Reklama

Facebook ocenzurowany - felieton Stanisława Remuszki

Mod, mój przyjaciel...

Publikacja: 03.10.2014 10:14

Stanisław Remuszko

Stanisław Remuszko

Foto: rp.pl

Red

W wyrazistych tekstach panowie Marcin Pieńkowski i Filip Memches przejechali się niedawno po najsławniejszym społecznościowym portalu, familiarnie zwanym przez jego użytkowników Fejsem. Główny zarzut redaktorów sprowadza się do specyficznej cenzury, której poddawane są umieszczane tam treści..

„Usuwane lub blokowane są strony, wpisy i komentarze o wymowie konserwatywnej, patriotycznej czy katolickiej. Wiele z nich podciąganych jest pod takie zjawiska, jak antysemityzm, rasizm, homofobia czy fanatyzm religijny. Natomiast administratorzy Facebooka są całkowicie pobłażliwi w stosunku do brutalnych szyderstw z autorytetów Kościoła czy urągania godności bohaterów narodowych" – wskazuje Filip Memches. „Różaniec jest zakazany, wulgaryzmy nie" – dodaje Marcin Pieńkowski. – „Za twierdzenie, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, Facebook może zawiesić konto użytkownika".

Internet – bodaj największy wynalazek techniczny w historii ludzkości – miał raz na zawsze wyeliminować wszelkie ograniczenia wolności słowa. Hulaj dusza, piekła nie ma, róbta co chceta. Rychło jednak okazało się to niemożliwe. Wyszło na jaw, że świat jest pełen chamów i psycholi, którzy tylko marzą, aby dokopać innym. W trybie ratunkowym, trzeba było wrócić do – jak to celnie nazywa sławny Tomasz Strzyżewski, ten od „Czarnej księgi cenzury PRL" – tzw. prawdy selektywnej. Tę melioracyjno-profilaktyczną robotę (identyczną co do istoty z pracą cenzorów) wykonują dziś MODERATORZY, którzy swymi bieżącymi ingerencjami skutecznie przeciwstawiają się paskudnym trollom i hejterom. Niestety, czasami miewa to również swoje skutki uboczne w postaci osławionej poprawności politycznej.

Płatny moderator brzmi niemal jak płatny morderca, ale tych fachowców zatrudniają praktycznie wszystkie większe portale, zwłaszcza medialne. Moderatorzy działają na podstawie kodeksów zwanych regulaminami. O moderatorach i regulaminach decydują suwerennie właściciele, podobnie jak przed wiekami decydowali władcy („cuius regio eius religio"). Dzisiejszy kłopot niesłusznie ocenzurowanych, o których piszą panowie Pieńkowski i Memches, to uogólniony kłopot katarów i albigensów, którzy mieli nieszczęście zostać wyrżnięci we Francji, bo gdyby mieszkali w Polsce – zostaliby skazani przez tolerancyjnego króla co najwyżej na banicję. Dlatego radziłbym jak najprędzej wynieść się z fejsbukowej Francji i założyć własną internetową Polskę! Przynajmniej kawałek...

[Na marginesie, historia co do kropki autentyczna: miesiąc temu zaprzyjaźniony moderator jednej z czołowych gazet pokazał mi beztroski wpis jakiegoś anonimowego internauty – cytuję dosłownie – „Remuszko, to złodziej i oszust!". Gdyby nie nożyczki moderatora, ten bezsensowny obraźliwy wpis pojawiłby się na portalu i wisiałby pewnie tam po dziś dzień. Zdecydowanie jestem za moderacją.]

Reklama
Reklama

Rzecz jasna, należy usilnie walczyć o to, aby władcy/właściciele mediów i portali społecznościowych oraz cenzorzy/moderatorzy byli piękni, zdrowi, młodzi i bogaci, kodeksy/regulaminy zaś mądre, światłe, bezstronne i tolerancyjne. Dlatego z przekonaniem popieram merytoryczną krytykę i postulaty redaktorów Pieńkowskiego i Memchesa odnośnie do Facebooka, a czytelników rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)

Opinie polityczno - społeczne
Marek Kutarba: Zajęcie połowy Opolszczyzny zajęłoby Rosjanom rok
felietony
Marek A. Cichocki: Czy ostatnie 35 lat rozwoju okażą się tylko epizodem w historii Polski?
felietony
Jerzy Surdykowski: Weto prezydenta do DSA. Czy nie lepiej przecie pisać to w klozecie?
Opinie polityczno - społeczne
Hubert Salik: Przejęcie Grenlandii w amerykańskim kinie gangsterskim
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Kłodziński: Selekcja negatywna w rządzie. Dlaczego państwo odrzuca najsprawniejszych ludzi?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama