Operat szacunkowy: Wycenę rzeczoznawcy trudno podważyć

Właściciel nieruchomości, który chce w sporze sądowym przedstawić swój operat szacunkowy, musi wskazać wady tego sporządzonego wcześniej przez urząd.

Aktualizacja: 01.06.2016 19:35 Publikacja: 01.06.2016 18:06

Operat szacunkowy: Wycenę rzeczoznawcy trudno podważyć

Foto: www.sxc.hu

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że burmistrz Choroszczy prawidłowo ustalił opłatę adiacencką przy podziale nieruchomości.

Do małżeństwa Wiszowatych należały 2 hektary ziemi. Postanowili podzielić je na osiem działek i podarować dzieciom. Burmistrz Choroszczy naliczył opłatę adiacencką z tytułu wzrostu wartości tej nieruchomości, ale obciążył nią tylko Teresę Wiszowaty. W tym czasie bowiem jej mąż zmarł.

Opłata adiacencka wynosiła 25 proc. różnicy wartości nieruchomości (tj. sprzed podziału i po podziale). W tym konkretnym wypadku burmistrz ustalił ją w kwocie 15 tys. zł. Według niego nieruchomość wcześniej była nieforemna i trudna do zabudowy, a po podziale zyskała bardzo na wartości. Doszło bowiem do wydzielenia prostokątnych działek łatwych do zabudowy.

Teresa Wiszowaty odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku. Tłumaczyła, że na skutek podział tej nieruchomości nie odniosła żadnej korzyści. Działki powstałe po podziale przekazała bowiem dzieciom, by pobudowały swoje domy.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało jednak w mocy decyzję burmistrza w sprawie opłaty adiacenckiej. Uznało, że wartość nieruchomości po podziale wzrosła. Wynika to ze sporządzonego specjalnie dla niej operatu szacunkowego. Operat został sporządzony w oparciu o bazę cen rynkowych przy zastosowaniu podejścia porównawczego. Był więc rzetelny i obiektywny.

W tej sytuacji Teresa Wiszowaty odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. W skardze podniosła, że podział nieruchomości nie powoduje automatycznie wzrostu jej wartości. Naliczenie opłaty adiacenckiej nie jest obligatoryjne. Obowiązek taki powstaje, dopiero gdy właściciel odnosi korzyść majątkową z tytułu podziału nieruchomości. W jej wypadku korzyści nie było. Burmistrz powinien więc odstąpić od wymierzenia tej należności.

Skarżąca zakwestionowała też rzetelność operatu. Rzeczoznawca nie wziął bowiem pod uwagę tego, że część działek utraciła dostęp do drogi publicznej, oraz faktu, że musi zapłacić całą opłatę, choć o podział występowała razem z nieżyjącym mężem.

Niestety, WSA nie podzielił jej opinii i oddalił skargę. Uznał, że jest jedyną spadkobierczynią nieżyjącego męża. Wynika to z aktu poświadczenia dziedziczenia. Ma więc obowiązek wnieść całą opłatę. Sąd nie dopatrzył się także nieprawidłowości w sporządzonym operacie. Rzeczoznawca ocenił wartość nieruchomości przed podziałem i po podziale. Pod uwagę brał ceny nieruchomości obowiązujące przez kilka lat na terenie gminy Choroszcz. Poza tym rzeczoznawca ocenił, że podział jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a oznacza to, że działki mają dostęp do drogi publicznej.

Teresa Wiszowaty nie poddała się i wniosła skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tym razem zarzuciła, że ograny nie powiadomiły jej, że mogła na użytek tej sprawy przygotować kontroperat. Ale NSA oddalił skargę. Jego zdaniem nie można przygotować operatu tak sobie. Osoba, która chce to zrobić, musi wykazać wcześniej, jakie wady zawiera wycena rzeczoznawcy, którego ustalenia kwestionuje. Teresa Wiszowaty tego nie zrobiła. Dlatego nie może zlecić przygotowania kontroperatu. Sąd kasacyjny uznał także, że ustalenia WSA są prawidłowe.

Sygn. akt: I OSK 2002/14

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że burmistrz Choroszczy prawidłowo ustalił opłatę adiacencką przy podziale nieruchomości.

Do małżeństwa Wiszowatych należały 2 hektary ziemi. Postanowili podzielić je na osiem działek i podarować dzieciom. Burmistrz Choroszczy naliczył opłatę adiacencką z tytułu wzrostu wartości tej nieruchomości, ale obciążył nią tylko Teresę Wiszowaty. W tym czasie bowiem jej mąż zmarł.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego