Zwłaszcza że stoimy w obliczu nawrotu kryzysu ekonomicznego. Z każdej inwestycji wartej 150 mln zł, do realizacji której Unia dokłada 105 mln zł, do budżetu wraca 31,3 mln zł. To podatki i składki płacone do budżetu przez przedsiębiorców zatrudnionych przy budowie i pracowników.

 

Budżet programu to 37,6 mld euro. Z tego Unia daje nam 27,9 mld euro. Największe środki mamy do dyspozycji na nowe drogi, koleje i lotniska.

Wydawanie tej puli pieniędzy mogliśmy rozpocząć w 2007 roku, stało się to jednak znacznie później. Winą był brak gotowych projektów, zwłaszcza kolejowych.

Po czterech latach realizacji programu dofinansowanie przyznane przedsiębiorcom, samorządom, instytucjom kultury i sztuki, ochrony zdrowia, uczelniom wyższym i urzędom administracji publicznej wyniosło ponad 65 mld zł. Największą pulę zgarnęli drogowcy – ponad 36 mld zł. Komisja zwróciła nam już 15,6 mld zł wydanych dotacji. To jednak ok. 10 proc. przyznanego budżetu. A ta rubryka w tabeli, nie wartość podpisanych umów, jest dziś kluczowa. Największe zwroty mają nastąpić w latach 2013 – 2014, po zakończeniu i rozliczeniu obecnie trwających inwestycji.

Polska nie może jednak sobie pozwolić na stracenie ani jednego euro z dostępnej puli. Między innymi dlatego, że gdy realizowaliśmy inwestycje dzięki unijnemu wsparciu, udało nam się utrzymać wzrost gospodarczy w czasie ostatniego kryzysu, który boleśnie dotknął dojrzałych gospodarek europejskich.