Nie da się bronić tej ustawy z żadnej perspektywy. To złe prawo jest sprzeniewierzeniem się wszystkim najważniejszym świętościom odrodzonego państwa. A te świętości, przynajmniej dla mojego pokolenia, były wyjątkowo czytelne; to wizja niepodległej, sprawiedliwej, praworządnej, demokratycznej, wolnej od przemocy Polski. Ta ustawa, jak żadne dotąd uchwalone po 1989 r. polskie prawo, jest niezgodna z tamtym marzeniem. Dlaczego część polskiej klasy politycznej chce je zniszczyć? Nie dlatego, że w istocie potrzebna jest dziś nadzwyczajna instytucja na kształt sowieckiej czerezwyczajki. Suwerenne polskie państwo posiada instrumenty, by walczyć z realnym zagrożeniem, jakim jest rosyjska agentura i sieć jej wpływów. Są od tego liczne i dostatecznie wyposażone polskie służby i pomoc sojuszników – by wspomnieć aparat wywiadowczy NATO czy sprawdzonych w konfrontacji z Rosją Amerykanów.