Krzysztof Adam Kowalczyk: Prezes Glapiński się myli

Przedwyborcza obniżka stóp procentowych to kosztowny błąd. Całkiem niedawno prezes NBP pozował na walczącego z inflacją jastrzębia, teraz ukazał się nam gołąb luźno traktujący dbanie o wartość polskiego pieniądza.

Publikacja: 24.07.2023 03:00

Prezes NBP Adam Glapiński

Prezes NBP Adam Glapiński

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, się myli. I mamy na to dowody: aż 90 proc. spośród 40 pytanych przez „Rzeczpospolitą” ekonomistów jest zdania, że Rada Polityki Pieniężnej nie powinna w tym roku obniżać stóp procentowych. Ba, aż czterech na dziesięciu uczestników naszej ankiety uważa, że stopy powinny być wyższe niż dziś.

Tymczasem prezes NBP, który nadaje ton Radzie, dzień po jej lipcowym posiedzeniu ogłosił, że Rada zakończyła cykl podwyżek stóp i przystąpi do obniżek, gdy tylko roczny wskaźnik inflacji spadnie poniżej 10 proc., a projekcja inflacyjna będzie wskazywała na dalszy jej spadek. Zdaniem prezesa do cięcia stóp może dojść już we wrześniu.

Czytaj więcej

RPP obniży stopy procentowe, choć nie ma na to miejsca

Na co dzień ekonomiści skupiają się na prognozowaniu ruchów NBP i ich skutków. Tym razem zapytaliśmy ich nie o to, co zrobi bank centralny, ale co powinien zrobić, by spełnić swój konstytucyjny obowiązek dbania o wartość polskiego pieniądza. Wyniki ankiety pokazują, że plany rozjechały się z powinnością.

Nasze pytanie jest tym bardziej zasadne, że nawet projekcja inflacyjna analityków banku centralnego, oparta na założeniu utrzymania obecnych stóp, pokazuje ledwo 30-proc. szansę osiągnięcia do końca 2025 r. celu inflacyjnego 2,5 proc. A to jest właśnie horyzont oddziaływania polityki pieniężnej.

Oznacza to, że nawet bez obniżek stóp jest ona zbyt łagodna i NBP nie spełnia swojego ustawowego obowiązku dbałości o stabilność cen, którą sam zdefiniował jako utrzymanie w średnim horyzoncie inflacji na poziomie owych 2,5 proc., z możliwą czasową odchyłką +/– 1 pkt proc.

Prezes Glapiński najwyraźniej zapatrzył się na drugi punkt ustawowych zadań – wspieranie polityki rządu. Nie szczędzi jej zresztą pochwał w trakcie swoich comiesięcznych monologów. A polityka obecnego rządu polega w okresie przedwyborczym na nerwowym zaspokajaniu finansowych roszczeń różnych grup społecznych. Owe 800+, „Bezpieczny kredyt 2 proc.” na mieszkania, 13. i 14. emerytura itp. są proinflacyjne i ich monetarne skutki ujawnią się w roku przyszłym. Rząd więc utrudnia, a nie ułatwia, NBP opanowanie nadmiernej inflacji. Bank centralny powinien więc zachować wstrzemięźliwość i nie luzować zbyt wcześnie polityki pieniężnej. Zwłaszcza że już zapowiedzi cięcia stóp wpływają na spadek wskaźnika oprocentowania kredytów. Wspiera to przed wyborami nastroje konsumentów, ale rozluźnia chwyt hamujący inflację.

Niestety, prezes najwyraźniej nie pamięta, że ustawowe wsparcie NBP dla polityki gospodarczej rządu nie może – jak głosi ta sama ustawa – kolidować z podstawowym celem banku centralnego, jakim jest – powtórzmy – utrzymanie stabilności cen. Owa stabilność wygląda tak, że od początku pierwszej kadencji prezesa Glapińskiego ceny wzrosły już o blisko 48 proc., a od czerwca 2016 r. do dziś wartość 100 zł stopniała do 68 zł.

Może więc dziwić, że prezesa satysfakcjonuje zejście inflacji poniżej 10 proc., co stanowi cztery razy wyższy poziom od celu NBP. Tym bardziej że czołowe banki centralne świata – amerykański Fed i Europejski Bank Centralny, których naśladowanie niedawno jeszcze deklarował Adam Glapiński – nie opuszczają gardy, mimo że zarówno w USA, jak i w strefie euro inflacja wynosi 4 proc. rok do roku (u nas 11,5 proc.).

Mieszkaniec Polski już się gubi w metamorfozach prezesa. Całkiem niedawno deklarował się jako monetarny jastrząb, ale teraz przebranie opadło i naszym oczom ukazał się luźno nastawiony do walki z inflacją gołąb. Te przebieranki może byłyby zabawne, gdyby nie chodziło o siłę nabywczą pieniędzy. Naszych pieniędzy.

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, się myli. I mamy na to dowody: aż 90 proc. spośród 40 pytanych przez „Rzeczpospolitą” ekonomistów jest zdania, że Rada Polityki Pieniężnej nie powinna w tym roku obniżać stóp procentowych. Ba, aż czterech na dziesięciu uczestników naszej ankiety uważa, że stopy powinny być wyższe niż dziś.

Tymczasem prezes NBP, który nadaje ton Radzie, dzień po jej lipcowym posiedzeniu ogłosił, że Rada zakończyła cykl podwyżek stóp i przystąpi do obniżek, gdy tylko roczny wskaźnik inflacji spadnie poniżej 10 proc., a projekcja inflacyjna będzie wskazywała na dalszy jej spadek. Zdaniem prezesa do cięcia stóp może dojść już we wrześniu.

Pozostało 81% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację