W czwartek 1 grudnia prof. Joseph H. H. Weiler otrzymał w Watykanie Nagrodę Ratzingera. To prestiżowe wyróżnienie przyznawane osobom o szczególnych osiągnięciach naukowych lub artystycznych inspirowanych chrześcijaństwem. Wybór laureata może zaskakiwać. Weiler jest pierwszym spośród 26 dotychczas wyróżnionych, który nie jest chrześcijaninem. Jest praktykującym żydem.

Podczas uroczystości wręczenia nagród papież Franciszek w pierwszej kolejności podkreślił wieloletnie wysiłki Benedykta XVI na rzecz pojednania między chrześcijanami a żydami. Następnie zwrócił uwagę na harmonię myśli prof. Weilera i papieża emeryta w kwestiach takich jak relacja między wiarą a rozumowaniem prawniczym we współczesnym świecie, kryzys pozytywizmu prawniczego i problemy związane z nieograniczonym rozszerzaniem zakresu praw podstawowych, a także właściwe rozumienie wolności wyznania w kulturze, która spycha religię do sfery prywatnej. Franciszek zauważył, że laureat nie tylko przeprowadził pogłębione studia nad tymi zagadnieniami, ale także wyrażał odważne stanowiska, poszukując konsensusu w sprawach dotyczących fundamentalnych wartości i starając się przezwyciężyć konflikty w imię dobra wspólnego.

Pradziad z Zamościa

Syntetycznie przedstawiony przez papieża dorobek naukowy Weilera uzupełniają prace teologiczne profesora, który swój szacunek dla myśli Josepha Ratzingera wyraził choćby w eseju „Od Ratyzbony do Berlina. Świętość i rozum”, odnoszącym się do słynnych papieskich przemówień. Pisał również o procesie Jezusa z Nazaretu, starając się przedstawić racje chrześcijan i żydów.

Warto więc przyjrzeć się bliżej nietuzinkowej postaci Josepha H. H. Weilera. Zacznijmy od początku – urodził się w 1951 r. w RPA, w rodzinie uchodźców z Polski. Jego przodkowie mieszkali w Zamościu, zapisując się w historii miasta – ojciec, rabin Moses Chaim Weiler, był wnukiem sławnego rabina Zamościa – Halevi Horowitza. Studiował prawo w Sussex, Cambridge i Hadze. Doktorat obronił w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji, gdzie objął stanowisko profesora i dziekana Wydziału Prawa. Tam też współtworzył Akademię Prawa Europejskiego. Wykładał na najbardziej prestiżowych uczelniach świata – wypada wspomnieć choćby Harvard, Oxford, Stanford i Yale, Uniwersytety w Nowym Jorku, Paryżu, Heidelbergu, Jerozolimie oraz Frankfurcie czy Makao. W 2012 roku został wybrany prezydentem Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji. Obecnie na stałe wykłada w Nowym Jorku i na Uniwersytecie Harvarda. Jest współredaktorem naczelnym prestiżowych periodyków naukowych ICON (The International Journal of Constitutional Law) oraz EJIL (The European Journal of International Law).

Powyższa litania nie wyczerpuje jednak aktywności naukowej prof. Weilera, który mówi o sobie, że jest uosobieniem „wędrującego żyda”. W każdym roku odwiedza liczne ośrodki naukowe na niemal każdym kontynencie, często jako „keynote speaker” prestiżowych konferencji naukowych. Dotychczas 16 uniwersytetów przyznało mu doktorat honoris causa, a ostatnio Uniwersytet Łódzki. Na marginesie można wspomnieć, że Weiler darzy Polskę szczególnym sentymentem i co roku bierze udział w różnych wydarzeniach na polskich uczelniach. Odwiedza również stowarzyszenia i instytucje kulturalne, promując dialog polsko-żydowski i międzyreligijny. W 2011 roku Polska Rada Chrześcijan i Żydów przyznała mu tytuł Człowieka Pojednania.

