W Sejmie trwają prace nad prezydenckim projektem ustawy o asystencji osobistej, pod którego adresem podczas ostatniego posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. osób niepełnosprawnych padło wiele krytycznych uwag. A wśród nich zarzut, że sami zainteresowani nie będą mogli wybierać asystentów. Ich obawy są słuszne?
Niestety, nie wiem, skąd się wzięły. W przygotowanym przez nas projekcie ustawy znalazła się gwarancja wyboru między co najmniej dwoma asystentami przedstawionymi przez usługodawcę, czyli w praktyce zobowiązany do tego powiat lub – na jego zlecenie – np. urząd gminy, centrum usług społecznych czy organizację pozarządową. A jednym z nich może być osoba preferowana, wskazana przez osobę z niepełnosprawnością lub ta, z której usług korzystała ona do tej pory, np. podczas trwania programu gminnego.