyzja o przyjęciu sprawozdania była przez wiele miesięcy celebrowana, a nawet próbowano ją wykorzystać politycznie. W efekcie Seremet trzymany był w szachu, w zawieszeniu i w niepewności co do swojej dalszej kariery. Ba, na ten dyskomfort pracy zwracał zresztą uwagę wielokrotnie.

Jak negatywna może być ta zależność, pokazały ubiegłoroczne wydarzenia w redakcji „Wprost". Prokuraturze zarzucono zbytnią nadgorliwość wobec pracowników tygodnika, w którym ukazały się   niekorzystne dla władzy publikacje, a w tle krążyło właśnie nieprzyjęte przez premiera sprawozdanie Prokuratury Generalnej.

Ostatnie wydarzenia wykreowały  sytuację kuriozalną. Może ona rzucać cień na czystość podejmowanych decyzji zarówno przez ministra, jak i prokuraturę. Bo oto nie tylko kluczowy przedstawiciel rządu, ale również osoba, która może mieć wpływ na odwołanie prokuratora generalnego, jest bohaterem śledztwa prowadzonego przez  prokuraturę. A chodzi o sprawę niebłahą, bo zagrożoną karą nawet wieloletniego pozbawienia wolności.  Dysfunkcja systemowa wydaje się potężna.

Reklama
Reklama

To efekt błędów popełnionych na samym początku reformowania prokuratury i jej oddzielania od  wpływów politycznych. Państwo, podejmując decyzję o wzmocnieniu niezależności tej instytucji,  zatrzymało się w pół kroku, zostawiając sobie sznurki, którymi może teoretycznie pociągać w razie politycznej potrzeby.

Szczególnie chodzi tu właśnie o procedurę przyjęcia sprawozdania, ale także o istotny wpływ rządu na kształt regulaminu urzędowania prokuratury czy jej budżet.

Ostatnie wydarzenia to poważny znak i ostrzeżenie, że ten system zależności jest zły, może być  generatorem sytuacji patologicznych i wymaga pilnej zmiany.

Opinie Prawne
Jakub Znamierowski: Martwe prawo, czyli o karaniu spółek
Opinie Prawne
Gwiazdowski: Obniżone stawki VAT na napoje – czy to niedozwolona pomoc państwa?
Opinie Prawne
Mariusz Załucki: Polemicznie o sędziowskiej wizji „praworządności”
Opinie Prawne
Paulina Szewioła: Reforma PIP w wersji roboczej. Której?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama