Lewica właśnie wyciągnęła Upiora. Tak Stanisław Wyspiański w „Weselu” określił Jakuba Szelę. Ktoś go nawet zestawił z Tadeuszem Kościuszką. Wiem kto, ale z litości nie napiszę.

Szela był organizatorem „rabacji” galicyjskiej. Poprawna nazwa to rzeź, no ale rabacja brzmi bardziej neutralnie. Bunt chłopów przeciwko panom. Można twierdzić, że uzasadniony. Ja tak przynajmniej twierdzę – ostatecznie to liberałowie ogłosili światu, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi i mają jednakowe prawo dążenia do szczęścia. Z czym poddaństwo chłopów i pańszczyzna jawnie stały w sprzeczności.

Ale warto pamiętać, że niezadowolenie chłopów galicyjskich wykorzystali Austriacy do stłumienia powstania krakowskiego, a chłopscy „przywódcy” – jak Szela – doprowadzili nie tylko do walki zbrojnej z polskimi powstańcami po stronie Austriaków (ostatecznie każde powstanie przynosi ofiary), ale i do bestialskich mordów ludności cywilnej – kobiet i dzieci.

„Mego dziadka piłą rżnęli” – deklamuje Pan Młody w „Weselu”. Czy tak było? Czy to fikcja literacka? W Tarnowie „ludziska mówili”, że tak właśnie było. I Wyspiański o tym słyszał.

Zabawne, że niektórzy Szelę usprawiedliwiają. Ponoć grzechy szlachty polskiej wobec chłopstwa – w tym kobiet i dzieci – usprawiedliwiają ową „katharsis”.

Dziś konfliktów, które kiedyś nazwano by klasowymi, też niemało mamy. Może nikt z niezadowolonych nikogo piłą rżnął nie będzie, ale zalecałbym jednak pewną powściągliwość w operowaniu przykładami.

Gwoli sprawiedliwości dodać trzeba, że lewica polska jest w tym podobna do francuskiej. We Francji też mieli ludobójstwo francusko-francuskie. To była rzeź w Wandei. Walczący o sprawiedliwość społeczną rewolucjoniści z tzw. kolumn piekielnych masowo ludzi topili. Co oczywiście można uznać za bardziej humanitarne niż rżnięcie ich piłą. Zwłaszcza że rewolucjoniści przed zatopieniem rozbierali ludzi do naga i wiązali mężczyzn z kobietami, nazywając to „małżeństwem republikańskim”.

A dzieci? „Dzieci rozdeptałem końmi”, donosił generał François Westermann po bitwie pod Savenay w grudniu 1793 roku.

I co ciekawe, to głównie chłopów w Wandei rewolucjoniści mordowali, więc na „gniew klasowy uciskanego ludu” nie może się współczesna lewica francuska powoływać. Ale jakoś też daje sobie radę z usprawiedliwieniami.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI