Reklama

Ofensywa przeciwko korupcji. Felieton Rafała Tomańskiego

Prezydent Chin robi, co może, by udowodnić światu, że Chiny walczą z korupcją.

Publikacja: 10.10.2014 13:05

Rafał Tomański

Rafał Tomański

Foto: Fotorzepa

Kampania trwa już 15 miesięcy. Komunistyczna partia Chin podała pierwsze statystyki, dzięki którym można się dowiedzieć, że liczbę oficjalnych spotkań – czyli w skrócie okazji do niepotrzebnego wydawania państwowych pieniędzy – zmniejszono o 1/4, a same wydatki zmalały o 27 proc. 162 tys. urzędników straciło swoje uposażenia, zlikwidowano także dokładnie 114 418 służbowych samochodów. Antykorupcyjne działania trwały od czerwca 2013 roku do końca obecnego września.

Wszyscy tępią nieuczciwych

Tępiono niepotrzebną biurokrację, niezliczone zjazdy urzędników, roboczogodziny generujące koszty, ale nie przekładające się na konkretne sukcesy dla kraju – wszystko, co miało być niepotrzebne. Zaangażowanie wymagane przez władzę przypominało ogólnokrajowe strategie przewodniczącego Mao. Po czasach wycinania w pień intelektualistów, poetów, myślicieli i rozmaitych zrywów pseudo-technologicznych przyszła pora na poprawę stanu państwowej kasy. Zakazano w końcu szalonego rozdawnictwa lubianych przez Chińczyków ciasteczek księżycowych, którymi obdarowywano (czyli starano się przekupić) urzędników rozmaitego szczebla podczas święta środka jesieni każdego roku.

Ukarano 8200 członków partii. Wytknięto im niezgodne z prawem wykorzystywanie służbowych funduszy jako łapówek. Przeważająca większość (63 z 84 tys.) państwowych urzędników, którzy poza stanowiskiem w administracji pobierali pieniądze także z prywatnych firm, zostało pozbawionych możliwości posiadania podwójnych stanowisk. 74 tys. członków partii spotkała kara za życie ponad stan. Prezydent Xi Jingping nie kryje nawiązań własnej polityki do strategii wyznawanej przez przewodniczącego Mao.

Na urzędników padł blady strach, ponieważ partia wzięła sobie za punkt honoru, żeby wytropić każdego, kto dopuścił się czynów korupcyjnych. Niektóre poszukiwania przypominały historie rodem z kryminałów, znajdowano nawet takich, którzy chcieli ukryć się aż na dalekich wyspach Fiji. Sprowadzano ich do Chin z rodzinami i wykonywano wyroki – wszystko pod hasłem „polowanie na lisy". Żniwo kampanii zwiększało się z każdym miesiącem.

Co dalej z HK?

Antykorupcyjna kampania ChRL stawia pod znakiem zapytania dalsze losy Hongkongu. Była brytyjska kolonia namieszała w imperium prezydenta Xi, który chciałby kontrolować każdą nieprawidłowość. Po ponad 10 dniach intensywnych demonstracji protesty przycichły, a na ulicach zamiast setek tysięcy ludzi znaleźć można zaledwie kilka setek najbardziej zagorzałych przeciwników Pekinu. Jednak, gdy w HK ludzie wychodzili z parasolami, by sprzeciwić się woli Chin, prezydent Xi podejmował w stolicy kilkudziesięciu najbogatszych przedsiębiorców z Hongkongu. Na czele z najbogatszym Azjatą, Li Ka-shingiem, właścicielem wielu kasyn. Pojawiły się także zarzuty, że prawdopodobnie kontynentalne Chiny mogły korzystać z usług lokalnej mafii do wywoływania nastrojów antyrewolucyjnych.

Reklama
Reklama

Obecnie na wizerunku Chin oraz popieranego przez gubernatora HK, znienawidzonego przez ruch Occupy Central, CY Leunga pojawia się kolejna rysa. Według najnowszych doniesień australijskich dziennikarzy z Fairfax Media Leung mógł być zamieszany w kontrakt z pewną australijską firmą. W grę mogły wchodzić łapówki o wysokości 6,4 mln dolarów wypłacane gubernatorowi przed objęciem stanowiska szefa Hongkongu. Kwoty miały dotyczyć promowania interesów firmy DTZ Holdings, którego szefem działu azjatycko-pacyficznego był właśnie nielubiany Leung. Według dokumentów z grudnia 2011 roku gubernator miał nie przeszkadzać w rozszerzaniu działalności biznesowej przez koncern.

CY Leung od początku rewolucji w swoim mieście jest skazany na porażkę. Jego upadek jest tylko kwestią czasu, jednak nie mógł zbiec się w czasie z żądaniami protestujących. Spełnienie takich żądań przez Pekin równałoby się negocjacjom z terrorystami, których nie chce podejmować żaden rząd. Jednak w świetle antykorupcyjnych działań oskarżenia wobec gubernatora Hongkongu nie mogą pozostać bez echa.

Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Trudny powrót z wakacji premiera. Siedem największych problemów rządu Donalda Tuska
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy Polacy są ojkofobami, że tak nie lubią Polski i siebie samych?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Konopczyński: W czyim interesie jest nowa ustawa o zawodzie psychoterapeuty?
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Wszystkie książki historyczne, których nie przeczytał Donald Trump
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Ukraina jeszcze daleko od pokoju. Co właściwie ustalono w Białym Domu?
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama