Anna Cieślak-Wróblewska: Dorabianie nie musi być złe. Przed elastycznym rynkiem pracy nie uciekniemy

Im więcej chętnych na dorywczą pracę, tym gorzej to świadczy o stanie portfeli Polaków. Ale nie ma co dramatyzować, elastyczny rynek pracy to przyszłość, trzeba raczej powalczyć o jego ucywilizowanie.

Publikacja: 23.01.2024 11:21

Praca dorywcza jest popularna na całym świecie, a jej upowszechnienie się w Polsce to także wyraz el

Praca dorywcza jest popularna na całym świecie, a jej upowszechnienie się w Polsce to także wyraz elastyczności rynku pracy

Foto: AdobeStock

Coraz więcej Polaków jest zainteresowanych pracą dorywczą, w I kwartale tego roku już nawet co piąty z nas chciałby sobie dorobić na jakimś szybkim zleceniu. Z jednej strony to nie najlepszym sygnał, świadczący, że pogarszać się może kondycja naszym domowych budżetów. Przy wciąż wysokiej inflacji i rosnących kosztach życia, za którymi zwykle nie nadąża wzrost dochodów, coraz trudniej związać koniec z końcem. I w takiej sytuacji liczy się każde źródło dodatkowej gotówki, nawet jeśli jest to praca okazjonalna i na chwilę.

Czytaj więcej

Dobre wieści dla firm: Polacy chcą dorabiać

Co ciekawe, zwykle pracy dorywczej chwytają się osoby młode, studenci czy bezrobotni. Ale skoro obecnie zainteresowanych jest tym ponad 20 proc. Polaków przebadanych przez agencji Tikrow, to znaczy, że o dorabianiu sobie coraz częściej myślą też prawdopodobnie ci, którzy mają stałą pracę i stałe wynagrodzenia, ale jest ono zbyt małe w relacji do potrzeb.

Praca w niepełnym wymiarze czasu to wręcz konieczność

Z drugiej jednak strony, nie ma co dramatyzować. Praca dorywcza jest popularna na całym świecie, a jej upowszechnienie się w Polsce to także wyraz elastyczności rynku pracy. Co prawda Polacy, nawet ci młodzi, wciąż najbardziej cenią sobie zatrudnianie na etat. Ale rośnie też grupa tych, dla których ważna swoboda, brak przywiązania do jednej firmy czy jednego miejsca, a także możliwość zdobywania doświadczenia w różnych dziedzinach. Co więcej, rozwój modelu pracy w niepełnym wymiarze czasu to wręcz konieczność – oczekują tego przykładowo kobiety (czy też mężczyźni), które chcą faktycznie łączyć rozwój zawodowy z rolą aktywnego rodzica.

Biznes, o ile nie wymuszają tego warunki rynkowe, wciąż podchodzi do sprawy raczej jak pies do jeża, zwykle dlatego, że trzeba się trochę nagimnastykować

Elastyczne modele pracy mogą być też korzystne dla firm, bo dają możliwość zdobycia dodatkowych rąk do pracy w dobie ograniczonej podaży. A w branżach, gdzie liczba potrzebnych pracowników jest mocno uzależniona od sezonowych wahań, dorywcze zlecenie przynoszą wymierne oszczędności.

Wyzwanie dla biznesu, ale też polityków

Jednocześnie jednak do pełnej popularyzacji pracy w niepełnym wymiarze czasu, szczególnie na tzw. pół etatu, wciąż długa droga. Biznes, o ile nie wymuszają tego warunki rynkowe, wciąż podchodzi do sprawy raczej jak pies do jeża, zwykle dlatego, że trzeba się trochę nagimnastykować (elastyczność dla przedsiębiorstw to nie taka przecież prosta sprawa) i trochę więcej zainwestować w pracowników. Taki stan rzecz to jednak wyzwanie dla nie tylko dla pracodawców, ale też i dla polityk publicznych państwa.

Coraz więcej Polaków jest zainteresowanych pracą dorywczą, w I kwartale tego roku już nawet co piąty z nas chciałby sobie dorobić na jakimś szybkim zleceniu. Z jednej strony to nie najlepszym sygnał, świadczący, że pogarszać się może kondycja naszym domowych budżetów. Przy wciąż wysokiej inflacji i rosnących kosztach życia, za którymi zwykle nie nadąża wzrost dochodów, coraz trudniej związać koniec z końcem. I w takiej sytuacji liczy się każde źródło dodatkowej gotówki, nawet jeśli jest to praca okazjonalna i na chwilę.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację