Reklama

Saper w ogrodzie

Piotr Janeczek, prezes zarządu Stalproduktu. Jest współtwórcą sukcesu firmy, która jest obecnie jednym z największych dystrybutorów wyrobów hutniczych w kraju
Piotr Janeczek podkreśla, że w biznesie nie da się uniknąć błędów, nie można ich jednak rozpamiętywa

Piotr Janeczek podkreśla, że w biznesie nie da się uniknąć błędów, nie można ich jednak rozpamiętywać

Foto: Rzeczpospolita

Unika salonów, nie lubi blichtru, pozerstwa i chaosu w pracy. W biznesie zwolennik trzymania się zasad i żelaznej konsekwencji w egzekwowaniu obowiązków w ramach ściśle ustalonego korporacyjnego porządku. Znany z powściągliwości w wyrażaniu emocji. Zawsze sprawdza, czy podwładni wykonali do końca to, co do nich należy. W interesach ostrożny.

Szef stalowej spółki, która w 2007 i 2008 r. otrzymała Orła „Rz”, lubi powtarzać, że kierowanie firmą to sztuka ciągłego dokonywania wyborów i podejmowania decyzji. Czasem trzeba działać intuicyjnie, zawsze warto przekonywać do swych racji współpracowników. Błędów nie da się w biznesie uniknąć, ale ważne, by nie rozpamiętywać porażek i iść naprzód. – Czasem mam wrażenie, że działam trochę jak saper na polu minowym. A może raczej alpinista, który bierze na siebie ryzyko wyboru drogi, pnie się w górę, ale ma świadomość, że poniesie konsekwencje własnych decyzji – mówi Janeczek. Szef Stalproduktu unika polityki, otarł się o nią, uczestnicząc w restrukturyzacji Huty im. Sendzimira. Trzeba było wówczas zwalniać ludzi – takich doświadczeń się nie zapomina.

Dziś, aby motywować podwładnych, woli sięgać po marchewkę. Ale nie cierpi dwulicowości i fałszu. – Na te cechy reaguję alergicznie – podkreśla. Nie pobłaża tym, którzy podpadną za alkohol czy kradzież. Ale może mieć satysfakcję, że w ostatnich latach przyjął do pracy kilkuset nowych fachowców i nikt w tym czasie nie porzucał Stalproduktu dla lepiej płatnej pracy w Anglii czy Irlandii.

Ten absolwent Wydziału Metalurgicznego krakowskiej AGH pierwszych dziesięć lat po studiach badał w specjalistycznym laboratorium w Bochni struktury materiałów. Wykorzystał tamte doświadczenia, inwestując w produkcję blach transformatorowych, które są obecnie jedną ze specjalności, również eksportowych, Stalproduktu.

Ma satysfakcję, że nie poszedł za modą, która zwiodła wielu szefów firm stawiających w czasie hossy na maksymalne podkręcanie przychodów. To ich kryzys uderzył najmocniej. – Kto chodzi po ziemi i ma pojęcie o ekonomii, nie jest zaskoczony, że po hossie nieuchronnie przychodzi dołek – podkreśla Piotr Janeczek.

Reklama
Reklama

Przygotowując się do działania w gorszych czasach, starannie przemyśleli w Stalprodukcie plan inwestycyjny i postawili na rozwój organiczny. – To nie przesadna ostrożność, ale rozwaga. Dzięki temu nie mamy kredytów, które mogłyby być teraz źródłem zagrożenia – mówi szef bocheńskiej spółki.

Sam jest przede wszystkim dumny z licznej rodziny: ma pięcioro dzieci. – Wspaniałych – podkreśla. W wolnej chwili lubi przejść się po ogrodzie, zajrzeć do sadu. – Wieś, woda, góry to najlepszy, ale ostatnio rzadki, relaks. Tak jak rozkoszowanie się rodzinną wizytą w królewskim Krakowie.

Opinie Ekonomiczne
Gdy wybuchł kryzys na Bliskim Wschodzie UE zajmowała się Industrial Accelerator Act
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Iran, LNG i polska transformacja energetyczna – czego uczy nas nowy kryzys?
Opinie Ekonomiczne
Bogusław Chrabota: Kredyty na zbrojenia to inwestycje!
Opinie Ekonomiczne
Jak wojna Trumpa zahamowała wypas w Cannes
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama