Tomasz Krzyżak: Pozorna troska o dobro dzieci. PiS demontuje komisję ds. pedofilii

PiS demontuje państwową komisję ds. pedofilii. Zamieszanie wokół niej pokazuje, że poważny problem społeczny rządzących nie obchodzi.

Publikacja: 09.06.2023 03:00

Prof. Błażej Kmieciak z przewodzenia komisji ds. pedofilii zrezygnował w kwietniu

Prof. Błażej Kmieciak z przewodzenia komisji ds. pedofilii zrezygnował w kwietniu

Foto: PAP/Mateusz Marek

Państwowa komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 to pełna nazwa organu, który miał zająć się kompleksowo wyjaśnianiem przypadków wykorzystywania seksualnego najmłodszych. Komisja powstała w 2019 na fali debaty, jaką wywołał film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” traktujący o pedofilii w Kościele.

Zapowiedzi rządzących były wówczas szumne. Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że problem nie dotyczy tylko Kościoła, ale całego społeczeństwa i podkreślał, że rządowi zależy na tym, by dzieci chronić. Ówczesny wicepremier Jacek Sasin błyskawicznie przygotował projekt ustawy i puszczono go do Sejmu. Etap legislacyjny przebiegł dość gładko i 29 września 2019 roku ustawa weszła w życie.

Czytaj więcej

Abp Ryś: Ostatnia szansa dla Kościoła

Zgodnie z założeniami komisja miała wydawać postanowienia o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, zawiadamiać odpowiednie organa o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pedofilii, powiadamiać o przypadkach niezawiadomienia właściwego organu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pedofilii, identyfikować zaniedbania i zaniechania w wyjaśnianiu przypadków nadużyć seksualnych, a także prowadzić działalność prewencyjną i edukacyjną.

Ale po uchwaleniu ustawy żaden z podmiotów, któremu przyznano prawo do zgłoszenia kandydata do komisji, specjalnie się do tego nie rwał. Ani rzecznik praw dziecka, ani prezydent, ani Sejm, ani też premier. Przebudzenie nastąpiło dopiero po emisji drugiego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele (film „Zabawa w chowanego” wyemitowano 18 maja 2020 r.). W ciągu kilku dni wszyscy uprawnieni wskazali swoich kandydatów do pracy w komisji, a Sejm na jej szefa wybrał prof. Błażeja Kmieciaka.

Merytoryczną pracę komisja zaczęła w listopadzie 2020 r., w listopadzie skierowała do prokuratur pierwsze wnioski dotyczące podejrzeń o niezgłoszeniu przypadków pedofilii przez kilku hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego.

Szybko okazało się, że nowy organ z szerokimi uprawnieniami to w istocie wilk bez zębów. Przez kilka miesięcy komisja toczyła spory z sądami i prokuratorami o dostęp do akt zamkniętych procesów i postępowań. Wymiar sprawiedliwości stał na stanowisku, że może udostępniać tylko dokumenty powstałe po powołaniu komisji, a wcześniejszych udostępniać nie może.

Czytaj więcej

Pedofilia w Kościele. Ks. Isakowicz-Zaleski: Interwencja Watykanu albo będą kolejne afery

Spory toczyły się w zaciszu gabinetów. Na zewnątrz komisja coś robiła. Ale jakby na oślep. Najpierw zażądała od biskupich sądów dokumentów dotyczących postępowań w sprawie księży. Przestrzeliła, bo nie miała wiedzy o tym, że dysponentem dokumentów nie są sądy, ale biskupi. Potem pojawił się pierwszy raport, który w istocie skupiał się na pedofilii w Kościele, inne grupy społeczne właściwie pomijając.

To jednak, co prawda głośne, ale szczegóły. Członkowie komisji szybko odkryli, że ustawa, wedle której mają działać, to w istocie bubel prawny. Niby mają ogromne uprawnienia, ale nie mają z nich jak skorzystać. I zaczęły się schody. W parlamencie nikt za bardzo o zmianach rozmawiać nie chciał, Pałac Prezydencki wziął temat na siebie, ale ślimaczył się z tematem nowelizacji. W końcu jednak zmian dokonano i... przewodniczący Kmieciak uznał, że nie będąc prawnikiem, nie może stać na czele organu, który ma być w jakimś sensie sądem. Zrezygnował.

Kadencja Kmieciaka w fotelu szefa komisji skończyła się 14 kwietnia. Sejm, który powinien wybrać następcę, tego nie zrobił. W efekcie kilka tygodni temu z funkcji wiceprzewodniczącego komisji ustąpił mec. Andrzej Nowotarski, który przy okazji zrezygnował w ogóle z członkostwa w tym organie. Argumentował, że rezygnuje, bo Sejm zwleka z wyborem następcy Kmieciaka, a on nie widzi nikogo w obecnym składzie, kto mógłby profesora zastąpić.

W tym tygodniu sam Kmieciak – tym razem w roli rzecznika prasowego komisji – wystąpił na konferencji prasowej z apelem do Sejmu, by coś wreszcie z komisją zrobił. Ale posłom specjalnie się nie spieszy.

Całe to zamieszanie wokół komisji w istocie pokazuje, że poważny problem społeczny, jakim jest wykorzystywanie seksualne małoletnich, rządzących w ogóle nie obchodzi. Na prawo i lewo głoszą hasła o tym, jak ważna jest rodzina, ale nawet poselski projekt o ochronie dzieci przed przemocą, który trafił do Sejmu po śmierci Kamilka z Częstochowy, do dziś nie dostał numeru druku i trafił do sejmowej zamrażarki. Miast realnych działań PiS próbuje mamić wyborców kolejnymi daninami. Tyle tylko, że 800 zł nikogo ani przed pedofilem, ani przed przemocą żadnego dziecka nie ochroni.

Państwowa komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 to pełna nazwa organu, który miał zająć się kompleksowo wyjaśnianiem przypadków wykorzystywania seksualnego najmłodszych. Komisja powstała w 2019 na fali debaty, jaką wywołał film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” traktujący o pedofilii w Kościele.

Zapowiedzi rządzących były wówczas szumne. Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że problem nie dotyczy tylko Kościoła, ale całego społeczeństwa i podkreślał, że rządowi zależy na tym, by dzieci chronić. Ówczesny wicepremier Jacek Sasin błyskawicznie przygotował projekt ustawy i puszczono go do Sejmu. Etap legislacyjny przebiegł dość gładko i 29 września 2019 roku ustawa weszła w życie.

Pozostało 85% artykułu
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Biskupi i pokrzywdzeni. Czas wymiany listów się skończył. Trzeba zakasać rękawy
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy świat na pewno rozumie, że kryzys na naszej granicy wywołali Putin i Łukaszenko?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kujawski: Relacje polsko-ukraińskie są znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Po co wojsko na ulicach?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Powrót Donalda Tuska do Brukseli? Jak czytać niedawną deklarację premiera
Opinie polityczno - społeczne
Ilja Ponomariow: Zwycięstwo musi być nasze!