[b]"Rz":[/b] Czy artystyczną duszę wyniósł pan z domu?
[b]Nikołaj Chozjainow:[/b] Moi rodzice nie są muzykami. Mama jest lekarzem, a tata wojskowym. Od dziecka kochałem muzykę. Już w szkole gdy jedni woleli matematykę, inni przedmioty humanistyczne, wiedziałem, że chcę zostać pianistą.
[b]Jakie wspomnienia wywiezie pan z konkursu?[/b]
Koncertowanie w Warszawie sprawiło wielką radość. Dwa lata temu wziąłem udział w Konkursie Chopinowskim dla Młodych Pianistów w Moskwie, gdzie zająłem drugie miejsce. Teraz postanowiłem spróbować sił w Warszawie.
[b]Jaki był najtrudniejszy moment podczas rywalizacji?[/b]
Nie było takich. Po prostu grałem.
[b]Jest pan jednym z najmłodszych uczestników. Dla osiemnastolatka udział w takim konkursie był pewnie stresujący? [/b]
Nie, zupełnie się nie denerwowałem.
[b]Ma pan swoich ulubionych kompozytorów?[/b]
Chopin z pewnością do nich należy. Jego muzyka jest mi bardzo blisko. Po raz pierwszy zagrałem jego kompozycję jako siedmiolatek. Pamiętam, że był to Nokturn c-moll. Dlatego, tym bardziej jestem szczęśliwy i zaszczycony mogąc grać Chopina w Warszawie, dla polskiej publiczności.
[b]Potrafi pan wydobywać z klawiszy wspaniały dźwięk. To naturalny dar, czy efekt współpracy z profesorem Michaiłem Woskriesienskim, pod którego kierunkiem studiuje pan w moskiewskim Konserwatorium im. Czajkowskiego?[/b]
Profesor z pewnością wiele mnie nauczył. Nie tylko odpowiedniej techniki, ale również interpretacji.
[i]— Rozmawiała Julia Rzemek [/i]