Pomysłów na reformę gospodarki nieruchomościami jest wiele. Powstały cztery różne projekty ustaw dotyczące tej sprawy. Ich autorami jest: rząd, Senat, sejmowa komisja "Przyjazne państwo" oraz Ministerstwo Infrastruktury.
Dwa pierwsze dotyczą tej samej materii, a mianowicie zwrotu wywłaszczonych nieruchomości byłym właścicielom, użytkownikom wieczystym i ich spadkobiercom (projekt w tej sprawie przyjęła właśnie Rada Ministrów).
Umożliwia on (tak jak i senacka propozycja) ubieganie się o zwrot części wywłaszczonej nieruchomości, na której nie doszło do realizacji celu publicznego określonego w decyzji wywłaszczeniowej, np. nie została wybudowana droga, stadion czy też szkoła.
Rozwiązanie to wychodzi naprzeciw zaleceniom [b]Trybunału Konstytucyjnego z kwietnia 2008 r. (K 6/05)[/b]. Uznał on, że nie można ograniczać prawa do zwrotu wywłaszczonej nieruchomości jedynie do sytuacji, gdy cała nieruchomość nie została wykorzystana na cel publiczny określony w decyzji o wywłaszczeniu.
Nad trzecim projektem pracuje Ministerstwo Infrastruktury. Chce ono m.in. rozstrzygnąć raz na zawsze wątpliwości dotyczące ustalania wysokości bonifikat dla najemców wykupujących lokale czy też użytkowników wieczystych. Większość gmin ustala je w jednej uchwale. Tymczasem powstała sprzeczna z tą praktyką linia orzecznicza sądów administracyjnych. [b]Uważają one, że zgoda na udzielenie bonifikaty powinna być indywidualna, a więc za każdym razem trzeba rozstrzygać oddzielnie, czy bonifikata się należy i w jakiej wysokości.
Ministerstwo chce, by projekt sankcjonował obecną praktykę, że wystarczy jedna ogólna uchwała.[/b]
Proponuje też, [b]by w trybie bezprzetargowym najemcy i dzierżawcy mogli nabywać budynki użytkowe (oddane im w całości w dzierżawę lub w najem)[/b]. Chodzi przede wszystkim o pawilony handlowe. Na tej zmianie mają też skorzystać najemcy wykupujący wolno stojące garaże.
Sejmowa komisja "Przyjazne państwo" chce natomiast [b]uprościć zasady podziału działek[/b] (projekt jest po pierwszym czytaniu). Nie będą decydować o tym urzędnicy, ale sam właściciel. [b]Wydzielone działki muszą mieć tylko dostęp do drogi publicznej.[/b]
Podział nie musi być nawet zgodny z miejscowym planem ani z decyzją ustalającą warunki zabudowy. Zmiana ma przyspieszyć obrót nieruchomościami. Prawnicy ostrzegają jednak, że przyjęcie jej w takim kształcie doprowadzi do bałaganu przestrzennego.
W tej chwili projekt jest modyfikowany przez sejmową podkomisję. Prawdopodobnie jednak jego rozwiązania zostaną złagodzone.