Konstruktywny krytyk

Weiler znany jest jako wielki entuzjasta integracji europejskiej, którą nazywa jednym z najszlachetniejszych eksperymentów w dziejach ludzkości. Obok wartości politycznej i prawnej, w zjednoczeniu Europy dostrzega również wartość duchową, wywodzącą się z jej katolickich korzeni, która przyczyniła się do pojednania narodów okaleczonych wojnami światowymi. Podkreśla, że proces ten skutkuje najdłuższym w dziejach kontynentu okresem pokoju i dobrobytu. Nie byłoby to możliwe, gdyby fundamentami integracji nie było przebaczenie, odkupienie win i nadzieja na lepszą, wspólną przyszłość. Weiler nie ustaje w promowaniu i rozwijaniu podstawowych wartości, na których zbudowana została współczesna Europa, a które nazywa europejską trójcą: liberalnej demokracji, praw człowieka oraz praworządności. Bez każdej z tych wartości zdaniem Weilera utrzymanie obecnego porządku nie jest możliwe.

Jednocześnie Weiler zarówno w swoich publikacjach jak i wystąpieniach podejmuje daleko idącą krytykę Unii Europejskiej i jej instytucji. Wskazuje m.in. na deficyt demokracji, błędne kierunki orzecznictwa czy zbytnie eksponowanie praw podstawowych kosztem powinności (obowiązków) człowieka i obywatela. Podkreślenia wymaga jednak, że jest to zawsze krytyka konstruktywna, ukierunkowana na poszukiwanie rozwiązań i naprawianie zdiagnozowanych problemów. Tytułem przykładu można tu wskazać reakcję na kryzys praworządności związany z serią orzeczeń sądów konstytucyjnych kwestionujących pierwszeństwo prawa UE – Weiler przedstawił postulat stworzenia Izby Konstytucyjnej w Trybunale Sprawiedliwości UE, która miałaby rozstrzygać o zgodności prawa Unii Europejskiej z aktami rangi konstytucyjnej państw członkowskich. W izbie tej mieliby zasiadać zarówno sędziowie TSUE, jak również delegowani sędziowie sądów (trybunałów) konstytucyjnych z poszczególnych państw, równoważąc interesy Unii i poszczególnych państw członkowskich.

Jest również wielkim zwolennikiem pluralizmu, tolerancji i poszukiwania kompromisu, jednakże nie kosztem własnej tożsamości. Nigdy nie ukrywa zarówno swojego pochodzenia, jak i wyznawanej wiary. Publicznie występuje w jarmułce, a w czasie wykładów często odwołuje się do Biblii – odbierając doktorat honoris causa na Uniwersytecie Łódzkim, wygłosił wykład o sprawiedliwości na przykładzie dialogu Abrahama z Bogiem, notabene po polsku. W debacie publicznej unika zajmowania skrajnych pozycji, co w spolaryzowanym świecie sprawia, że jego poglądy bywają krytykowane ze wszystkich stron. Choć jego argumenty wykorzystywane są zarówno przez euroentuzjastów, jak i eurosceptyków, żadna ze stron nie chce (i nie może) uważać go za swojego.

Stygmatyzowanie chrześcijaństwa

Najbardziej medialnym osiągnięciem laureata była obrona Republiki Włoskiej przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w słynnej sprawie Lautsi (wideo dostępne w sieci) dotyczącej dopuszczalności zawieszania krzyża na szkolnej ścianie. Charyzmatyczny prawnik, a jakże – w jarmułce na głowie, ze swadą hollywoodzkiego aktora, przedstawił sędziom Wielkiej Izby argumentację, której nie byli w stanie odrzucić! Warto wspomnieć, że adwokat wykorzystał formułę przypowieści, której sugestywność obaliła mit utożsamiający laickość z neutralnością światopoglądową. Przyjętym przez Trybunał rozwiązaniem problemu zderzenia różnych światopoglądów nie było więc zastąpienie symbolu religijnego symbolem laickim – pustą ścianą, ale zachęta do szacunku dla tożsamości narodowych oraz do tolerancji i dialogu. Weiler, posługując się argumentami prawnymi, a nie religijnymi, obronił nie tylko krzyż, ale każdy inny symbol religijny w przestrzeni publicznej.

