Przez ostatnie ćwierć wieku Salman Rushdie udowadniał, że z fatwą na karku nie tylko da się żyć, ale także całkiem nieźle pomaga ona w zrobieniu międzynarodowej kariery. Przed rokiem 1989 pisarz – owszem – był uznawany za literacki talent, jego „Dzieci północy" dostały w 1981 r. Nagrodę Bookera, ale tak po prawdzie poza Wyspami jego poczytność była mocno umiarkowana.
A tu proszę, jedno magiczne słowo Chomeiniego – „fatwa" – i notowania Rushdie'ego wzniosły się w tempie rakiety kosmicznej, kolejne książki sprzedały się zanim jeszcze je napisał, jego nazwisko potrafił wyrecytować każdy od Murmańska po Cape Town, a on sam przeżył względnie bezpiecznie przez kolejne dekady.