Tę prawą część publicystów — cytując autorów z przeciwnej strony — w sprawie Nergala ogarnął amok, szał, obsesja. Itd. itp. A wiadomo przecież powszechnie, że ludzie ze świata Wrońskiego nigdy nie popadają w takie stany. Jeśli o czymś często piszą — tak jak recenzowali w swoim czasie programy Jana Pospieszalskiego, Rafała Ziemkiewicza czy Wojciecha Cejrowskiego — to nie robili tego w szale, ani w amoku. Zwracali tylko uwagę na ważne problemy. Takie np. jak niestosowność obecności różnych ludzi w utrzymywanej z publicznych pieniędzy telewizji. Nergal za to jest bardzo stosowny. Nic to, że podarł Biblię i w swoich tekstach wzywa do przemocy. Nic to, że używa wobec chrześcijaństwa takich epitetów, które zastosowane wobec islamu lub judaizmu skazałby by go na śmierć cywilną. Zupełnie zresztą słusznie.