Co mówi przepis

Art 11 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny,

Dz. U. z dnia 31 marca 2000 r. Nr 22, poz. 271 z późn. zm.

Umowa nie może nakładać na konsumenta obowiązku zapłaty ceny lub wynagrodzenia przed otrzymaniem świadczenia

.

Interpretując ten przepis literalnie, należałoby dojść do wniosku, że w ogóle nie wolno przyjmować zapłaty za towar przed jego wydaniem. Innymi słowy, zakazane jest płacenie kartą czy przelewem.

Czytając przepis w ten sposób, praktycznie cofnęlibyśmy handel internetowy do epoki sprzed kilkunastu lat. Większość konsumentów korzysta z bankowości internetowej, płatności kartą czy też specjalnych usług do płacenia w Internecie (np. PayU).

Trudno byłoby wymagać, aby przedsiębiorcy wysyłali towar jedynie za pobraniem. Dlatego też art. 11 ust. 1 wspomnianej ustawy jest interpretowany w sposób bardziej dostosowany do dzisiejszych realiów.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów należy stosować wykładnię celowościową. Cel tego przepisu był taki, by przedsiębiorcy nie zmuszali klientów do płacenia przed przekazaniem towaru klientom.

Jeśli jednak osoba handlująca w Internecie umożliwia kilka opcji, w tym również wysłanie zakupów za pobraniem, to nie łamie prawa. Bez wątpienia natomiast za niezgodną z przepisami należy uznać sprzedaż wyłącznie z opcją przedpłaty. Wówczas bowiem konsument nie ma żadnej możliwości wyboru.

Nawet ta liberalna wykładnia pokazuje, że przepis ten zupełnie nie przystaje do dzisiejszych realiów. Dlatego trudno się dziwić, że jest powszechnie ignorowany. Niemniej sprzedawca chcący działać zgodnie z prawem powinien umożliwiać także płatność po otrzymaniu towaru.

Przykład

Sklep internetowy akceptuje płatności kartami płatniczymi i kredytowymi, przelewy oraz umożliwia pobieranie opłaty przez listonosza lub kuriera po dostarczeniu towaru.

Działa więc zgodnie z prawem, gdyż nie zmusza klientów do dokonywania przedpłat. To konsument ostatecznie decyduje, jaką formę płatności wybiera.

Co mówi przepis

Art. 7 ust. 3 uonpk

(...) Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.

Jak widać, wspomniany przepis zakłada możliwość dokonywania przedpłat, czyli płacenia przed otrzymaniem towaru. To dodatkowy argument za tym, że sklep może umożliwiać płatności kartą czy przelewem.

Musi jednak pamiętać, że jeśli klient zdecyduje się zwrócić towar, to poza oddaniem mu zapłaty będzie także zobowiązany doliczyć do niej odsetki ustawowe. Od 2008 r. wynoszą one w Polsce 13 proc. w skali roku.

Czy należą się odsetki od sprzedawcy zwlekającego ze zwrotem pieniędzy

– Okazało się, że kupiony w sklepie internetowym telewizor nie pasuje do pokoju. Zwróciłem go, a sprzedawca przelał mi pieniądze (ok. 5 tys. zł). Zanim to zrobił, leżały u niego na koncie 20 dni. Czy w tej sytuacji nie należą mi się odsetki? Jeśli tak, to jakie?

Jeśli klient zapłacił przed otrzymaniem towaru, to należą mu się odsetki ustawowe. Mówi o tym wprost art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

Czytelnik nie pisze dokładnie, kiedy wpłacił pieniądze za telewizor. Zakładając jednak, że była to przedpłata w wysokości 5 tys. zł i od chwili otrzymania tej kwoty przez przedsiębiorcę do oddania minęło 20 dni, to odsetki wyniosą 35,61 zł (zgodnie z wzorem: 5000 zł x 20 dni x 13 proc.: 365 dni).

