Reklama

Kto się udławi grillowanym PiS-em

Emocje po unijnym szczycie opadną może w Brukseli, ale nie w Warszawie. Tu zaraz rozpocznie się wielkie rozliczanie i szukanie winnych.

Publikacja: 23.11.2012 18:56

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Sytuacja wygodna jest dla wszystkich, bo winnymi brukselskiego fiaska są David Cameron i Angela Merkel. PO będzie więc przekonywać, że źródłem europejskich kłopotów jest partner Jarosława Kaczyńskiego z europarlamentu, PiS zaś będzie dowodzić, że wszystkiemu winna jest dobra koleżanka premiera Donalda Tuska.

Platforma, by przygotować się do ewentualnej krytyki, wytoczyła już potężne działo – Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. I z pewnością ta sprawa również będzie gorącym tematem przyszłego tygodnia. Bo wygląda na to, że przyniesie ona kłopoty samej Platformie. Już teraz partia rządząca podzieliła się na dwa obozy. Jeden – chętny do współpracy z SLD przy osądzaniu zbrodni IV RP i w ogóle chętny do zacieśnienia związków z partią Millera, a nawet do wymiany rządowego koalicjanta: PSL na postkomunistów. Druga grupa się obawia, że mechanizm rozliczania przeciwników politycznych za pomocą Trybunału Stanu to wypuszczanie dżina z butelki. Donald Tusk ponoć nie był zwolennikiem tego wniosku, złapany w Brukseli przez dziennikarzy twierdził, że jest nim zaskoczony, ale też nic nie uczynił, aby powstrzymać nadgorliwych kolegów.

Pojawiają się wśród polityków Platformy głosy, że ujawnienie złożenia wniosku o Trybunał Stanu akurat teraz – na starcie budżetowych negocjacji – to strzał własnemu rządowi w kolano. Można sobie wyobrazić sytuację, gdy w trakcie ważnych negocjacji ktoś nieprzychylny Polsce użyje teraz argumentu: tyle mówicie o europejskich wartościach i solidarności, a u was wszczynacie właśnie teraz, po siedmiu latach, proces przeciw liderom opozycji.

Stąd też coraz więcej będzie spekulacji na temat zmian w kierownictwie Klubu PO, włącznie z odwołaniem jego szefa Rafała Grupińskiego. Tylko czy to prawdopodobne? Władze klubu są zdominowane przez polityków kojarzonych z Grzegorzem Schetyną. Naruszenie interesów tego polityka oznaczałoby nie tylko wewnątrzpartyjny konflikt, ale też  pozwoliłoby zbytnio wyrosnąć Jarosławowi Gowinowi, czego Tusk raczej by nie chciał.

W obliczu opisywanego w mediach cichego buntu w szeregach klubu przeciw Grupińskiemu, premier musi więc uważnie kalkulować, co zrobić, by nie naruszyć i tak dość niestabilnej równowagi sił w swej partii.

Reklama
Reklama

Będzie się nad tym musiał zastanawiać w czasie ogólnonarodowego seansu nienawiści wobec politycznej nienawiści. Można bowiem oczekiwać, że media od poniedziałku powrócą do sprawy zatrzymanego terrorysty Brunona K. po to, by odpowiedzialnością za jego plany obarczyć politycznych przeciwników. A więc, potępiając wojnę polsko-polską, będą rozpętywać własne wojenki.

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama