Przemysław Leśniak: Czy komisja ds. Pegasusa zaszkodzi służbom specjalnym

Służby specjalne zawsze padały ofiarą zmiany władzy, co wynika z naturalnych procesów demokratycznych. Jednakże pociągało to za sobą osłabienie ich skuteczności. Jednakże afera Pegasusa może przynieść ze sobą skutki, które niezwykle mocno uderzą w fundamenty bezpieczeństwa polskiego państwa.

Publikacja: 16.02.2024 03:00

Posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, 26  stycznia 2024

Posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, 26 stycznia 2024

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Rutynowa ocena zjawiska zmiany warty w służbach specjalnych, które każdorazowo po przetasowaniu władzy politycznej stają się rotacyjnym łupem wojennym, nakazywałaby spokojnie czekać na zakończenie tego cyklicznego, chocholego tańca, mając jednocześnie nadzieję, że będzie on miał tym razem nikły wpływ na skuteczną realizację przez służby zadań wynikających z aktualnego interesu państwa i jego racji stanu. Służby specjalne zawsze po korekcie władzy poddawane były „reformom” wynikającym z pomysłów i koncepcji ich politycznych nadzorców, co samo w sobie może być zrozumiałe, gdyż jest zgodne z logiką naturalnych procesów demokratycznych. W praktyce jednak zawsze powodowało rozchwianie i osłabienie skuteczności służb, co najmniej w początkowych okresach tych często rewolucyjnych, nowych porządków.

Afera Pegasusa może wpłynąć na system bezpieczeństwa państwa

Tymczasem polskie służby specjalne są w punkcie, który za sprawą tak zwanej afery Pegasusa, bardzo daleko odbiegł od rutynowych zachowań towarzyszących zmianie władzy w odniesieniu do systemu bezpieczeństwa państwa, a skutki tej afery mogą w sposób kardynalny wpłynąć na możliwości ochrony naszego państwa przed realnymi zagrożeniami dla jego podstawowych interesów, aktywów i porządku konstytucyjnego. Otóż doszło do sytuacji, w której na skutek nałożenia się na siebie kilku strumieni działań i zaniechań prominentnych przedstawicieli ustępującej właśnie władzy politycznej może dojść w niedalekiej przyszłości do nieznanego wcześniej w historii służb paraliżu podstawowych funkcji państwa związanych z bezpieczeństwem, którego to zapewnienie jest przecież podstawowym obowiązkiem państwa w stosunku do swoich obywateli. 

Nietypowe w tej sytuacji jest również to, że przy obecnym stanie wiedzy nie sposób określić, czy działania, które do tego doprowadziły, były wynikiem celowego działania, ukierunkowanego na osłabienie zdolności służb i wywołanie rozedrgania ustrojowego, czy też obnażają całkowity brak umiejętności zarządzania i nadzoru nad strukturami bezpieczeństwa wewnętrznego. A może były efektem ubocznym realizacji wszelkimi dostępnymi środkami głównego celu politycznego polegającego na zabezpieczeniu partii rządzącej możliwości wpływu na wszystkie procesy związane ze sprawowaniem władzy? Pegasus ściśle spina specyficzną klamrą swojego wpływu kilka niezwykle ważnych państwowych segmentów, do których oprócz służb specjalnych zaliczyć można: uczciwość i wolność procesu wyborczego, pewność i zaufanie do systemu sprawiedliwości, prawidłową ochronę informacji niejawnych oraz pozycję RP na arenie międzynarodowej.      

