Miliarder Guo Guangchang, nazywany chińskim Warrenem Buffettem, został "wyprowadzony" w kajdankach z lotniska w Szanghaju przez policjantów - twierdzą chińscy internauci. Nie ma na to jedna żadnego dowodu. Władze milczą.
Chiński magazyn gospodarczy "Caixin" pisze, że z miliarderem nie można się skontaktować i sugeruje, że przeciwko biznesmenowi toczy się dochodzenie w sprawie korupcji.
- Nie możemy go znaleźć - przyznał anonimowy przedstawiciel firmy Guo. - Jesteśmy w szoku - cytuje innego brytyjski dziennik "The Guardian".
Oficjalne stanowisko firmy jest nieco inne, ale równie zdawkowe: "panujemy nad sytuacją". Wiceprezes firmy Liang Xinjun, odmówił jednak odpowiedzi na pytania dziennikarzy czy wiadomo gdzie jest prezes firmy.
Firma 48-letniego Guo Guangchanga Fosun zajmuje się inwestowaniem w ubezpieczenia, szpitale, nieruchomości ale także w banki, firmy odzieżowe, turystyczne i przemysł ciężki.
Guo jest jednym z najbogatszych Chińczyków. Według listy magazynu Hurun jest na 17 miejscu z majątkiem o wartości 50 mld juanów (7,8 mld dolarów).
Po załamaniu na giełdzie latem tego roku chińskie władze wszczęły dochodzenia przeciwko wielu chińskim funduszom inwestycyjnym. W listopadzie zatrzymano miliardera Xu Xianga, właściciela funduszu hedgingowego.