Cały świat obejrzał jego występ podczas otwarcia igrzysk w Paryżu, a dla Polaków Jakub Józef Orliński stał się największym mistrzem tej olimpiady, zwłaszcza że w rywalizacji czysto sportowej bohaterów nie mieliśmy zbyt wielu.
Szum wokół Jakuba Józefa Orlińskiego zbiegł się z wyznaczoną na koniec września światową premierą nowej płyty „#LetsBaRock” i związaną z nią trasą koncertową. Ta zbieżność jest darem, o którym artyści mogą tylko marzyć. Tym bardziej że album może stać się atrakcyjny dla tych, którzy o istnieniu Orlińskiego i o tym, że mężczyźni mogą śpiewać kontratenorem, dowiedzieli się dopiero przy okazji paryskich igrzysk.
„#LetsBaRock”, siódma solowa płyta Jakuba Józefa Orlińskiego
Popularność zdobył już wcześniej, bo współczesna kultura masowa zainteresowała się artystami o wysublimowanych głosach kontratenorowych, którzy z reguły są młodzi, atrakcyjni, dalecy od stereotypowego obrazu śpiewaka operowego. Kontratenor utożsamia dziś idealnego kochanka, chętnie eksponującego swoje ciało i atrakcyjnego dla obu płci.
Orliński doskonale wpasowuje się w ten wizerunek, a ponadto jest żywiołowy i naturalny. Uważa, że w muzyce barokowej jest wiele miejsca na kreatywność, na improwizację, zaskoczenie odbiorcy i ekscytację, zatem występy Orlińskiego cieszą się ogromnym powodzeniem.
Czytaj więcej
Miesiąc po sierpniowym koncercie na Męskim Graniu, na którym Jakub Józef Orliński zaprezentował utwory z płyty „#LetsBaRock”, odbyła się jej świato...
O jego pozycji świadczy też fakt, że dla Warner Classics nagrał już sześć solowych płyt. Nie wybiera przy tym operowych hitów, na jego albumach są utwory spoczywające w zapomnieniu w bibliotekach przez 300 lat lub równie obce dla świata pieśni kompozytorów polskich.
Swoją siódmą solową płytą Orliński postanowił pójść dalej i w innym kierunku. Album „#LetsBaRock” stworzył z Aleksandrem Dębiczem, pianistą, który pozostaje wierny muzyce klasycznej, ale Bacha potrafi łączyć z elementami hip-hopu, a przede wszystkim traktuje ją jako punkt wyjścia do autorskich improwizacji.
Mylący tytuł „#LetsBaRock”
Spotkali się wcześniej przy okazji nagrywanej w czasach pandemii płyty pianisty „Adela”, obecny album to efekt znacznie poważniejszych wspólnych działań. Tytuł „#LetsBaRock” jest jednak mylący. Dominuje tu barok, rocka jest niewiele.
Jakub Józef Orliński śpiewa z towarzyszeniem tria typowo jazzowego. Oprócz Aleksandra Dębicza grającego na różnych fortepianach jest perkusista Marcin Ułanowski i basista Wojciech Gumiński. Jeśli zatem ktoś chciałby koniecznie tę płytę zaklasyfikować gatunkowo, to najbliżej jest jej do smooth jazzu, choć oczywiście ma indywidualny charakter.
Barokowe arie zostały tu potraktowane jako temat do improwizacji Aleksandra Dębicza. A że to świetny pianista, wiernyklasycznym harmoniom, słucha się tej nastrojowej muzyki z przyjemnością.
Czytaj więcej
Na jubileusz 15-lecia Męskie Granie po raz pierwszy zakończy się w Warszawie na Lotnisku Bemowo (23 i 24 sierpnia). Atrakcją będzie „Spacer po Wars...
Jest to jednak bardzo wygładzona muzyka barokowa o jednorodnym, lirycznym charakterze. Warto dostrzec, że najczęściej sięgnięto do XVII-wiecznego Brytyjczyka Henry’ego Purcella, który zajmuje miejsce wyjątkowe w historii. Tworzył muzykę odmienną od innych kompozytorów epoki – prostą i bez kunsztownych ozdobników.
A przecież barok to był czas nie tylko uczuciowych westchnień i łkań. Opery tej epoki pełne są gwałtownych napięć, ekspresyjnych porywów i muzycznej dynamiki. Tymczasem bardzo mało jest na płycie największego mistrza opery barokowej Händla, a jeśli to w wydaniu lirycznym (piękna serenada z opery „Amadigi di Gaula” tu zakończona nieoczekiwanym pomysłem Aleksandra Dębicza). Podobnie jest z Vivaldim, na płycie jest tylko aria „Vedró con mio diletto”, choć ten wybór jest oczywisty z innych powodów.
Jakub Józef Orliński i aria w koszulce i szortach
To ona przyniosła gigantyczne zainteresowanie Polakiem, gdy w porannej rozmowie z francuskim radiem na festiwalu w Aix-en-Provence zaśpiewał ją w letniej koszulce i w szortach, nie wiedząc, że czyni to w trakcie rozmowy nie tylko audio, ale i wideo. Ten jego popis ma dziś 11 mln odsłon na YouTubie.
Czytaj więcej
Bohater otwarcia igrzysk w Paryżu Jakub Józef Orliński otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kultury Gloria Artis” przyznany mu przez minister kultury Ha...
Trudno natomiast arie z „#LetsBaRock” traktować jako podkład do popisów breakdance’owych Jakuba Józefa Orlińskiego. A stały się one obowiązkową częścią jego koncertów, a nawet spektakli, czego przykładem głośna, ubiegłoroczna inscenizacja „Semele” Händla w Monachium. Jedyną szansę ku temu daje tym razem żywiołowa „Toccata” skomponowana przez Aleksandra Dębicza.
Breakdance tak zrósł się z Orlińskim, że gdy z powodu niedyspozycji odwołał on niedawno koncert na festiwalu barokowym w Bayreuth, zastępujący go słynny brazylijski sopranista Bruno de Sá przeprosił publiczność, że breakdance to rzecz mu całkowicie obca. Ale w zamian zatańczył zachwyconym widzom sambę.
W dzisiejszym muzycznym świecie wizja staje się nie mniej ważna od fonii.
#LetsBarock CD, Erato/Warner Classics 2024