Powyższe dokonanie nie wyczerpuje jednak w najmniejszym stopniu zasług profesora dla chrześcijaństwa. Laureat brał czynny udział w pracach nad traktatem ustanawiającym Konstytucję dla Europy, głośno protestując przeciwko pominięciu odwołania do dziedzictwa chrześcijańskiego w jego preambule. Opór, z jakim się spotkał w tej kwestii, zainspirował go do stworzenia pojęcia „Chrystofobia”, które przedstawił w książce „Chrześcijańska Europa. Konstytucyjny imperializm czy wielokulturowość?”. Wykazał w niej, w jaki sposób chrześcijaństwo jest relegowane z aktów prawnych, przestrzeni publicznej czy kultury, poprzez stygmatyzowanie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wiąże się z chrześcijaństwem. W typowy dla siebie sposób wykazał również, że odpowiedzialnymi za taki stan rzeczy są w znacznej mierze sami chrześcijanie, którzy wskutek różnych zabiegów psychologicznych i socjologicznych wstydzą się i ukrywają swoją tożsamość. Weiler konkludował, że chrześcijanie powinni zabiegać o przestrzeganie swoich praw i szacunek dla religii, na której ufundowana została współczesna Europa. Chrześcijaństwo zaś powinno być postrzegane jako podstawowa europejska wartość, a nie balast, którego należy się pozbyć.

Analiza prawna uzupełniona została argumentem teologicznym – odwołując się do papieskiej encykliki „Redemptoris Missio”, Weiler wskazał, że „Kościół proponuje, nigdy nie narzuca”. Wiara nigdy nie może być nikomu narzucona siłą, ponieważ Bóg nie przyjmuje wymuszonej ofiary czy modlitwy. Argumenty konstytucyjne i teologiczne uzupełniają się – państwo powinno zapewnić wolność religii (co oznacza również wolność od religii), promując pluralizm i tolerancję, a nie relegować wszelkie symbole religijne ze sfery publicznej i kultury.

Krzyż – tak, ale chusta też

Laureat również aktywnie recenzuje orzecznictwo TSUE w kwestiach wolności religii. Na szczególną uwagę zasługuje artykuł „Je Suis Achbita!” („Jestem Achbitą!”), w którym Weiler poddał krytyce wyrok w sprawie dopuszczalności zakazu noszenia hidżabu – islamskiej chusty w miejscu pracy. Trybunał rozstrzygnął, że pracodawca może – tworząc wizerunek neutralnego przedsiębiorstwa – żądać, aby pracownica mająca kontakt z klientami, świadczyła pracę bez chusty. Na zapleczu chustę, ale także jarmułkę czy krzyżyk nosić można… Weiler wytknął Trybunałowi nie tylko błędy merytoryczne – brak właściwie jakiegokolwiek zważenia konkurujących praw, tj. prawa do neutralności światopoglądowej przedsiębiorstwa oraz prawa do manifestowania religii, ale także poważny błąd aksjologiczny – uznanie prawa do manifestowania swojej tożsamości i religii za drugorzędne. W ocenie Weilera rozstrzygnięcie to nie jest zgodne z europejskimi wartościami, które wyrażane są przecież hasłem: „Zjednoczeni w różnorodności”. Podobnie jak w sprawie Lautsi, Weiler nie bronił jedynie islamskiej chusty, ale prawa do noszenia wszelkich symboli religijnych, w tym krzyża czy medalika.

Na koniec wypada wspomnieć, że obok podstawowej działalności naukowej i zawodowej Joseph Weiler przez wiele lat prowadził wykłady dotyczące Biblii, dzieląc się ze studentami i wszystkimi zainteresowanymi swoją pasją do Słowa. Od półtora roku prowadzi seminarium, którego uczestnicy, w większości polscy chrześcijanie, czytają jeden rozdział Biblii dziennie i raz w tygodniu dzielą się refleksjami i inspiracjami na wirtualnym kolokwium. Bezinteresownie przyjmuje zaproszenia na wykłady dla wspólnot chrześcijańskich, z którymi utrzymuje przyjazne relacje. Jest ceniony za swoją otwartość, szczerość i szczególny dar dostrzegania wartości w drugim człowieku.

Przyznanie Nagrody Ratzingera nie powinno więc dziwić.

Autor jest radcą prawnym z Warszawy. Publikował artykuły naukowe i teksty popularyzatorskie (choćby o wolności religijnej w Europie) m.in. w „Rzeczpospolitej”.

materiały prasowe