Konsekwencje wykorzystania Pegasusa nie były dobrze przemyślane

Decyzja o zakupie i wykorzystaniu oprogramowania typu spyware, która podjęta została, jak można przypuszczać, na najwyższym politycznym szczeblu, przyniosła jej autorom rezultat, którego się nie spodziewali i którego nie przewidzieli. Jednak ci, którzy podjęcie tej decyzji rekomendowali, zapewne przewidywali ryzyka z nią związane, lecz nie chcąc ryzykować utraty pozycji politycznej, nie wyrażali głośno swoich zastrzeżeń albo zakładali, jak się okazało – naiwnie, że produkt, który kupują, w swej technologicznej warstwie jest wolny od wszelkiego ryzyka dekonspiracji. Zapewne byli również tacy, którzy zakładali, że zastosowanie tego oprogramowania jest wątpliwe prawnie, ale informacje zebrane tą drogą zapewnią taką przewagę w rozgrywce politycznej, że zwycięstwa wyborcze są w praktyce zagwarantowane, a zwycięzców się przecież nie sądzi i z niczego nie rozlicza. Historia po raz kolejny pokazała jednak swoją nieprzewidywalną stronę, a konsekwencje, jakie będzie miała „afera Pegasusa”, na dzień dzisiejszy nie mogą, moim zdaniem, zostać w realny  sposób oszacowane. 

W służbach specjalnych działających w zgodzie z zasadą legalizmu i praworządności, zasadą tajności, a także rachunku ekonomicznego, wszystkie aspekty pracy operacyjnej muszą wchodzić w zakres przedmiotowy i podmiotowy tych zasad. Dotyczy to również środków technicznych, w tym sposobu ich nabywania i finansowania. Rozpatrując wyłącznie sposób nabycia i wdrożenia Pegasusa, wydaje się, że wszystkie te zasady zostały kompletnie zignorowane. Po pierwsze, system typu spyware musi być prawidłowo umocowany w systemie regulacji prawnych opisujących metody pracy operacyjno-rozpoznawczej. Po drugie, po odpowiednim badaniu musi uzyskać właściwy certyfikat bezpieczeństwa użytkowania. Po trzecie, musi zostać zakupiony ze specjalnie w tym celu ustanowionego przez właściwe przepisy prawa funduszu operacyjnego w zgodzie z przepisami chroniącymi informacje niejawne w tym zakresie. Po czwarte, użycie pośrednika w łańcuchu nabycia Pegasusa rodzi pytania, i to nie tylko o zastanawiającą co do wysokości kwotę prowizji. Oczywiście, szczegóły nabycia oprogramowania będą musiały być przedmiotem prac komisji, choćby dlatego, aby pokazać modelowy przykład transakcji nieprawidłowej, swoisty wzorzec operacyjnego partactwa.   

Przed sejmową komisją śledczą stoi niezwykle odpowiedzialne zadanie. Ma ona szansę nie tylko na uruchomienie procesów uzdrawiających pracę operacyjno-rozpoznawczą służb specjalnych, ale też opracowanie zasad skutecznej i rzetelnej cywilnej kontroli nad ich działalnością

Sejmowa komisja śledcza ws. Pegasusa ma przed sobą ciężkie zadanie

Sejmowa komisja śledcza, działając na podstawie przepisów k.p.k., musi działać tak, aby materiał przez nią zebrany nie tylko był pełny, ale miał również walory dowodowe. Należy więc unikać tworzenia kolejnych faktów medialnych, które oprócz wątku sensacyjnego nie wnoszą nic do budowy rzetelnego obrazu procesu decyzyjnego w sprawie zakupu, przeznaczenia, zastosowania i wykorzystania Pegasusa w ramach realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych przez poszczególne służby policyjne lub specjalne. Ponadto wszelkie fakty medialne, a zwłaszcza coraz częściej pojawiające się w przestrzeni informacyjnej dane wskazujące na ataki hakerskie na smartfony użytkowane przez konkretne osoby przekazywane przez badawcze organizacje pozarządowe Citizen Lab Amnesty International, muszą być dowodowo i procesowo zwaloryzowane i dopiero na takich ustaleniach komisja może budować tezy, wyciągać wnioski, a także formułować rekomendacje na przyszłość. 

