Projekt rozporządzenia, które daje podwyżki opłat za badanie rzeźnych zwierząt, jest już gotowy. Ma wejść w życie w przyszłym miesiącu. – Lekarzom weterynarii odebraliśmy część zadań. W zamian za obowiązki, jakie im zostają, warto dać lepsze pieniądze – argumentuje Marek Sawicki, minister rolnictwa.
Podwyżki dotyczą opłat za usługi wykonywane w godzinach wieczornych i nocnych, a także w sobotę i dni wolne od pracy. Wynagrodzenie ma być płacone za każdą badaną sztukę, a nie według stawki godzinowej, jak było dotychczas. W opinii stowarzyszenia Polskie Mięso taki zapis cofa Polskę o kilka lat, gdy obowiązywały takie regulacje, co prowadziło do nadużyć w Inspekcji Weterynaryjnej. Organizacja ocenia, że po zmianie prawa lekarze będą zarabiali dwukrotnie więcej.
– Konsekwencją tych niczym nieuzasadnionych podwyżek będzie obniżenie i tak już niskiej konkurencyjności polskiego mięsa na rynku wewnętrznym i międzynarodowym – uważa Witold Choiński, prezes Polskiego Mięsa. Według szacunków branży, przy obecnej marży na poziomie 1 proc. w zakładach ubojowych, wejście nowej regulacji skonsumuje tę marżę w całości. Podwyższenie opłat spowoduje zwiększenie kosztów działalności firm o 1 proc. Te obciążenia przedsiębiorcy będą musieli więc przerzucić na konsumentów. W tym przypadku ceny mięsa w sklepach mogą podskoczyć nawet o kilka procent.
6,6 proc. wyższe są średnio ceny wieprzowiny w Polsce od cen w Danii
– W mojej ocenie na rynku zmian cen nie będzie – zapewnia minister Sawicki.
Według prognoz Banku BGŻ mięso będzie w najbliższym roku i tak drożało. Podobnej opinii są inni ekonomiści. Na główny powód podwyżek wskazują wysoki koszt zakupu pasz wywołany wzrostem notowań zbóż na giełdach. Dodatkowo spada polska produkcja trzody.
Z badań Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że branża mięsna ma rentowność na poziomie 3,3 proc., co stanowi dobry wynik w porównaniu z poprzednimi latami. Ale polskie firmy coraz częściej importują mięso z zagranicy. Tańszą produkcję mają m.in. firmy duńskie.