Robert Iger wrócił na stanowisko prezesa The Walt Disney Company w 2022 r. Choć od początku wiadomo było, że nie zostanie w zarządzie na zawsze, a jego rolą miała być odbudowa wyników grupy, szczególnie w segmencie streamingu wideo, to jego odejście jest dziś szeroko komentowane. Był dla korporacji cenny.
Josh d'Amaro zamiast Roberta Igera
Od kilku dni media w Stanach Zjednoczonych spekulowały, że Iger zdecydował się opuścić fotel prezesa przed wygaśnięciem umowy (31 grudnia 2026 r.). Agencja Bloomberg podawała, że jego następcą ma zostać jeden z kluczowych menedżerów – Josh d’Amaro.
Czytaj więcej
Powstanie jeden serwis internetowy łączy sportowe kanały linearne i platformę streamingową. Na ra...
We wtorek wieczorem te doniesienia potwierdziły się, a w środę Wall Street żyła nadchodzącą zmianą. Akcje Disneya należały do najgorętszych papierów. Początkowo od poniedziałku, gdy grupa pokazała ostatnie wyniki finansowe i pojawiły się pierwsze plotki o odejściu Igera, notowania spadały. Ale w środę po tym, jak rynek poznał szczegóły zmiany, kurs zyskiwał ponad 3 proc. do ponad 107 dol. za walor, a kapitalizacja sięgała znowu 191 mld dol.
54-letni Josh d’Amaro kierował do tej pory segmentem obejmującym parki rozrywki i kurorty z prawie 60 hotelami w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji. Część analityków komentuje, że to znak, iż Disney to tak naprawdę firma turystyczna. Potwierdzeniem tego mają być ostatnie wyniki finansowe.