Czytaj więcej

Których adwokatów zhakował Pegasus. Szef NRA pisze do Tuska i Bodnara

 Zakładać można, że znakomita większość czynności operacyjnych badanych przez komisję śledczą odnosić się będzie do metody pracy operacyjnej zwanej kontrolą operacyjną. Zapewne początkowo badana będzie, a przynajmniej powinna być, przede wszystkim legalność zastosowania kontroli operacyjnej pod kątem wymogów prawnych niezbędnych do jej uzasadnionego zastosowania, którymi są np. odpowiedni katalog przestępstw, rzeczywiste zagrożenia dla podstawowych interesów państwa lub jego porządku konstytucyjnego lub racji stanu. Zbadana być musi bez wątpienia sprawa fundamentalna, jaką jest odpowiedź na pytanie, czy w badanych przypadkach zastosowanie kontroli operacyjnej było zgodne z kardynalną zasadą subsydiarności, która podjęcie przez służby tak inwazyjnej metody, jaką jest kontrola operacyjna, ogranicza wyłącznie do takiej sytuacji, kiedy stosowanie innych metod okazało się nieskuteczne lub nieprzydatne. Jednym słowem trzeba zbadać, czy służby zaczynały swoją pracę od zastosowania kontroli operacyjnej, czy też była ona rezultatem i naturalną konsekwencją wcześniejszych działań operacyjno-rozpoznawczych w danej procedurze operacyjnej. Do tego rodzaju badań komisja śledcza będzie musiała wykorzystać profesjonalnych ekspertów od pracy operacyjnej poszczególnych służb, którzy z racji swoich doświadczeń i wiedzy będą musieli jednoznacznie określić zasadność i prawidłowość poszczególnych działań w konkretnych formach (sprawach, procedurach) pracy operacyjnej.
Jeśli w toku badań komisji okaże się, że kontrola operacyjna była jedynie pretekstem do uzyskiwania informacji, które wykorzystywane były do rozgrywki politycznej, to będzie koniec służb specjalnych, jakie znamy i sygnał do ich gruntownej przebudowy lub nawet opcji zerowej, która w aktualnej sytuacji geopolitycznej byłaby jednakże tak samo katastrofą, co nagłą koniecznością. Jeśli bowiem podczas badań sprawy ówczesnego senatora Krzysztofa Brejzy – szefa sztabu wyborczego największej opozycyjnej partii politycznej – okaże się, że istnieją niepodważalne dowody, że użyto z pozoru legalnych metod operacyjno-rozpoznawczych po to, aby pozyskiwać informacje zapewniające rządzącej opcji politycznej przewagę w procesie wyborczym, będzie to nie tylko katastrofa wizerunkowa polskiego sytemu bezpieczeństwa, ale też całkowita kompromitacja państwowych regulacji ustrojowych. Skalę i rozmiar konsekwencji tego rodzaju ustaleń trudno dziś nawet szacować, a wykorzystanie do tego rodzaju służb państwowych godzi w ich wizerunek w sposób dotychczas niespotykany. 

Pegasus może wpłynąć na materiał dowodowy

 Kolejną kwestią jest ustalenie, czy użycie Pegasusa jako narzędzia do zastosowania kontroli operacyjnej jako metody pracy operacyjnej, zwłaszcza w kontekście możliwości ingerencji tego oprogramowania w treść danych, które mogą być materiałem dowodowym, nie powoduje stanu, w którym działanie takie przestaje być prawidłową metodą pracy operacyjnej, a staje się działaniem, które uznać można za przestępstwo przekroczenia uprawnień, a uzyskanie zgody sądu na takie działanie staje się zwykłym wymuszeniem za pomocą wprowadzenia w błąd organu sądowego kontrolującego zasadność i celowość działań operacyjnych. Oprogramowanie, które z jednej strony łamie zabezpieczenia danych na nośnikach, a z drugiej pozwala na zaciąganie danych z okresów daleko przekraczających te, na które wydana zostaje zgoda sądu, jest lub może być przyczyną uznania materiału dowodowego za nielegalny. To z kolei rodzić może ogromne konsekwencje dla spraw już zakończonych, osadzanych lub aktualnie trwających. Będzie to miało kolosalny wpływ nie tylko na wymiar sprawiedliwości, ale też na skuteczną walkę z najgroźniejszymi rodzajami przestępczości. 

