Zarządzenie informacją cyfrową, obok obiegu pieniądza i przepływu energii, jest jednym z podstawowych czynników kształtujących społeczeństwo. Cyfrowość dawno przekroczyła granicę inżynierii. Dziś kształtuje nasze odruchy i sposób myślenia. Państwo nie może więc dłużej sprowadzać sfery cyfrowej do zakupu sprzętu „od fachowca", niczym instalacja klimatyzacji. Musi zbudować i stale utrzymywać silne kompetencje w tej dziedzinie.

Modele państwowego IT

Po pierwsze, trzeba uporządkować prowizoryczny status prawny organizacji państwowych realizujących zadania IT. Obecnie to prawdziwa mozaika: od jednostek budżetowych (Centrum Projektów Informatycznych MAC) poprzez instytuty badawcze (NASK), instytucje kultury (Narodowy Instytut Audiowizualny), urzędy (Narodowe Archiwum Cyfrowe), instytucje gospodarki budżetowej (Centralny Ośrodek Informatyki). Każda z tych form jest w jakiś sposób ułomna i niedostosowana do realiów organizacji IT.

Jednym z rozwiązań mogłoby być nadanie jednolitych ram prawnych dla wszystkich publicznych jednostek informatycznych w drodze ustawy. Analogicznie do rozwiązań przyjętych w nauce czy kulturze mogłaby powstać np. ustawa o państwowych agencjach cyfrowych, która dawałaby ministrom konstytucyjnym możliwość powoływania instytucji stanowiących sprawny aparat wykonawczy do realizacji zadań IT. Dzięki temu powstałby czytelny podział zadań: minister określający politykę informatyzacji w swoim resorcie, urzędnicy realizujący zadania legislacyjne i zarządzający zmianami oraz agencje realizujące zadania techniczne i projektowe.

Praktyka działania MSW w ostatnich dwóch latach, a więc reforma pionu rejestrów państwowych i informatyzacji oraz przekształcenie Centralnego Ośrodka Informatyki (COI) w organizację realizującą projekty IT pokazuje, że taki model przynosi realne efekty. Szacujemy, że dzięki działalności COI państwo zaoszczędzi w najbliższych latach ponad 350 mln zł.

Fundamentem tych działań jest zapewnienie przychodowego modelu finansowania. Państwowe agencje informatyzacji powinny być więc samodzielnymi podmiotami gospodarczymi, płatnikami VAT i CIT, finansowanymi wyłącznie z realizowanych usług.

Innym od lat dyskutowanym rozwiązaniem jest powołanie jednej rządowej agencji informatycznej, która by realizowała strategiczne zadania na rzecz państwa. Jednak, jak wiemy z doświadczeń epoki realnego socjalizmu, czystą utopią jest przekonanie, że centralizacja jest lekiem na wszystkie problemy administracyjne i gospodarcze. Wydaje się, że większą wartością dla państwa byłaby grupa niezależnych, niedużych, dynamicznie działających i niejako konkurujących są sobą organizacji niż jeden monopolista.

Uwolnić potencjał

Ostatnim niezwykle ważnym obszarem jest budowa z wykorzystaniem pieniędzy przeznaczanych przez państwo na informatyzację narodowego potencjału gospodarczego. Obecnie polskie przedsiębiorstwa są zazwyczaj pośrednikami w imporcie rozwiązań zagranicznych. Taki model biznesowy zapewnia stabilne dochody wyłącznie w fazie budowy nowych rozwiązań i załamie się w 2020 r., kiedy strumień pieniędzy z UE zostanie ograniczony, a budżet państwa będzie zmuszony do alokacji środków przede wszystkim na utrzymanie infrastruktury zbudowanej w latach 2010–2020.

Wówczas większość pieniędzy pochłoną opłaty licencyjne oraz koszty serwisu i obsługi pogwarancyjnej, które głównie będą dyskontowane przez zagranicznych dostawców. Krajowa branża IT stanie wobec problemu utraty znacznej części stałych dochodów z zamówień państwowych.

Wyjątkiem będą te firmy, które wytworzyły własne rozwiązania i narzędzia, co zapewni im dopływ gotówki związanej z eksploatacją. Niestety, polskich producentów rozwiązań IT o szerokich zastosowaniach jest niewielu, dlatego państwo powinno aktywnie stymulować tendencje rozwojowe.

Dalsze zmiany w sferze informatyzacji są niezbędne. Niemniej nawet najlepiej przygotowana technokracja nie zda się na wiele, jeśli nie zostaną jasno postawione cele ideowe zmian. Priorytety UE, strategie MAiC i program MSW słusznie promują wizję państwa usługowego, które buduje systemy IT po to, aby móc za ich pomocą świadczyć usługi dla obywateli, firm i organizacji społecznych.

Dzięki cyfrowym narzędziom Polacy mogą odzyskać miliony traconych godzin życia i pracy, a gospodarka dostać dodatkowy bodziec rozwojowy wynikający z otwarcia dostępu do ogromnej ilości danych. Demokratyczne państwo musi orientowane na realizację dobra wspólnego, niezależnie, czy projektuje nową autostradę, listę leków refundowanych, wysokość emerytur czy system informatyczny.

Autor był pierwszym dyrektorem Narodowego Archiwum Cyfrowego. Obecnie jest dyrektorem Centralnego Ośrodka Informatyki.