Średnia stawka ofertowa za lokal w warszawskiej płycie to ok. 7 tys. zł za mkw. – wynika z analiz portalu Domy.pl.
Z kolei serwis Szybko.pl podaje, że przeciętna stawka za mkw. wielkopłytowego mieszkania na Śródmieściu to 9,4 tys. zł, podczas gdy mkw. najtańszego lokalu kosztuje w tej dzielnicy 7,3 tys. zł. Na Mokotowie jest to odpowiednio 8,2 i 7,2 tys. zł, na Ochocie – 8,1 i 7,2 tys. zł, a na Żoliborzu – 8,4 i 7,2 tys. zł.
Oferty sprzed lat
W agencji Krupa Nieruchomości znajdziemy np. 25-metrowy lokal na dziesiątym piętrze wielkopłytowego bloku przy ul. Afrykańskiej na Saskiej Kępie, którego mkw. kosztuje 9,2 tys. zł. Cena ofertowa 36-metrowego dwupokojowego mieszkania przy ul. Rzymowskiego na Mokotowie to 9 tys. zł za mkw., a 27-metrowej kawalerki przy ul. Grzybowskiej na Śródmieściu – 11 tys. zł. Z kolei za mkw.
7 tysięcy zł średnia cena 1 mkw. mieszkań w wielkiej płycie w Warszawie. Ceny najdroższych lokali dochodzą do 12 tys. zł za 1 mkw.
8-metrowego lokaliku przy ul. Staffa na Bielanach właściciel chciałby dostać 10 tys. zł.
– Nie ma więc jednej dzielnicy, w której ceny ofertowe byłyby z uzasadnionych powodów tak wysokie – ocenia pośrednik Cezary Szubielski, dyrektor biura Krupa Nieruchomości na Targówku. – W większości to efekt postawy roszczeniowej sprzedających. Czasem spotykamy klientów, którzy chcą sprzedać 40-metrowe, dwupokojowe mieszkania w złej lokalizacji, by kupić 60-metrowe, trzypokojowe w lepszym miejscu – mówi Cezary Szubielski. Według niego tacy klienci są po lekturze internetowych ogłoszeń, w większości nieaktualnych. – Oferty potrafią leżeć w bazie i kilka lat – zauważa Cezary Szubielski. – Od trzech lat ceny mieszkań spadają. Jeśli więc ktoś zaczął ogłaszać mieszkanie cztery lata temu i nie zmienia ceny, możemy założyć, że jego oczekiwania będą wygórowane – dodaje.
Marcin Drogomirecki, analityk z portalu Domy.pl, podaje, że najwyższe ceny ofertowe mieszkań w blokach z wielkiej płyty dochodzą do 12 tys. zł. Są też oferty lokali po 10 tys. zł za mkw. – Takich ofert jest jednak zaledwie kilkadziesiąt. Pochodzą z różnych dzielnic – Mokotowa, Śródmieścia, Ochoty, ale też z Bemowa i Bielan – potwierdza Marcin Drogomirecki. – Takie lokale albo zostały wystawione wiele miesięcy temu, albo sprzedający ustalił cenę w oderwaniu od rzeczywistości. O ile w czasach nieruchomościowej prosperity ceny mieszkań w wielkiej płycie dochodziły do 10 tys. zł za mkw., o tyle dziś takie stawki, nawet za najmniejsze mieszkania w bardzo dobrych lokalizacjach, są nieosiągalne – podkreśla analityk.
Marta Kosińska, analityk z serwisu Szybko.pl, szacuje, że ponad 50 proc. ofert wielkopłytowych lokali, których cena wywoławcza przekracza 10 tys. zł, pochodzi ze Śródmieścia.
Nie mają konkurencji
Cezary Szubielski zwraca zaś uwagę, że standardowo najdroższy jest mkw. małego mieszkania. – Czasem lokalizacja jest oczywiście na tyle specyficzna, że wysoka cena jest uzasadniona. Tak jest choćby na Śródmieściu, gdzie trudno o tani lokal. W innych dzielnicach wysokie ceny są całkowicie nieuzasadnione – ocenia pośrednik.
Zdaniem Marcina Drogomireckiego dziś trudno o klienta, który wyłożyłby 10 tys. zł na mkw. jakiegokolwiek mieszkania, nie mówiąc o wielkopłytowym. – Jeśli już dochodzi do transakcji w takich cenach, to dotyczą one mieszkań w kamienicach i nowoczesnych apartamentowcach – mówi analityk z portalu Domy.pl.
Także Marta Kosińska uważa, że choć jest wielu chętnych na lokale w wielkiej płycie, to popyt nie dotyczy ofert powyżej średniej w danym mieście. – Kupujący szukają możliwie tanich lokali – tłumaczy Marta Kosińska.
Według Cezarego Szubielskiego wpływ na ceny wielkopłytowych mieszkań mają stawki na rynku pierwotnym. – Zdarza się, że właściciel lokalu w bloku z wielkiej płyty ustala jego cenę na podstawie stawek za nowe apartamenty na sąsiednich osiedlach – zauważa dyrektor z Krupa Nieruchomości. – I tak np. na Bemowie mieszkania w wielkiej płycie oferowane są często w cenie ponad 8 tys. zł za mkw. Tymczasem w tej samej dzielnicy w nowych budynkach z garażami podziemnymi, tarasami i ochroną mkw. kosztuje mniej niż 7 tys. zł – dodaje.
Także pośredniczka Magdalena Le Bihan z agencji Azur Polska ocenia, że reklamowane przez deweloperów ceny ofertowe są pewnym punktem odniesienia dla kupujących. – Trudno więc rozsądnie myśleć o sprzedaży większości mieszkań w wielkiej płycie czy szerzej – w budynkach z lat 60. i 70. w cenach odpowiadających mieszkaniom w bardzo dobrych apartamentowcach – przyznaje Magdalena Le Bihan. Zastrzega jednak, że są wyjątki. – Mieszkania z lat 60. i 70. na Starym Mokotowie i w Śródmieściu mają zwykle znacznie lepszy rozkład niż większość dziś budowanych lokali – tłumaczy pośredniczka z Azur Polska. – Na przykład 40-metrowe mieszkania na Powiślu składają się z dwóch ustawnych pokoi, oddzielnej kuchni i łazienki. W nowych projektach trudno o lokale o podobnej funkcjonalności – podkreśla pośredniczka.
Jej zdaniem ceny mkw. mieszkań w dobrze utrzymanych budynkach lat 60. i 70., z pięknym widokiem, w dobrej lokalizacji, mogą dochodzić do 9 tys. zł. 40-metrowe lokum kosztuje więc 360 tys. zł.
– Za podobną kwotę raczej nie znajdziemy lokalu na sąsiednim nowym osiedlu – mówi Magdalena Le Bihan. Zauważa też, że część budynków z lat 60. i 70. właściwie nie ma konkurencji.
Ile za mieszkanie w wielkiej płycie
źródło: Krupa Nieruchomości, Szybko.pl, Domy.pl