Przepisy po raz kolejny nie grzeszą precyzyjnością. Nie wiadomo, co znaczy „od daty dokonania przedpłaty”. Przekładając to na instrumenty finansowe, takie jak płatności kartą czy przelewem, należałoby uznać, że decydująca jest data, w jakiej zapłata znajduje się w dyspozycji sprzedawcy.

Najczęściej będzie chodzić o zaksięgowanie odpowiedniej kwoty na jego koncie. Od tego momentu rozpoczyna się naliczanie odsetek do czasu zwrotu pieniędzy. Przy czym datą końcową będzie dokonanie przelewu, a nie dzień, kiedy pieniądze realnie trafią do klienta.

Przepis nakazujący doliczanie odsetek do zwracanej zapłaty jest coraz częściej krytykowany. Powód jest prosty. Przy odrobinie złej woli ze strony klienta może być wykorzystywany jako dużo lepszy niż lokata bankowa sposób na pomnożenie kapitału.

Przykład

Klient kupuje przez Internet jacht dalekomorski wart 10 mln zł. Przelewa pieniądze. W umowie jest zaznaczone, że jacht zostanie dostarczony po upływie roku. Podczas odbioru klient rozmyśla się i odstępuje od umowy (do czego ma pełne prawo).

Sprzedawca musi mu zwrócić pieniądze wraz z odsetkami, co oznacza, że nie tylko nie sprzedał jachtu, ale musi jeszcze dopłacić do tej transakcji 1,3 mln zł.

Co mówi przepis

Art. 14 uonpk

Konsument może żądać unieważnienia, na koszt przedsiębiorcy, zapłaty dokonanej kartą płatniczą w razie niewłaściwego wykorzystania tej karty w wykonaniu umowy zawartej na odległość. Nie uchyla to obowiązku naprawienia konsumentowi poniesionej przez niego szkody.

Ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny daje klientom e-sklepów płacącym kartami płatniczymi dodatkową ochronę.

Pozwala bowiem żądać unieważnienia zapłaty w razie „niewłaściwego wykorzystania tej karty”. Jak rozumieć to sformułowanie? Chodzi o każdy wydatek, z którym klient się nie godził, zawierając umowę.

Przykład

Klient zrobił zakupy w e-sklepie. Na końcowym zestawieniu ceny widniała kwota 350 zł. Zapłacił kartą.

Tymczasem okazało się, że z karty pobrano 600 zł, gdyż jeden z zamówionych produktów z powodu błędu w systemie e-sklepu został policzony trzykrotnie (mimo że klient otrzymał tylko jedną sztukę).

W tej sytuacji może się domagać unieważnienia zapłaty w części wykraczającej poza kwotę, którą powinien zapłacić.

Do kogo konsument powinien wystosować swe żądanie? Do banku, który jest wystawcą karty. Oczywiście nie oznacza to, że bank musi zareagować na każde takie żądanie. Jeśli jednak jest ono w wystarczający sposób uprawdopodobnione, to musi doprowadzić do powrotu pieniędzy na konto.

Jakich argumentów powinien użyć klient? Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli np. z rachunku wprost wynika inna kwota niż ta, która została pobrana przy płatności kartą, to bank powinien uwzględnić taki dowód i bezzwłocznie unieważnić transakcję.

Warto tu zwrócić uwagę, że przepis, o którym mowa, jest niezależny od regulacji dotyczących elektronicznych instrumentów płatniczych. To zupełnie oddzielne uprawnienie.

Bank, który otrzyma żądanie unieważnienia zapłaty wraz ze wskazaniem faktów, które za tym przemawiają, musi doprowadzić do zwrotu spornej kwoty. Ewentualne koszty z tym związane obciążają sprzedawcę. To do niego bank musi wówczas kierować roszczenia związane chociażby z kosztami zwrotu.

Jeśli konsument doznał szkody z powodu bezpodstawnego obciążenia jego karty nienależną zapłatą, może się domagać jej naprawienia na podstawie przepisów ogólnych (kodeks cywilny).

Czytaj więcej w rozdziale

»

Prawa kupujących w sklepach internetowych:

 

Spis treści całego poradnika