"Rz": Jaka jest kondycja rynku lotnictwa biznesowego w Polsce?
Nasz rynek, w porównaniu np. z rynkiem niemieckim, jest dużo słabiej rozwinięty. Ma to bezpośredni związek z poziomem zamożności Polaków. Im więcej dużych firm w kraju, tym więcej statków powietrznych w Polsce i operacji lotniczych.
Lotnictwo General Aviation, którego częścią jest lotnictwo biznesowe, obecnie rozwija się na małych lotniskach aeroklubowych i 11 dużych lotniskach komunikacyjnych.
Jaka jest przyszłość rynku?
Zgodnie z prognozami cały ruch lotniczy ma rosnąć. Poziom, jaki obecnie osiągnęły linie lotnicze w Niemczech, mamy osiągać w roku 2035. Analogicznie będzie rosnąć ruch biznesowy. Trudno o konkretne liczby. To zbyt mały segment rynku, by ktokolwiek zajmował się przygotowywaniem dokładnych prognoz.
Małe samoloty dalej pozostaną na głównych lotniskach?
W najbliższej przyszłości tak. Przepustowość portów lotniczych jest wystarczająca. Z czasem to jednak będzie się zmieniać. Obsługa związana ze startem i lądowaniem małego samolotu zajmuje tyle samo czasu, co dużego Boeinga. Jest on jednak lżejszy i przywozi mniej pasażerów niż samolot używany w ruchu regularnym, co oznacza mniejsze wpływy do kasy portów. Wraz ze wzrostem ruchu liniowego ruch samolotów prywatnych będzie przenoszony na mniejsze, sąsiadujące lotniska, np. takie jak Kosakowo w Gdyni.