Roman Kuźniar: Szczepionka przeciw Rosji

Powstrzymanie Moskwy to sprawa przetrwania wolnej, demokratycznej i bezpiecznej Europy – pisze politolog.

Publikacja: 25.04.2022 18:21

Roman Kuźniar: Szczepionka przeciw Rosji

Foto: AFP

Klasycy studiów strategicznych twierdzą, że przygotowanie do obrony zaczyna się od rozpoznania własnych słabości. Ta myśl musi również towarzyszyć nowej strategii Zachodu wobec Rosji, a dotyczy to przede wszystkim Europy, najbardziej narażonej na ofensywne poczynania Moskwy. Warto w tym miejscu zauważyć, że jest pewna analogia pomiędzy obecną agresją Rosji a pandemią spowodowaną wirusem z Chin. Można powiedzieć, że tym razem mamy do czynienia z rosyjskim wirusem. Potrzebna jest więc szczepionka.

Znając naturę rosyjskiej polityki, możemy być pewni, że nawet po strategicznej porażce w wojnie z Ukrainą (co już właściwie ma miejsce) Moskwa nie zaprzestanie prób rozkładania od wewnątrz i osłabiania Zachodu. Na szczęście obecny atak Rosji rzucił jednocześnie mocne światło na sposoby, przy pomocy których Rosja dążyła do osiągnięcia swoich celów na Zachodzie. Dlatego dzisiaj państwa zachodnie mogą być bardziej gotowe do podjęcia działań obronnych, do swoistej akcji szczepionkowej.

Lekcja nieufności

W pewnym sensie po II wojnie światowej było łatwiej przeciwstawić się sowieckiej ofensywie. Moskwa otwarcie formułowała swoje cele. Możliwe było zbudowanie strategii powstrzymywania. Obecnie powtórka tamtej polityki jest nierealna. Owszem, Rosja po tym, co uczyniła, powinna być otoczona kordonem sanitarnym i postawiona przed wyborem: albo zacznie przestrzegać norm cywilizacji, czyli także prawa międzynarodowego, albo stanie się skansenem. Z wielu powodów takiego planu nie da się dziś uzgodnić i przeprowadzić, choć rozległe sankcje na nią nałożone doprowadzą do jej poważnego osłabienia. Konieczne są zatem dwie linie obrony: klasyczna militarna (NATO) oraz uodpornianie Zachodu na działanie rosyjskiego wirusa, który będzie powracać. Odpowiednia szczepionka powinna być trójskładnikowa.

Moskwa nie zaprzestanie prób rozkładania od wewnątrz i osłabiania Zachodu.

Pierwszy składnik musi przeciwdziałać daleko posuniętej gotowości do przyznawania Rosji specjalnych praw, uprzywilejowanego jej traktowania, tylko dlatego, że Moskwa tego chce, bo jej się to „należy”, bo rzekomo jest nam do czegoś potrzebna. Na zachodzie Europy, zwłaszcza w Niemczech i Francji, tłumaczy się to historią i geopolityką. Tymczasem, z uważnego odczytania historii i geopolityki powinna płynąć zupełnie odmienna nauka. Powinna to być lekcja głębokiej nieufności wobec polityki Rosji i stałym sprawdzaniu jej intencji. Nie może być przymykania oczu na łamanie prawa międzynarodowego i podpisanych przez Moskwę zobowiązań.

Pamiętam moje dyskusje w latach 90. w Strasburgu ze zwolennikami przyjęcia Rosji do Rady Europy, pomimo radykalnego niespełniania przez ten kraj kryteriów członkostwa. „Nie można nie przyjąć Rosji – odpowiadano – to przecież taki wielki kraj, z taką historią”; plus znane argumenty o literaturze i muzyce. Wyraża się to m.in. w dziwnym uzależnieniu od „dialogu” z Rosją, choć w Moskwie nie rozumie się tego pojęcia. „Dialogu” niezależnie od tego, co robi Rosja i jej przywództwo.

Widzimy to także dziś. Te jałowe, pominę przyzwoitość, próby rozmawiania czy „negocjowania” z Putinem grzeszą co najmniej wielką naiwnością. On nie ma ochoty ani do negocjacji, ani do dialogu, a ci, którzy ciągle go próbują, nie mają mandatu do rokowań. Putin lepiej niech od razu rozmawia z Zełenskim, poważnie, o szybkim zakończeniu krwawej agresji i wycofaniu się z Ukrainy. Problem oczywiście w tym, że takie próby przygotowują grunt pod przyszłe, po wojnie, „pojednanie” z Rosją. Prym wiodą te kraje, które także przed wojną słynęły ze specjalnego traktowania Rosji i Putina, czyli Niemcy, Francja czy Austria. Nie ma konieczności bezpośredniego rozmawiania z Putinem, nawet jeśli pozostanie przy władzy po zakończeniu wojny. W latach 1959–1972 nie było spotkań na szczycie między USA i ZSRR i nic się nie stało.

Zerwana nić zależności

Drugi składnik szczepionki musi przeciwdziałać uzależnieniu od interesów biznesowych z Rosją. Chodzi o dokonanie starannego przeglądu kontaktów gospodarczych z Rosją i utrzymanie tylko tego, co jest dla nas konieczne i bezpieczne. Unikanie wszystkiego, co może nas uzależniać od dostaw z Rosji, w sensie zdolności Moskwy do wywierania nacisku politycznego przy użyciu instrumentów gospodarczych. Trudno będzie zrezygnować do końca z importu rosyjskich surowców, nawet nie trzeba tego robić, ale nie może to mieć wpływu na politykę Berlina czy Wiednia. To Moskwa ma być uzależniona od możliwości eksportu swoich towarów na Zachód, a nie Zachód od ich importu z Rosji.

