Koncern Airbus złożył w Amerykańskim Urzędzie Patentowym wniosek dotyczący „ultraszybkiego samolotu i stosownych środków nawigacyjnych". Od czasu wycofania ostatniej maszyny Concorde w 2003 roku nie pojawił się samolot pasażerski dorównujący mu prędkością.
Superszybkie maszyny mogące zaskoczyć przeciwnika to marzenie wojskowych, ale biznesmenom z londyńskiego City też uśmiecha się podróż na Wall Street w Nowym Jorku i powrót jeszcze tego samego dnia.
Specjaliści od transportu lotniczego od ponad dekady zapowiadają, że superszybkie samoloty pasażerskie są coraz bliżej, ponieważ współczesna technologia jest na tyle zaawansowana, że budowa i eksploatacja takich maszyn nie powinna nastręczać większych trudności.
Ale maszyny takie wciąż nie istnieją. W 2012 roku eksperymentalny pojazd wzbił się z bazy wojskowej poza kołem podbiegunowym w Norwegii. Podczas supertajnej próby smukły, podobny do rakiety bezzałogowy samolot osiągnął wysokość 32 km, po czym zaczął opadać i stopniowo przyspieszać do prędkości osiem razy przekraczającej prędkość dźwięku – Mach 8, czyli ok. 9800 km/h.
Test tego pojazdu, nazwanego HIFiRE (Hypersonic International Flight Research Experimentation) został przeprowadzony w ramach programu realizowanego przez Defence Science and Technology Organization – australijskie Ministerstwo Obrony i amerykańskie Air Force Research Laboratory. Ale od tego czasu minęły już trzy lata i nie słychać o kontynuacji prac w ramach tego projektu.