Tu nie chodzi wcale o politykę, tylko o sprawy dużo ważniejsze. Złamanie podstawowych reguł. RODO przy tym to pestka, bo chroni tylko dane osobowe pacjenta. Adam Niedzielski dopuścił się czegoś gorszego, bo obnażył nieszczelność systemu, w którym na co dzień funkcjonuje kilkadziesiąt milionów Polaków, lekarzy i pacjentów. Co dotąd chroniło ów system? Żaden software czy inteligentne narzędzia cyberbezpieczeństwa. Po prostu zaufanie między lekarzem i pacjentem, którego fundamentem jest lekarska tajemnica zawodowa. To z jednej strony wymóg etyczny, z drugiej zaś twarde zobowiązanie, że sprawa chorób i leków jest tylko między leczonym i leczącym, jak w tajemnicy spowiedzi. W którym momencie Niedzielski wystrzelił w kosmos cały system? Ano wtedy, kiedy zadzwonił do któregoś z zaprzyjaźnionych lekarzy i zlecił mu (poprosił) wejście na profil pacjenta, by zobaczyć, na co ten się leczy i jakie ma przepisane leki. W przypadku zawodowego lekarza nie jest to trudne. Program komputerowy (KS SOMED), którym dysponuje przeciętny przepisujący leki na recepty lekarz, daje możliwość wypisania leków każdemu. Wystarczy znać PESEL pacjenta. W przypadku lekarzy, którzy podpisali kontrakt z NFZ czy ZUS, dostępne są dużo pełniejsze dane.