Ten składnik musi też dotyczyć traktowania rosyjskich oligarchów, którzy jak wiadomo, odgrywali rolę dywersyjnej forpoczty wpływu Moskwy na miejscowe elity. Trzeba skończyć z Londongradami i koloniami rosyjskich nowobogackich w eleganckich miejscach Francji, Włoch czy Austrii. To zresztą były pralnie złodziejskich pieniędzy wywożonych z Rosji przez tych cenionych dotąd na Zachodzie licencjonowanych „kapitalistów” Putina. Oni nie reprezentowali normalnego biznesu, a przy tym okradali przeciętnych Rosjan.

Trzeci składnik szczepionki przeciw Rosji musi być skierowany na rozbrajanie dywersji ideologicznej Rosji. Chodzi o tych polityków i propagandystów (niekiedy są to także akademicy), którzy wspierają politykę Moskwy, chcą naśladować i propagują wzorce ustrojowe wprowadzane przez Putina w Rosji. Te wzorce to, jak wiadomo, różne odcienie nacjonalistycznego autorytaryzmu.

Musi istnieć jakiś sposób na wzięcie pod specjalny nadzór Orbána i jego dyplomacji. Nie wiemy, czy Węgrzy nie przekazują Rosjanom w jakiejś formie rozmów i ustaleń ze szczytów NATO i UE. Orbán i jego ludzie powinni podlegać pewnemu ostracyzmowi. Pamiętamy sankcje nałożone na Austrię, gdy jej wicekanclerzem został Jörg Haider, choć przecież respektował unijne prawo i austriacką konstytucję. I bynajmniej nie szukał, jak dzisiaj Orbán czy Le Pen, specjalnych związków z Putinem. Czas, by podobnie potraktowano dziś Węgry.

Strategiczna autonomia

Zwalczane przez szczepionkę przeciw Rosji musi być nie tylko przejmowanie jej wzorców ustrojowych, np. świadomy odwrót od demokratycznego państwa prawa, wolność mediów czy traktowanie politycznej opozycji jak wroga, któremu nie przysługuje prawo udziału w życiu publicznym. Alarm powinny wzbudzać wszelkie koalicje przyjaciół Putina, które zapowiadają walkę z UE, czyli dążą do rozkładu zjednoczonej Europy.

W obu tych aspektach – ustrojowym i destrukcyjnym wobec UE – stawką jest spoistość Unii jako wspólnoty bezpieczeństwa. Jej rozbijanie jest dążeniem Moskwy od końca lat 50., czyli od pojawienia się EWG. Częścią tego składnika naszej szczepionki musi budowa odporności na dywersję informacyjną, zwłaszcza w cyberprzestrzeni.

Możemy być pewni, że chwilowo onieśmieleni przeciwnicy szczepionki przeciw Rosji po zakończeniu wojny wyroją się ponownie. Podobnie, nie przeminą antydemokratyczne, wrogie wobec Zachodu instynkty Rosji. Jej denazyfikacja, nawet po przegranej przez nią wojnie, nie będzie przecież możliwa. Zatem szczepionka przeciw Rosji („trzy w jednym”) powinna się stać strategicznym programem politycznym UE i NATO, nie tylko ich instytucji, ale przede wszystkim państw członkowskich.

To dobry moment, aby tę szczepionkę uczynić częścią dyskutowanego obecnie projektu autonomii strategicznej UE. Kluczowa będzie tu inteligentna i szczelna operacjonalizacja wszystkich trzech kierunkowych dyrektyw. Będą z tym pewne problemy, ponieważ niemal żaden kraj UE (z Polską włącznie) nie jest wolny od podatności na działanie któregoś z czynników rosyjskiego wirusa. Jak jednak pokazuje obecna agresja Rosji, stawka jest wysoka. To sprawa przetrwania wolnej, demokratycznej i bezpiecznej Europy.

Klasycy studiów strategicznych twierdzą, że przygotowanie do obrony zaczyna się od rozpoznania własnych słabości. Ta myśl musi również towarzyszyć nowej strategii Zachodu wobec Rosji, a dotyczy to przede wszystkim Europy, najbardziej narażonej na ofensywne poczynania Moskwy. Warto w tym miejscu zauważyć, że jest pewna analogia pomiędzy obecną agresją Rosji a pandemią spowodowaną wirusem z Chin. Można powiedzieć, że tym razem mamy do czynienia z rosyjskim wirusem. Potrzebna jest więc szczepionka.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
analizy
Czy Kornel Morawiecki był ruskim agentem, a Mateusz Morawiecki jest niemieckim?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Cios Giertycha w PiS Funduszem Sprawiedliwości może zmienić wynik wyborów 9 czerwca
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Autoplagiat, czyli pałka na niepokornych naukowców
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Łomanowski: Putin walczy z imperializmem. Ale polskim
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Czy decyzja w sprawie CPK zmieni kampanię do Parlamentu Europejskiego?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Skaranie boskie z tym Bogiem!