Gromkie „miauuuuuu” mojego kota Leona o godzinie 5.20 przypomniało mi dzisiaj rano o wielkiej niespełnionej obietnicy Unii Europejskiej: skasowania zmian czasu z zimowego na letni i odwrotnie. Zwierzęta na zegarku się nie znają, więc mimo przejścia w weekend na czas zimowy głodnieją o dotychczasowej porze. Czyli według ludzkiej zimowej miary czasu godzinę wcześniej.
Czytaj więcej
W tym roku miało być już bez zmian, ale propozycja nowej dyrektywy została zablokowana.
Moje dzieci są już dorosłe, ale wyczyn Leona przypomniał mi traumatyczne przeżycia sprzed lat, bo przecież maluchy, a zwłaszcza niemowlaki, zmian czasu też nie uznają. Wyrazy współczucia dla wszystkich rodziców… Także dorośli źle znoszą rozregulowanie rytmu dobowego. Dyskomfort jest tak duży, że o 10 proc. rośnie ryzyko zawału serca – wynika z badań University of Alabama w Birmingham (USA).
Skasowanie zmian czasu – niespełniona obietnica Unii
Nic dziwnego więc, że gdy Bruksela przeprowadziła latem 2018 r. konsultacje nt. rezygnacji ze zmian czasu, wzięło w nich udział aż 4,6 mln osób. I aż 84 proc. entuzjastycznie odpowiedziało: skasować ten uciążliwy zwyczaj. We wrześniu 2018 r. ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker obiecał więc odejście od zmian czasu.
Dzisiaj struktura europejskiej gospodarki jest zupełnie inna i rytm dnia przesunął się na godziny późniejsze
Niestety prezydencja austriacka, której w udziale przypadło wynegocjowanie szczegółów tego projektu, nie miała do niego serca. Potem była pandemia, wojna… I tak obietnica umarła śmiercią naturalną, wzmacniając przekonanie wielu obywateli UE, że ich wola jest ignorowana, a we Wspólnocie są deficyty demokracji.
Pożegnanie z czasem zimowym szansą polskiej prezydencji?
W styczniu stery w Unii przejmie Polska. „Rzeczpospolita” właśnie opisała plan polskiego rządu na prezydencję. Niestety popchnięcia do przodu projektu likwidacji zmian czasu tam nie znalazłem. A warto doń wrócić, choćby w dowód szacunku dla woli mieszkańców Europy, wyrażonej w największych w historii UE konsultacjach społecznych.
Czytaj więcej
Pieniądze na Tarczę Wschód, ograniczenie ambicji klimatycznych, zachowanie polityki spójności i zielony atom – to filary przewodnictwa Polski w UE.
Wszyscy mamy dość zmagania się jesienią i wiosną z przeżytkiem sprzed ponad 100 lat. Wówczas zmiana czasu miała sens, bo miliony robotników podążały do fabryk na 6 rano na pierwszą zmianę, a światło słoneczne pozwalało oszczędzać energię elektryczną. Dzisiaj struktura europejskiej gospodarki jest zupełnie inna i rytm dnia przesunął się na godziny późniejsze. Dlatego apeluję do premiera Donalda Tuska, by wykorzystał swoje pół roku na czele UE i powrócił do idei skasowania zmian czasu. Zaskarbi sobie w ten sposób wdzięczność milionów mieszkańców Unii.
Wiem, że na tle tak istotnych spraw, jak obronność czy negocjacje akcesji Ukrainy, pomysł powrotu do projektu sprzed lat może się wydać błahy. Niemniej dobrze pamiętać, że „dowożenie” obietnic złożonych obywatelom to warunek wiarygodności nie tylko poszczególnych polityków, ale i Unii Europejskiej jako całości.