 Komisja będzie działać w środowisku, które lubi ciszę i tajemnicę. To zrozumiałe. Służby muszą chronić informacje na temat szczegółów dotyczących metod, form oraz środków pracy operacyjnej, a zwłaszcza danych mogących zidentyfikować funkcjonariuszy operacyjnych oraz osoby udzielające im pomocy. Nie jest tajemnicą prawnie chronioną, że służby mają możliwości techniczne i prawne stosowania złożonych metod pracy operacyjnej za pomocą najnowocześniejszych zdobyczy technologicznych. Prawnie chronione są szczegółowe zainteresowania służb w konkretnych sytuacjach i w stosunku do konkretnych osób lub podmiotów w konkretnym czasie lub okresie. Jeśli jednak okaże się, że stosowanie Pegasusa było działaniem, które tylko z pozoru było legalną metodą pracy operacyjnej, a w rzeczywistości było patologicznym narzędziem wykorzystywanym do partyjnych interesów, to ujawnienie tego faktu nie przyniesie żadnego uszczerbku służbom specjalnym, lecz pomoże przywrócić należny im szacunek społeczny. 

Zbliżamy się do pełnoskalowego konfliktu wojennego

 Przed sejmową komisją śledczą stoi niezwykle odpowiedzialne zadanie. Ma ona szansę na uruchomienie procesów uzdrawiających nie tylko pracę operacyjno-rozpoznawczą służb specjalnych, ale również na opracowanie zasad skutecznej i rzetelnej cywilnej kontroli nad ich działalnością. Służby specjalne to jeden z najważniejszych komponentów systemu bezpieczeństwa. W dobie trwającego już konfliktu hybrydowego i zbliżającego się nieuchronnie pełnoskalowego konfliktu konwencjonalnego znaczenie służb specjalnych zrównuje się z segmentem militarnym, a w niektórych aspektach nawet go przewyższa. Musimy przygotować się do udzielania adekwatnych odpowiedzi na działania Rosji i Białorusi. Bez sprawnych i szanowanych służb specjalnych po prostu sobie nie poradzimy.

Autor

Przemysław Leśniak

Autor jest byłym dyrektorem Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych ABW, byłym dyrektorem Biura Bezpieczeństwa Agencji Wywiadu, byłym dyrektorem Biura Ochrony Informacji MSZ

Rutynowa ocena zjawiska zmiany warty w służbach specjalnych, które każdorazowo po przetasowaniu władzy politycznej stają się rotacyjnym łupem wojennym, nakazywałaby spokojnie czekać na zakończenie tego cyklicznego, chocholego tańca, mając jednocześnie nadzieję, że będzie on miał tym razem nikły wpływ na skuteczną realizację przez służby zadań wynikających z aktualnego interesu państwa i jego racji stanu. Służby specjalne zawsze po korekcie władzy poddawane były „reformom” wynikającym z pomysłów i koncepcji ich politycznych nadzorców, co samo w sobie może być zrozumiałe, gdyż jest zgodne z logiką naturalnych procesów demokratycznych. W praktyce jednak zawsze powodowało rozchwianie i osłabienie skuteczności służb, co najmniej w początkowych okresach tych często rewolucyjnych, nowych porządków.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Pałkiewicz na Dzień Ziemi: Pół wieku ekologicznych złudzeń
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Rogiński: Wybory samorządowe wielkim triumfem partiokracji
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Haszczyński: Ameryka przywraca nadzieję Ukraińcom i flance wschodniej
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Jeśli Donald Trump wygra wybory, los Europy będzie w jego rękach
Opinie polityczno - społeczne
Agnieszka Markiewicz: Zachód nie może odpuścić Iranowi. Sojusz między Teheranem a Moskwą to nie przypadek