Wyniki badań, jakie przeprowadziło centrum Pew Internet & American Life Project, wykazują, że za treści w sieci zapłaciło już 65 proc. amerykańskich internautów.
Pozytywnie ocenia to Paul Verna, starszy analityk eMarketera, który przytacza te badania: – To stawia płatne treści w sieci na jednym poziomie z zakupami materialnych dóbr w sieci oraz usług turystycznych – obie te kategorie także są już opłacane przez ok. dwie trzecie amerykańskich Internautów – mówi Verna. – To generalnie dobry wskaźnik dla całej branży, pozostawiający jednak właścicieli treści zamieszczanych w sieci z tym samym problemem, z jakim borykają się od lat: jak przekonać do płacenia w Internecie więcej ludzi – dodaje.
[srodtytul]Muzyka i software[/srodtytul]
Dane uzyskane od 755 internautów w USA (próba reprezentatywna) nie są tak zachwycające, jeśli weźmie się pod uwagę, że obejmują właściwie wszystkie kategorie płatności za wirtualne dobra w Internecie.
Najwięcej Amerykanów – 33 proc. – płaci w sieci za muzykę i oprogramowanie (software). 22 proc. przelewa w sieci pieniądze za zakup aplikacji, które umożliwiają np. skorzystanie z zasobów sieci na smartfonach czy tabletach. Niecała jedna piąta z nich zapłaciła już co najmniej raz za zagranie w grę w sieci, a 18 proc. – za dostęp do najnowszych informacji.
Co więcej, kolejne 11 proc. maniaków Internetu już płaci za tzw. treści premium (czyli np. hasłowane płatne serwisy specjalistyczne). Amerykański internauta wydaje w sieci na takie dobra miesięcznie ok. 10 dolarów, przy czym najwyższy odsetek (23 proc.) korzysta z płatnych subskrypcji – mniej popularny jest model pojedynczej płatności za ściągnięte treści czy streaming (czyli np. odpłatne oglądanie programu czy filmu z serwera nadawcy).
[srodtytul]Trudno zmusić do płacenia za newsy[/srodtytul]
Zdaniem polskiej branży internetowej zmuszenie internautów do płacenia za ogólnoinformacyjne treści w Internecie jest praktycznie niemożliwe.
– Nierealne jest, żeby ludzie zaczęli płacić za dostęp do najnowszych informacji o ogólnym charakterze. Za inne usługi wnoszą już jednak opłaty, w Onecie płatny jest np. serwis randkowy Sympatia, który generuje nam wpływy – mówił Łukasz Wejchert, prezes Grupy Onet w ubiegłym roku na współorganizowanym przez wydawcę „Rz” forum Media Innovations & Consumer Trends.
Wydawcy próbują jednak hasłować treści. Robią tak już przynajmniej w części m.in. „The Wall Street Journal” Ruperta Murdocha, „The Financial Times”, witryny thetimes.co.uk i thesundaytimes.co.uk, francuski „Le Figaro”. Od tego roku opłaty za dostęp do swoich artykułów w Internecie miał zaproponować „The New York Times”. Branża czeka na ten krok.
[srodtytul]Ostrożni wydawcy[/srodtytul]
Z badań, jakie przeprowadzone zostały na potrzeby raportu Światowego Stowarzyszenia Gazet i Producentów Informacji (WAN-IFRA) wśród wydawców z całego świata, wynika, że wobec mocnego sprzeciwu internautów gros z nich wciąż obawia się pobierania opłat za swoje treści w sieci.
82,3 proc. wydawców wciąż oferuje swoje treści w sieci za darmo (kosmetyczny spadek z 83 proc. rok wcześniej), 3,6 proc. pobiera opłaty, a 11,9 proc. stosuje model hybrydowy (część materiałów jest płatna, a część darmowa).
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=m.lemanska@rp.pl]m.lemanska@rp.pl[/mail][/i]