W niedzielę, na lotnisku w Bangkoku policjanci zatrzymali parę: pracownika firmy maklerskiej KT Zmico, Kathę Pajariyaponga i dawną kierowniczkę w UBS Securities, Theeranan Vipuchanin na podstawie sądowego nakazu zatrzymania za naruszenie ustawy o informatyce. Zwolniono ich z aresztu za kaucją, ale grozi im kara do 5 lat więzienia albo grzywna do 100 tys. bahtów (2 tys. euro).

W ciągu 2 dni w połowie października giełda w Bangkoku straciła ponad 7 proc. z powodu pogłosek o pogarszającym się stanie zdrowia monarchy, powszechnie szanowanego i uważanego za kluczowy element stabilizacji kraju, w którym sytuacja polityczna jest bardzo chwiejna. Najdłużej panujący na świecie 81-letni król przebywa od 19 września w stołecznym szpitalu Siriraj.

Według szefa policji Thangai Prasjaksattru, oboje oskarżonych przyznało się od rozsiewania informacji w Internecie, niektóre z nich pochodziły z agencji Bloomberga.

- Przetłumaczyłam jedną z nich, bo ludzie powinni wiedzieć, co spowodowało spadek na giełdzie — wyjaśniła Theeranan w tajlandzkiej telewizji. Publikacja znalazła się w Internecie po tym, jak notowania zaczęły spadać — dodała i zaprzeczyła, że zapłacono jej za tłumaczenie.

Od ponad 2 tygodni na giełdzie panuje spokój, po ustabilizowaniu się wskaźnika SET głównych spółek władze wszczęły śledztwo. Dziesięć dni temu król pojawił się w telewizji, a jedna z jego córek oświadczyła 30 października, że ojciec wyjdzie wkrótce ze szpitala.

Premier Abhisit Vejjajiva dodał jednak obecnie, że policja będzie kontynuować śledztwo dla ustalenia, dlaczego do tego doszło i czy nie uczestniczyły w tym inne osoby. Dotychczas nie stwierdzono, by para maklerów wzbogaciła się na tej operacji — dodał premier.