Nominowani przez PiS wysocy przedstawiciele spółek Skarbu Państwa sowicie opłacali kampanię wyborczą PiS.

Komisja śledcza Parlamentu Europejskiego do spraw Pegasusa i innych programów szpiegujących we wstępnym raporcie stwierdziła, że za rządów PiS nielegalnie wykorzystywano podsłuchy w Polsce do zwalczania krytyków władzy i opozycji. Telewizja publiczna i media państwowe są tubą wyborczą partii rządzącej. Obok TVP to również Polskie Radio, Polska Agencja Prasowa i przejęte dzienniki regionalne przez państwowy koncern Orlen. Czy z taką przewagą partii Jarosława Kaczyńskiego można się spodziewać, że najbliższe wybory, które według prezesa PiS będą najważniejszymi od tych w 1989 roku, będą uczciwe?

Trend sondażowy jest dla PiS coraz mniej korzystny

– Oprogramowanie szpiegujące stanowi integralny element całego systemu, który został zaprojektowany w celu kontroli, a wręcz opresji obywateli, którzy są krytykami rządu – mówiła o Polsce i Węgrzech na konferencji Sophie in ’t Veld, sprawozdawczyni unijnej komisji. Poszkodowani są nie tylko politycy, ale również dziennikarze, prawnicy i przedsiębiorcy. „Istnieją obawy, czy wybory parlamentarne w Polsce w 2023 r. będą naprawdę wolne i uczciwe” – czytamy w raporcie komisji. Rząd PiS milczy na ten temat.

Obóz władzy nie chce też zajmować się wpłatami na swoją kampanię przedstawicieli państwowego biznesu. – 22 dygnitarzy z PKN Orlen przekazało w 2019 r. na fundusze wyborcze dwóch PiS-owskich kandydatek do PE, Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej, po niemal 75 tys. zł – ujawnili w programie „Czarno na białym” reporterzy TVN24. Eurodeputowana i była premier Szydło odniosła się do sprawy na Twitterze, pogrążając swoich kolegów. – Jestem przyzwyczajona, że kiedy ktoś czuje, że ma problem, to próbuje inspirować medialne ataki na mnie. Uniesionym mediom radzę zastanowić się, dlaczego tematem mają być „wpłaty na kampanię Szydło”, skoro jest to kwestia dotycząca wielu innych polityków – można przeczytać we wpisie Szydło. Europosłanka PiS nie wyjawia, czy w podobny proceder byli zamieszani jej partyjni koledzy. Podobne oskarżenia nie pojawiały się wcześniej wobec polityków opozycji. – Mamy do czynienia z zaczątkiem systemu oligarchicznego jak w putinowskiej Rosji – skomentował w TVN 24 Stanisław Kostrzewski, były skarbnik PiS. Chwilę po materiale pojawiły się oskarżenia szefowej Polska Press, mediów przejętych przez Orlen, że Kostrzewski w PRL był zarejestrowany jako tajny współpracownik wojskowej bezpieki. Kostrzewski stał się dla środowiska PiS agentem dopiero wtedy, gdy zabrał głos na temat metod politycznych PiS.

Tymczasem trend sondażowy jest dla PiS coraz mniej korzystny. Pojawiają się badania wskazujące, że w przyszłym roku partia Kaczyńskiego może pożegnać się z władzą. Rząd ma problemy finansowe i jest wewnętrznie skonfliktowany, co może rzutować na kształt wyborów. PiS samo nawarzyło sobie piwa, a teraz nie chce go wypić.

Czytaj więcej

Sondaż: Dystans między PiS a KO znów się zmniejszył. Opozycja blisko większości potrzebnej do odrzucania weta

Kaczyński wezwał do stworzenia „korpusu ochrony wyborów” i oskarżył „przeciwników” o chęć ich fałszowania.

Za każdym razem, gdy PiS traci władzę, prezes węszy spisek lub tłumaczy wyborcom, że doszło do fałszerstwa wyborczego. Tylko gdy PiS dochodzi do władzy, to nie jest w stanie potwierdzić wcześniejszych tez prezesa i wskazać oraz skazać winnych.

„Łap złodzieja”, krzyczy na ogół złodziej, gdy chce odwrócić uwagę od swojego uczynku. W 2023 roku może być podobnie z PiS, gdy pojawi się ryzyko oddania władzy. Dla Jarosława Kaczyńskiego, który ma już swoje lata, oddanie władzy może być realnym pożegnaniem się z nią i spędzeniem reszty życia w ławach poselskich, a może i sądowych. Dla PiS kolejne wybory będą grą o wszystko. Dlatego nie cofną się przed niczym, żeby władzy nie oddać.