Reklama

Rusłan Szoszyn: Wagnerowcy u Aleksandra Łukaszenki. Straszyć Zachód, okupować Białoruś

Z NATO wagnerowcy nie mają szans. Ale w odpowiednim momencie mogą dokończyć anszlus Białorusi przez Rosję.
Billboard z rosyjskim żołnierzem i podpisem „Ojczyzna, której bronimy”.

Billboard z rosyjskim żołnierzem i podpisem „Ojczyzna, której bronimy”.

Foto: EPA/ANATOLY MALTSEV

Aleksander Łukaszenko po raz szósty w tym roku odwiedził Rosję. Przekazał Władimirowi Putinowi mapę, zaznaczył na niej pozycje zajmowane w Polsce przez naszą armię, które wzbudziły jego niepokój. Przewijając kartkę z tezami, Łukaszenko nagle oznajmił, że najemnicy Grupy Wagnera „chcą jechać na wycieczkę do Warszawy i Rzeszowa”. Sugerował, że powstrzymuje psy wojny Jewgienija Prigożyna przed atakiem na sąsiednie państwo, członka NATO. Niezaskoczony Putin milcząc przytakiwał. Tyle ustami białoruskiego dyktatora Kreml chciał przekazać w świat po dwudniowej wizycie Łukaszenki w Rosji, która zakończyła się w poniedziałek.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama