Reklama

Znowu w siodle

Jarosław Bauc, prezes zarządu Polkomtelu, po dziewięciu miesiącach wakacji na powrót kieruje operatorem sieci Plus. Zadzierzgnięte przed laty więzi wciąż procentują

Publikacja: 06.06.2008 02:05

Znowu w siodle

Foto: Forbes/Forum

Wczoraj sieć komórkowa, którą kieruje Jarosław Bauc, wprowadziła na rynek nową, bardzo ciekawą ofertę. Jeżeli chwyci, gloria spłynie na aktualnego prezesa, chociaż koncepcję wypracowano jeszcze za poprzednika. Ale w Polkomtelu to dyrektorzy kierują firmą. Prezesi mają dbać o interesy rządzących polityków.

Jarosław Bauc z polityką związał się w 1998 r., kiedy jako adiunkt Uniwersytetu Łódzkiego ściągnął do Warszawy i z rekomendacji AWS objął stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. Szlaki przetarli mu tzw. boat people (w wolnym tłumaczeniu: ludzie z Łodzi, chociaż to tylko gra słów), jak złośliwie nazywano grupę pracowników UŁ – prof. Witolda Orłowskiego, Cezarego Józefiaka, Bogusława Grabowskiego, Annę Fornalczyk – którzy obejmowali ważne stanowiska w administracji państwowej.

W MF Jarosław Bauc szybko wyrósł na postać numer dwa, obok nie byle jakiego lidera, bo samego Leszka Balcerowicza. Rozpad koalicji w 2000 r. utorował mu drogę na szczyt – został ministrem finansów. Dał się poznać jako zwolennik dyscypliny budżetowej i obniżki podatków. Ze stanowiska wysadziła go polityczno-ekonomiczna mina.

Rząd Jerzego Buzka nie umiał sobie poradzić z narastającą na początku dekady stagnacją gospodarczą. Latem 2001 r. okazało się, że deficyt budżetowy jest coraz większy i w kolejnym roku może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Nazwano go „dziurą Bauca”, niezbyt słusznie, bo on przed nią ostrzegał. Niemniej premier Jerzy Buzek uznał, że – w perspektywie zbliżających się wyborów – trzeba znaleźć dla opinii publicznej kozła ofiarnego. Padło na Bauca.

Przygarnęła go grupa BRE. W jej strukturach kierował kilkoma firmami finansowymi, m.in. PTE Skarbiec. Po wyborach 2006 r. koniunktura polityczna znowu zaczęła mu sprzyjać. W ramach kadrowej czystki posadę musiał stracić związany z SLD szef Polkomtelu Jarosław Pachowski. Znalazło się miejsce dla Bauca, który akurat miał dużo lepsze rekomendacje niż wielu innych kandydatów z drużyny PiS.

Reklama
Reklama

O komórkach wiedział równie niewiele, co Jarosław Pachowski na początku swojej kadencji. O Baucu mówiono, że dlatego zajął się tym, na czym się znał, czyli pilnował finansów. Polityka, która wyniosła go na stanowiska szefa sieci Plus, z tego stanowiska go strąciła. Po zmianie premiera szefowie PiS zaczęli wymianę menedżerów. AWS-owskiej prowienencji Jarosława Bauca zastąpił związany z Porozumieniem Centrum Adam Glapiński. Nie na długo. Znowu były wybory. I znowu słońce zaświeciło Jarosławowi Baucowi, który od dwóch tygodni szefuje Polkomtelowi. Przez najbliższe cztery lata będzie prawdopodobnie szefował bez kłopotów. Dobrze dla niego, dobrze dla Polkomtelu.

Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Papierowe zyski i straty banków centralnych
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Rosjanie znaleźli „miękkie podbrzusze” Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama