Reklama

Koniec z bikini na X? Musk blokuje Groka, ale Polska wciąż czeka

Platforma X ogłosiła wprowadzenie blokady na generowanie przez sztuczną inteligencję Grok obrazów przedstawiających prawdziwe osoby w skąpych strojach. To odpowiedź na globalną falę krytyki związaną z tworzeniem deepfake’ów.

Publikacja: 15.01.2026 16:05

Billboard wzywający premiera do przeciwstawienia się Elonowi Muskowi i zakazania X i Groka

Billboard wzywający premiera do przeciwstawienia się Elonowi Muskowi i zakazania X i Groka

Foto: REUTERS/Maja Smiejkowska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego platforma X wprowadza blokadę na generowanie obrazów przez AI?
  • Jakie były globalne reakcje na nową funkcjonalność Groka?
  • Co oznacza weto prezydenta Polski dla unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA)?

Należący do Elona Muska serwis społecznościowy poinformował o wdrożeniu kluczowej aktualizacji bezpieczeństwa dla swojego flagowego modelu sztucznej inteligencji – Groka. Zgodnie z oficjalnym komunikatem, narzędzie otrzymało zakaz „rozbierania” osób na zdjęciach. W ostatnich tygodniach „moda” na publikacje fotografii prawdziwych osób przerobionych przez AI, tak by nosiły skąpy strój bikini, zalała platformę X. Jednak, jak sprawdziliśmy, w Polsce wciąż istnieje możliwość wygenerowania roznegliżowanych obrazów, a data wejścia zakazu w życie nad Wisłą pozostaje nieznana.

Globalne oburzenie przynosi efekt

Blokada na X ma obowiązywać wszystkich użytkowników, włącznie z płatnymi subskrybentami, którzy do tej pory cieszyli się większą swobodą w korzystaniu z zasobów AI. Decyzja ta jest bezpośrednim skutkiem wydarzeń z początku roku, kiedy to Grok stał się narzędziem masowo wykorzystywanym do tworzenia nieautoryzowanych deepfake’ów o charakterze erotycznym. Ofiarami „rozbierania” padali nie tylko celebryci, aktorzy czy sportowcy, ale również politycy, a nawet zwykli użytkownicy – w najdrastyczniejszych przypadkach nawet dzieci.

To pokazuje, że zaimplementowana na X sztuczna inteligencja nie jest tym, czym miała być – Grok, według zapowiedzi Elona Muska, miał być asystentem „maksymalnie poszukującym prawdy”. A w ciągu zaledwie kilku dni stał się symbolem rozczarowania, jakie wiąże się z AI. Mechanizm był trywialnie prosty i niebezpiecznie dostępny: użytkownicy mogli aktywować bota bezpośrednio pod postami innych osób, wpisując komendę, która uruchamiała proces edycji zdjęcia. Całość działa się publicznie, na oczach milionów obserwujących.

Czytaj więcej

Chatbot Muska wywołał globalny alarm. Indonezja reaguje jako pierwsza
Reklama
Reklama

Skala nadużyć była tak ogromna, że wywołała reakcję łańcuchową na całym świecie – dwa państwa Azji Południowo-Wschodniej zdecydowały się na zablokowanie dostępu do narzędzia w ciągu jednego tygodnia, a Wielka Brytania zagroziła całkowitym zakazem dla platformy Muska. W Polsce symbolem tego kryzysu stały się krążące po sieci wygenerowane przez AI obrazy przedstawiające prezydenta w bikini. Reakcja polskiego rządu była natychmiastowa – wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski nie przebierał w słowach, obarczając Elona Muska bezpośrednią odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację. W swoim wpisie z 2 stycznia Gawkowski ocenił działania platformy jako przejaw „niekontrolowanej sztucznej inteligencji”.

„Grok obraża, promuje treści seksualne i narusza godność” – grzmiał minister, podkreślając, że państwo nie wyraża zgody na bezkarne łamanie prawa i tworzenie nielegalnych treści.

Płatna bariera i weto prezydenta

Platforma X broni się, wprowadzając zmiany w modelu biznesowym. Od teraz edycja i tworzenie obrazów mają być dostępne wyłącznie za dodatkową opłatą. Według włodarzy serwisu, konieczność płacenia ma „zwiększyć odpowiedzialność użytkowników”. Firma zapowiedziała również, że konta generujące materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci będą nie tylko blokowane, ale i zgłaszane organom ścigania.

Czytaj więcej

„Armia lewicowych aktywistów”. Elon Musk z Grokipedią rzuca wyzwanie Wikipedii

Co ciekawe, w sytuacji gdy dawny Twitter wymyka się spod kontroli, a ofiarą Groka pada nawet polski prezydent, Karol Nawrocki decyduje się na zaskakujący ruch i wetuje ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych (DSA – Digital Services Act). Przepisy te miały na celu uregulowanie m.in. kwestii moderacji nielegalnych treści i dezinformacji. Nie dziwi, że decyzja Nawrockiego szybko spotkała się z entuzjazmem właściciela platformy X. Elon Musk skomentował weto na swoim portalu krótkim, ale wymownym wpisem: „Bravo”, dołączając do niego emotikonę polskiej flagi oraz sugestię, że „potrzebujemy więcej krajów, jak Polska”. Wpis ten pojawił się w odpowiedzi na post Erica Daugherty’ego, amerykańskiego dziennikarza powiązanego z prawicowymi mediami, który nagłośnił decyzję Nawrockiego za oceanem i zamieścił właśnie takie sformułowanie.

Reklama
Reklama

Karol Nawrocki argumentował swoje weto obawą przed cenzurą. – Nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę – tłumaczył prezydent, wskazując na „złe wrzutki legislacyjne”.

Czytaj więcej

„Potrzebujemy więcej krajów jak Polska". Elon Musk komentuje weto prezydenta

Spięcie wicepremiera i ambasadora USA

Co ciekawe, głos w tej debacie zdecydował się zabrać ambasador USA Tom Rose, który też nie omieszkał pochwalić prezydenta Nawrockiego za weto, wskazując, że „Polska rozumie, iż konkurencyjność równa się przetrwaniu”. Co więcej, w swoim wpisie na X wskazał wprost, że ustawa, którą chciał przyjąć polski parlament jest „antyamerykańska”.

„Ustawa DSA osłabiłaby Polskę na wiele sposobów. Zdławiłaby innowacyjność, ograniczyłaby osiągnięcia, stworzyła ogromne bariery dla nowych podmiotów wchodzących na rynek i praktycznie uniemożliwiłaby polskim firmom skalowanie – pozbawiłaby polską innowacyjność kapitału, a na jej miejsce wcieliła brukselskich biurokratów, prawników i audytorów (…). System, który karze za skalę, zapewnia zależność, a nie suwerenność” – napisał.

Na jego słowa zareagował momentalnie wicepremier Gawkowski. „Myli się Pan, Panie Ambasadorze! Szacunek dla partnerstwa PL–US musi zaczynać się od faktów. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie ma nic wspólnego z hamowaniem innowacji czy karaniem Ameryki” – wskazał w odpowiedzi na wpis Rose’a.

Reklama
Reklama

Podkreślał przy tym, że implementacja DSA to ochrona polskich obywateli przed cyfrowymi patologiami: nielegalnymi treściami, oszustwami, hejtem wobec dzieci, a przy tym „ani jeden jej zapis nie blokował inwestycji, rozwoju ani ekspansji firm w Polsce – bez względu na kraj ich pochodzenia”. „Wolność bez odpowiedzialności to nie suwerenność, to bezsilność. A silne państwo chroni swoje społeczeństwo, nie rezygnuje z tej ochrony w imię interesów korporacji. Nawet tych pochodzących z kraju naszego najważniejszego sojusznika” – zaznaczył minister cyfryzacji w swoim poście.

Media
Starcie gigantów. Netflix składa gotówkową ofertę na Warner Bros
Media
Paramount idzie do sądu. Pozywa Warner Bros. o szczegóły umowy z Netfliksem
Media
Warner Bros. Discovery odrzuca nową ofertę Paramount. Co dalej z właścicielem TVN?
Media
Elon Musk oferuje Wenezuelczykom darmowy internet po pojmaniu Nicolása Maduro
Media
Imperium rodziny Solorz-Żak przed nowym otwarciem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama